26
A jajka to najlepsze z Piątnicy
Jak nazwa wskazuje – Majonez Dekoracyjny jest do dekorowania, a Majonez Kielecki to jest do wyjebania
Zbliża się Wielkanoc, czyli ten piękny czas, kiedy Polacy zamiast o sens życia, zaczynają się kłócić o… majonez. I dobrze, bo są rzeczy ważne i ważniejsze.
I teraz tak — Majonez Dekoracyjny. Sama nazwa mówi wszystko. DE-KO-RA-CYJ-NY. Do dekorowania. Do postawienia na stole, żeby ładnie wyglądało obok jajek, sałatki i tego jednego wujka, co zawsze przynosi swoją kiełbasę i się obraża, jak nikt jej nie je.
A Majonez Kielecki?
No właśnie. Nie jest dekoracyjny. Nie udaje. Nie owija w bawełnę. To jest majonez z charakterem. Kwaśny, wyraźny, taki co jak wjedzie do sałatki, to robi porządek, a nie stoi w kącie jak cichy kuzyn.
I teraz pytanie do was:
Czy Wielkanoc ma być ładna na zdjęciu, czy dobra w smaku?
Bo ja nie wiem jak wy, ale ja nie jem dla estetyki, tylko dla konkretu. Jak mam zjeść jajko z majonezem, to chcę poczuć MAJONEZ, a nie krem do twarzy w wersji light.
Dekoracyjny to możesz sobie dać na brzeg talerza i zrobić zygzaka jak w restauracji dla influencerów.
Kielecki wjeżdża do środka, miesza wszystko i mówi: „siadaj i jedz, a nie się bawisz”.
I teraz zaczyna się wojna:
jedni mówią „za kwaśny”
drudzy „za mdły”
a prawda jest taka, że połowa i tak nie odróżni, tylko powtarza co mama kupowała
Więc powiedzcie uczciwie:
Wolicie majonez do zdjęcia czy do jedzenia?
Bo jak dla mnie – Wielkanoc to nie konkurs dekoracji, tylko test wytrzymałości stołu.
0.059046030044556