W naszej firmie jest taki Marek. Gość już pracuje tutaj x lat jest ze wszystkimi na "ty" i nawet kierownicy boją się go zaczepić.
Marek jest sarkastycznym śmieszkiem i jego hobby jest pokazywanie debilom, że są debilami ale robi to tak w białych rękawiczkach.
Przykład pierwszy.
Firma organizuje szkolenie pracownicze z zakresu dyskryminacji w miejscu pracy. Przychodzi pani i rozpoczyna szkolenie coś tam gada. Nagle pada pytanie:
"Jakie znają państwo przykłady dyskryminacji"
Jak Marek podniósł rękę, to już wszyscy wiedzą że zaraz się odjebie, czego pani szkoleniowiec nie wiedziała jeszcze wtedy.
Na zadane pytanie pada odpowiedź:
"Zmniejszone normy dźwigania dla kobiet pomimo pracy na tym samym stanowisku i na takiej samej umowie".
Szkoleniowa Anetka robi się zielona i próbuje kontrować:
A może jak pan jest taki mądry to może jakiś inny przykład?
Na co Marek: "Obniżone wymagania dla kobiet w trakcie rekrutacji do służb mundurowych.
Cała sala kiśnie
Baba dostała piany, zrobiła dobrą minę do złej gry i przestała zadawać pytania, potem spłakala się prezesowi.
Sytuacja druga:
Siedzi Marek z młodym na stołówce i dyskutują.
Młody mówi, że nie powinno istnieć coś takiego jak pieniądze. Powinno być tak, że ktoś kto pracuje dostaje wszystko od państwa, ale sam też pracuje na dobrobyt ogółu.
Na co Marek pyta: No dobra, ale jaka to sprawiedliwość, bo ktoś kto zamiata ulice nie musiał praktycznie włożyć żadnego wysiłku, by się tego nauczyć. A on latami uczył się na inżyniera i nie spał po nocach, żeby nadal mieć to samo?
Na co młody, że to trzeba byłoby stworzyć jakiś system co mierzy wartość pracy i na jego podstawie dystrybuowane byłyby dobra i usługi.
Na co Marek: O to może pieniądze?
Kurtyna
Marek jest sarkastycznym śmieszkiem i jego hobby jest pokazywanie debilom, że są debilami ale robi to tak w białych rękawiczkach.
Przykład pierwszy.
Firma organizuje szkolenie pracownicze z zakresu dyskryminacji w miejscu pracy. Przychodzi pani i rozpoczyna szkolenie coś tam gada. Nagle pada pytanie:
"Jakie znają państwo przykłady dyskryminacji"
Jak Marek podniósł rękę, to już wszyscy wiedzą że zaraz się odjebie, czego pani szkoleniowiec nie wiedziała jeszcze wtedy.
Na zadane pytanie pada odpowiedź:
"Zmniejszone normy dźwigania dla kobiet pomimo pracy na tym samym stanowisku i na takiej samej umowie".
Szkoleniowa Anetka robi się zielona i próbuje kontrować:
A może jak pan jest taki mądry to może jakiś inny przykład?
Na co Marek: "Obniżone wymagania dla kobiet w trakcie rekrutacji do służb mundurowych.
Cała sala kiśnie
Baba dostała piany, zrobiła dobrą minę do złej gry i przestała zadawać pytania, potem spłakala się prezesowi.
Sytuacja druga:
Siedzi Marek z młodym na stołówce i dyskutują.
Młody mówi, że nie powinno istnieć coś takiego jak pieniądze. Powinno być tak, że ktoś kto pracuje dostaje wszystko od państwa, ale sam też pracuje na dobrobyt ogółu.
Na co Marek pyta: No dobra, ale jaka to sprawiedliwość, bo ktoś kto zamiata ulice nie musiał praktycznie włożyć żadnego wysiłku, by się tego nauczyć. A on latami uczył się na inżyniera i nie spał po nocach, żeby nadal mieć to samo?
Na co młody, że to trzeba byłoby stworzyć jakiś system co mierzy wartość pracy i na jego podstawie dystrybuowane byłyby dobra i usługi.
Na co Marek: O to może pieniądze?
Kurtyna