Humor
7 m
12
Wspomnień czar. Stare budki z frytkami. Takie, w których osad z oleju można było paznokciami zdrapywać z szyb. Takie, które można było wyczuć zanim jeszcze się ją zobaczyło. Starsze pokolenie na pewno pamięta to zjawisko.
Ostatnią taką spotkałem ze 20 lat temu pod halą targową w krk. Oczywiście obowiązkowo był zakup "frytki 150g". I to była ta część sentymentalna podróży. Bo podróż ratalna zaczęła się po ich zjedzeniu. Mocarne i epickie sranie po frytach do dziś pamiętam. I bardzo rozważne i ostrożne podejście do powrotu do domu, co by nie skurwić się w gacie przy ludziach, tylko kulturalnie za śmietnikiem. Podróż w ratach, z postojami technicznymi.
Kutasiarz co prowadził tą budę, po zamknięciu wlewał chyba olej spod frytek do dizla i jechał nim do domu. A rano olej fracał do frytkownicy.
Ale fryty były zajebiste. Dzisiaj już takich nie robią.
Ostatnią taką spotkałem ze 20 lat temu pod halą targową w krk. Oczywiście obowiązkowo był zakup "frytki 150g". I to była ta część sentymentalna podróży. Bo podróż ratalna zaczęła się po ich zjedzeniu. Mocarne i epickie sranie po frytach do dziś pamiętam. I bardzo rozważne i ostrożne podejście do powrotu do domu, co by nie skurwić się w gacie przy ludziach, tylko kulturalnie za śmietnikiem. Podróż w ratach, z postojami technicznymi.
Kutasiarz co prowadził tą budę, po zamknięciu wlewał chyba olej spod frytek do dizla i jechał nim do domu. A rano olej fracał do frytkownicy.
Ale fryty były zajebiste. Dzisiaj już takich nie robią.