13
A więc było to tak.
Akcja dzieje się w Mannheim. Pewnej sobotniej nocy znajomy z dwoma kumplami wracali z imprezy do ciężarówki. Tamci dwaj stwierdzili, że jeszcze chętnie poszliby na dziewczyny do burdelu. Ten znajomy mówi, że szkoda mu kasy i on to pierdoli, wraca do auta.
Rozdzielili się i jakieś 700 metrów przed ciężarówką zaczepia go laska i pyta, czy ma fajka. Poczęstował ją, ale jak to na imprezie bywa, przejebał zapalniczkę, więc mówi, że kawałek dalej ma ciężarówkę i jej przypali.
Ta od razu do niego, że ma lepszy pomysł – chodźmy do mnie.
Kumpel zadowolony jakby mu kto w gacie nasrał, myśli sobie, że coś się trafi za frajer, a nie jak tamci, co muszą płacić. Laska mieszkała w bloku obok. Na klatce już w ślinę, trzasnęły drzwi od mieszkania, ta już go za jaja.
No to on chce łapę jej w majty, a ta do niego, żeby szybko poszedł się odświeżyć, a ona się tu przygotuje.
Czeski prysznic w kiblu, myśli, że porucha za darmo… skurwola…

Wychodzi, a tam laska siedzi na tapczanie i se konia wali.
0.29672694206238