Humor
6 m
3
„Odkąd pamiętam, mój stary był fanatykiem polityki. Nie taki, co raz na cztery lata wchodzi do lokalu wyborczego, ale ten, który w ogóle nie rozumie, że istnieje coś poza spory o rządy. Zamiast książek dziecięcych miałem na noc czytane analizy zmian konstytucji, a zamiast bajek o jeżyczkach – historie o tym, jak poprzedni prezydent ‚zrujnował kraj w 17 minut i 42 sekundy’.”
„Przy stole nie było rozmowy, było posiedzenie. Wszystko się dało obrócić w politykę: że zupa jest zimna, więc to wszystko wina reformy podatkowej; że psu się zepsuła kocina, a więc ktoś gdzieś ‚to zafundował sobie na wypłaty wyjściowe’. Najprostsze decyzje – kupno chleba, remont kuchni, czy zimowa wycieczka – traktowane były jak referendum, tylko bez papierosów i z pełnym komentarzem live od taty.”
„Kiedy miałem 10 lat, zamiast grać w piłkę, uczyłem się różnic między socjalizmem, populizmem i neokapitalizmem, bo – jak mówił – ‚jak nie znasz teorii, to nie możesz niczego skutecznie oburzać’. W szkole zamiast projektów o zwierzętach, robiłem prezentacje o ‚historii błędów rządowych od 1989 do dziś, plus prognozy na przyszłość’. Uczniowie klepali się po ławkach, a nauczycielka patrzyła na mnie z mieszaniną grozy i szacunku.”
„Do dziś, gdy przychodzę pod wieczór, nie pytają ‚czy dobrze jadłeś?’, tylko ‚co dziś w TV powiedzieli o tym projekcie ustawy?’. Jeśli odpowiem, że nie oglądalem, to dla niego brzmi jak ‚zdrada ojczyzny w pierwszej instancji’. W piątkowe wieczory, zamiast seriale, oglądają trzygodzinną debatę, którą traktują jak mecz, a w kuchni przygotowuję im ‚tolerancyjne’ przekąski, żeby nie zaczęli wymieniać się opiniami za pomocą talerzy.”
„W końcu zrozumiałem, że mój stary nie jest fanatykiem polityki – mój stary jest fanatykiem leczo, tylko zamiast leczo ma w głowie cały system władzy, partii i obietnic. I tak samo, jak normalny człowiek nie wybiera leczo, bo to nie jest jego wybór, tylko stan bytu, tak on nie żyje ‚w polityce’ – on jest polityką, ugotowaną na bardzo wysokim poziomie emocji i zbyt niskim poziomie snu. A ja, jako jego syn, jestem tylko tym, który wie, że w końcu nikt nie zje tego całego leczo, ale każdy będzie się z niego głośno chwalił.”
„Przy stole nie było rozmowy, było posiedzenie. Wszystko się dało obrócić w politykę: że zupa jest zimna, więc to wszystko wina reformy podatkowej; że psu się zepsuła kocina, a więc ktoś gdzieś ‚to zafundował sobie na wypłaty wyjściowe’. Najprostsze decyzje – kupno chleba, remont kuchni, czy zimowa wycieczka – traktowane były jak referendum, tylko bez papierosów i z pełnym komentarzem live od taty.”
„Kiedy miałem 10 lat, zamiast grać w piłkę, uczyłem się różnic między socjalizmem, populizmem i neokapitalizmem, bo – jak mówił – ‚jak nie znasz teorii, to nie możesz niczego skutecznie oburzać’. W szkole zamiast projektów o zwierzętach, robiłem prezentacje o ‚historii błędów rządowych od 1989 do dziś, plus prognozy na przyszłość’. Uczniowie klepali się po ławkach, a nauczycielka patrzyła na mnie z mieszaniną grozy i szacunku.”
„Do dziś, gdy przychodzę pod wieczór, nie pytają ‚czy dobrze jadłeś?’, tylko ‚co dziś w TV powiedzieli o tym projekcie ustawy?’. Jeśli odpowiem, że nie oglądalem, to dla niego brzmi jak ‚zdrada ojczyzny w pierwszej instancji’. W piątkowe wieczory, zamiast seriale, oglądają trzygodzinną debatę, którą traktują jak mecz, a w kuchni przygotowuję im ‚tolerancyjne’ przekąski, żeby nie zaczęli wymieniać się opiniami za pomocą talerzy.”
„W końcu zrozumiałem, że mój stary nie jest fanatykiem polityki – mój stary jest fanatykiem leczo, tylko zamiast leczo ma w głowie cały system władzy, partii i obietnic. I tak samo, jak normalny człowiek nie wybiera leczo, bo to nie jest jego wybór, tylko stan bytu, tak on nie żyje ‚w polityce’ – on jest polityką, ugotowaną na bardzo wysokim poziomie emocji i zbyt niskim poziomie snu. A ja, jako jego syn, jestem tylko tym, który wie, że w końcu nikt nie zje tego całego leczo, ale każdy będzie się z niego głośno chwalił.”