Układ Sikorski-Majski z 30 lipca 1941 roku otworzył przed Polakami deportowanymi w głąb Związku Sowieckiego furtkę do wolności. Amnestia ogłoszona przez władze radzieckie 12 sierpnia 1941 roku uwolniła z więzień, łagrów i kołchozów około 340 tysięcy obywateli polskich. Ci, którzy przetrwali gehennę syberyjskich mrozów, głodu i wyniszczającej pracy, ruszyli na południe.
Do Iranu Polacy docierali dwiema drogami. Pierwsza wiodła przez Morze Kaspijskie – z Krasnowodska do portu w Pahlevi (dzisiejszy Bandar-e Anzali). Statki były przeładowane, brakowało wody i elementarnych warunków sanitarnych. Irena Beaupre-Stankiewicz, jedna z ocalałych dzieci, wspominała: „Wody nie było, a zapasy zebrane do manierek bardzo szybko się wyczerpały. Ustęp był jeden na setki ludzi, z których większość miała biegunkę”. Druga trasa wiodła lądem – przez góry Kopet Dag z Aszchabadu do Meszhedu. Gdy wycieńczeni tułacze stanęli w końcu na perskiej ziemi, wielu całowało ją z wdzięczności.
Niestety, dla tysięcy Polaków podróż zakończyła się właśnie w Iranie. Ogólne wycieńczenie organizmu, dyzenteria, tyfus plamisty i malaria zbierały śmiertelne żniwo. W samym tylko obozie w Bandar-e Anzali zmarło 650 osób. Łącznie na terenie Iranu podczas wojny pochowano ponad 3500 Polaków, w tym 611 wojskowych.
Największą polską nekropolią jest cmentarz w teherańskiej dzielnicy Dulab. Spoczęło na nim 1937 osób – 409 żołnierzy i 1528 cywilów, wśród nich wiele dzieci. Generał Władysław Anders pisał po latach: „W ciągu kilku tygodni las, przeszło tysiąca krzyży, pokrył cmentarz polski w Teheranie”. Na cokole cmentarnym umieszczono tablicę z napisem: „Pamięci Wygnańców Polskich, którzy w drodze do ojczyzny w Bogu spoczęli na wieki 1942–1944”
Życie polskich dzieci w Isfahanie nie ograniczało się do nauki i modlitwy. Organizowano wycieczki, zawody sportowe, mecze piłki nożnej i siatkówki. Między ośrodkami kursował autobus dowożący dzieci na basen i do łaźni. Szczególnym przeżyciem była wycieczka do Persepolis i Pasargad, gdzie znajduje się grobowiec Cyrusa Wielkiego.
Polskie dzieci odwiedzali także znamienici goście. W 1942 roku przybyli arcybiskup J. Marina i generał Michał Karaszewicz-Tokarzewski, a 11 maja tego samego roku książę Gloucester, brat króla Anglii.
Najważniejsza jednak okazała się wizyta 11 czerwca 1943 roku. Młody szach Mohammad Reza Pahlawi wraz z małżonką Fawziją przyjechali do Isfahanu, aby spotkać się z polskimi dziećmi. Ustawione w galowych strojach, z przejęciem witały dostojnych gości. Po latach, 29 września 1974 roku w Wielkiej Brytanii, szach ponownie spotkał się z dorosłymi już wychowankami isfahańskich zakładów.
Ostatni Polacy opuścili Iran w 1945 roku. Większość trafiła do Libanu, skąd część zdecydowała się na powrót do Polski, a reszta wyemigrowała do Wielkiej Brytanii. Przyjaźnie zawarte w Isfahanie przetrwały jednak dziesięciolecia. W latach 60. i 70. odbywały się zjazdy byłych wychowanków, a niektórzy po latach wrócili do Iranu, aby odwiedzić miejsca swojego dzieciństwa.
Do Iranu Polacy docierali dwiema drogami. Pierwsza wiodła przez Morze Kaspijskie – z Krasnowodska do portu w Pahlevi (dzisiejszy Bandar-e Anzali). Statki były przeładowane, brakowało wody i elementarnych warunków sanitarnych. Irena Beaupre-Stankiewicz, jedna z ocalałych dzieci, wspominała: „Wody nie było, a zapasy zebrane do manierek bardzo szybko się wyczerpały. Ustęp był jeden na setki ludzi, z których większość miała biegunkę”. Druga trasa wiodła lądem – przez góry Kopet Dag z Aszchabadu do Meszhedu. Gdy wycieńczeni tułacze stanęli w końcu na perskiej ziemi, wielu całowało ją z wdzięczności.
Niestety, dla tysięcy Polaków podróż zakończyła się właśnie w Iranie. Ogólne wycieńczenie organizmu, dyzenteria, tyfus plamisty i malaria zbierały śmiertelne żniwo. W samym tylko obozie w Bandar-e Anzali zmarło 650 osób. Łącznie na terenie Iranu podczas wojny pochowano ponad 3500 Polaków, w tym 611 wojskowych.
Największą polską nekropolią jest cmentarz w teherańskiej dzielnicy Dulab. Spoczęło na nim 1937 osób – 409 żołnierzy i 1528 cywilów, wśród nich wiele dzieci. Generał Władysław Anders pisał po latach: „W ciągu kilku tygodni las, przeszło tysiąca krzyży, pokrył cmentarz polski w Teheranie”. Na cokole cmentarnym umieszczono tablicę z napisem: „Pamięci Wygnańców Polskich, którzy w drodze do ojczyzny w Bogu spoczęli na wieki 1942–1944”
Życie polskich dzieci w Isfahanie nie ograniczało się do nauki i modlitwy. Organizowano wycieczki, zawody sportowe, mecze piłki nożnej i siatkówki. Między ośrodkami kursował autobus dowożący dzieci na basen i do łaźni. Szczególnym przeżyciem była wycieczka do Persepolis i Pasargad, gdzie znajduje się grobowiec Cyrusa Wielkiego.
Polskie dzieci odwiedzali także znamienici goście. W 1942 roku przybyli arcybiskup J. Marina i generał Michał Karaszewicz-Tokarzewski, a 11 maja tego samego roku książę Gloucester, brat króla Anglii.
Najważniejsza jednak okazała się wizyta 11 czerwca 1943 roku. Młody szach Mohammad Reza Pahlawi wraz z małżonką Fawziją przyjechali do Isfahanu, aby spotkać się z polskimi dziećmi. Ustawione w galowych strojach, z przejęciem witały dostojnych gości. Po latach, 29 września 1974 roku w Wielkiej Brytanii, szach ponownie spotkał się z dorosłymi już wychowankami isfahańskich zakładów.
Ostatni Polacy opuścili Iran w 1945 roku. Większość trafiła do Libanu, skąd część zdecydowała się na powrót do Polski, a reszta wyemigrowała do Wielkiej Brytanii. Przyjaźnie zawarte w Isfahanie przetrwały jednak dziesięciolecia. W latach 60. i 70. odbywały się zjazdy byłych wychowanków, a niektórzy po latach wrócili do Iranu, aby odwiedzić miejsca swojego dzieciństwa.