Podchodzi mały wielbłąd do ojca i pyta:
- A Tato! A dlaczego my nie mamy takich ładnych kopytek, jak mają koniki albo zeberki, tylko takie rozczapirzone?
- Widzisz synku, bo koniki albo zeberki nie chodzą w karawanie, a my mamy takie, a nie inne kopytka, żeby nie zakopać się po kolana w piachu na pustyni.
- A Tato! A dlaczego mamy taką brzydką sierść, taką skudloną, a koniki albo zeberki mają taką śliczną, błyszczącą?
- Widzisz, koniki i zeberki nie chodzą w karawanie, a na pustyni w nocy jest minus dziesięć stopni, w dzień plus czterdzieści stopni i taka sierść chroni nas przed takimi skokami temperatur.
- A Tato! A dlaczego my nosimy te garby na pleckach i tak śmiesznie wyglądamy, a koniki albo zeberki mają taki gładkie, fajne grzbieciki?
- Widzisz, koniki albo zeberki nie chodzą w karawanie, a my w tych garbach magazynujemy tłuszcz, żeby nie zginąć na pustyni.
Młody wielbłąd po chwili:
- A Tato! A na chuj nam to wszystko, jak my w zoo mieszkamy?
- A Tato! A dlaczego my nie mamy takich ładnych kopytek, jak mają koniki albo zeberki, tylko takie rozczapirzone?
- Widzisz synku, bo koniki albo zeberki nie chodzą w karawanie, a my mamy takie, a nie inne kopytka, żeby nie zakopać się po kolana w piachu na pustyni.
- A Tato! A dlaczego mamy taką brzydką sierść, taką skudloną, a koniki albo zeberki mają taką śliczną, błyszczącą?
- Widzisz, koniki i zeberki nie chodzą w karawanie, a na pustyni w nocy jest minus dziesięć stopni, w dzień plus czterdzieści stopni i taka sierść chroni nas przed takimi skokami temperatur.
- A Tato! A dlaczego my nosimy te garby na pleckach i tak śmiesznie wyglądamy, a koniki albo zeberki mają taki gładkie, fajne grzbieciki?
- Widzisz, koniki albo zeberki nie chodzą w karawanie, a my w tych garbach magazynujemy tłuszcz, żeby nie zginąć na pustyni.
Młody wielbłąd po chwili:
- A Tato! A na chuj nam to wszystko, jak my w zoo mieszkamy?