Resztę już znacie, kolejne dekady to były głupawe seriale, masowe imprezy muzyczne, programy resortowych dzieci w koncesjonowanych mediach, wielkie akcje charytatywne (a la Winterhilfswerke) organizowane przy udziale publicznych służb i środków no i wreszcie quasi-wolne serwisy internetowe, w których można było pisać, co się tylko chciało (prawie). Wszystko to było wentylami bezpieczeństwa, odwracaniem uwagi i przykrywką dla działań władzy.
Ale to się skończyło, prawda?
Ale to się skończyło, prawda?