9
Macie w swoim życiu taki najbardziej nostalgiczny moment? Taki, który jak o nim pomyślicie, cofacie się w czasie, czujecie konkretny zapach i widzicie wszystko jakby trochę inaczej? Ja miałem, ale od początku.

Miałem na podwórku kumpla, mieszkał blok obok. Bloki były ułożone w taki sposób, że cztery tworzyły jakby twierdzę w środku. Wielki kwadrat otoczony blokami, na którym w środku działo się życie społeczne i nikt nie patrzył że jest z innego. Owy kumpel miał matkę która pracowała w przedszkolu, była w chuj nadopiekuńcza. Pamiętam, jak poszła do pracy do późna (tak mówiła, nie wiem która przedszkolanka pracuje do 23). Kumpel od popołudnia stał w oknie i płakał, że matka go opuściła. Zebrali się wszyscy; patusy, baby z psami, dzieciaki z piaskownicy itd. Prosiłem starszych, żebym mógł u niego nocować bo on taki biedny i nie wie gdzie jego matka się szlaja. Nie dostałem pozwolenia, spróbowałem się nie posluchać ale dostałem z kabla od kompa jak wciągnęli mnie godzinę po zmroku do domu. Wróciła, wszystko było ok i musiała tłumaczyć wszystkim na podwórku czemu jej nie było.

Gość rzygał dosłownie na wszystko ze stresu. W lato na środku podwórka nadmuchał basen i kąpał się nie pozwalając nikomu wejść do środka. Jak byłem u niego w domu z matką (mieliśmy po 6-7 lat) kazał matce czytać napisy w Raymanie bo nie potrafił czytać. Ja mu mówię, że jakoś to przeczytam bo się uczę ale on nalegał, żeby matka mu czytała co mówi Globox. Lata mijały a w tym nasz wiek, pojawiły się pierwsze ochoty na cimcirimcim. On w ogóle nie zainteresowany. Nocowałem u niego w mieszkaniu, miał swój pokój (były dwa). Oglądaliśmy TVN Turbo, minęła północ i zaczęły się dziać rzeczy, o których nie myśleliśmy nawet podczas gry w lusterko. Nie dałem rady, musiałem, zwaliłem, on także. Wytarmosiliśmy skurwysyna jak nigdy dotąd, dzisiaj tak niczego nie posunąłem jak tamtej nocy przy TVN Turbo. To było niesamowite uczucie.

15 lat później znów u niego byłem. Jego pokój wyglądał dokładnie tak samo jak go zapamiętałem. Na szafce stały segregatory od "świat wiedzy", bigboxy z różową panterą i urodzinową rocznicą Raymana. Wszystko tak jak było za dzieciaka... z jedną różnicą,  miał babe. Była w porządku, szanowała to czym się interesuje, podzielała jego pogląd na świat, lubiła mnie chociaż nie musiała.

Pewnej nocy, kiedy zapytał czy będę u niego nocował bo mieliśmy wypić parę piw i pograć na kompie, usłyszałem z pokoju obok (jego matka przeprowadziła się na działkę, więc miał całe mieszkanie dla siebie) że się ze sobą migdalą. Nie wiem co we mnie wstąpiło ale musiałem to zobaczyć, musiałem poczuć zapach seksu, musiałem zobaczyć jak mój kumpel wsadza. Jako, że byłem w "stanie", wszedłem bez pardonu i usiadłem obok nich, kiedy robili to na pieska. Patrzyłem uważnie i jedyne, co mi z tej zakutej, chłopskiej mordy wyszło, było "Ty, a wiesz że ja na tym łózku konia waliłem?"

Ciekawe co u Ciebie, czemu mnie już nie zapraszasz? Podobno byliśmy przyjaciółmi... kurwa jego mać.
0.26279401779175