Dyskusje ogólne
6 m
43
Ostatnio przypomniałem sobie kilka śmiesznych rzeczy ze szkoły, nie tylko mojej. Każdy pewnie ma takie wspomnienia.
1. Mój tata mi opowiadał kiedyś jak w szkole mieli szkielet człowieka, i był postawiony w sali. Nie minęło dużo czasu a prawie każdą kość już miał poprzestawianą w inne miejsce xd
Czasami gdy były lekcje, rozlegało się pukanie do drzwi i gdy wszyscy spojrzeli na drzwi które miały u górze okienka tam już ruszała się czaszka tego kościotrupa lub uchylały się drzwi a tam też zaglądała czaszka xd
2. Moje Gimnazjum, po lekcji grzecznie wychodziliśmy na szkolny przystanek i czekaliśmy na autobus szkolny. Była zima i jak to bywało o tej porze roku zawsze po ostatnim gwizdku rozpoczynała się regularna bitwa na śnieżki. Każdy w każdego rzucał, i u nas było że 3 autobusy przyjeżdzały, każdy odwoził dzieci do innego rejonu i na pożegnanie oczywiście dostawał niezliczoną liczbę śnieżek xd
Raz stoje spokojnie z tyłu a jakieś 10 metrów przede mną stoi kolega a obok niego jakiś łysy wysportowany dorosły kolo. Nagle ten wysportowany dostał śnieżką w bark od kogoś daleko z tyłu i wścieknięty obraca się, szuka winowajcy i zatrzymuje wzrok na koledze pytając: ,,Zajebać ci?,, xd skończyło się na opieprzu od łysego, i kolega z drzącym uśmiechem podszedł do mnie i pyta się czy to ja rzuciłem, ja zgodnie z prawdą że nie xd
3. W podstawówce był czas kiedy czekałem na lekcje muzyki. Na fortepianie Pani często grała melodie a my musieliśmy czasami stać i śpiewać. Aż mnie brzuch bolał od śmiechu gdy klasowy łobuziak wygłupiał się, tańczył w rytm tych melodii.
Przed lub po pierwszej komunni musieliśmy całą klasą w naszych białych ubraniach nosić ogromny różaniec, wszyscy razem, z kościoła zrobić okrążenie przez mostek, wzdłuż małej rzeczki i przez drugi mostek spowrotem. Kolejnym razem bolał mnie brzuch ze śmiechu jak dwaj klasowy łobuziacy nawzajem popychali się do rowu gdzie była rzeczka xd
Może wy macie też jakieś śmieszne historyjki
1. Mój tata mi opowiadał kiedyś jak w szkole mieli szkielet człowieka, i był postawiony w sali. Nie minęło dużo czasu a prawie każdą kość już miał poprzestawianą w inne miejsce xd
Czasami gdy były lekcje, rozlegało się pukanie do drzwi i gdy wszyscy spojrzeli na drzwi które miały u górze okienka tam już ruszała się czaszka tego kościotrupa lub uchylały się drzwi a tam też zaglądała czaszka xd
2. Moje Gimnazjum, po lekcji grzecznie wychodziliśmy na szkolny przystanek i czekaliśmy na autobus szkolny. Była zima i jak to bywało o tej porze roku zawsze po ostatnim gwizdku rozpoczynała się regularna bitwa na śnieżki. Każdy w każdego rzucał, i u nas było że 3 autobusy przyjeżdzały, każdy odwoził dzieci do innego rejonu i na pożegnanie oczywiście dostawał niezliczoną liczbę śnieżek xd
Raz stoje spokojnie z tyłu a jakieś 10 metrów przede mną stoi kolega a obok niego jakiś łysy wysportowany dorosły kolo. Nagle ten wysportowany dostał śnieżką w bark od kogoś daleko z tyłu i wścieknięty obraca się, szuka winowajcy i zatrzymuje wzrok na koledze pytając: ,,Zajebać ci?,, xd skończyło się na opieprzu od łysego, i kolega z drzącym uśmiechem podszedł do mnie i pyta się czy to ja rzuciłem, ja zgodnie z prawdą że nie xd
3. W podstawówce był czas kiedy czekałem na lekcje muzyki. Na fortepianie Pani często grała melodie a my musieliśmy czasami stać i śpiewać. Aż mnie brzuch bolał od śmiechu gdy klasowy łobuziak wygłupiał się, tańczył w rytm tych melodii.
Przed lub po pierwszej komunni musieliśmy całą klasą w naszych białych ubraniach nosić ogromny różaniec, wszyscy razem, z kościoła zrobić okrążenie przez mostek, wzdłuż małej rzeczki i przez drugi mostek spowrotem. Kolejnym razem bolał mnie brzuch ze śmiechu jak dwaj klasowy łobuziacy nawzajem popychali się do rowu gdzie była rzeczka xd
Może wy macie też jakieś śmieszne historyjki