84
Panowie, kto był/jest w takiej sytuacji, że na poważnie rozważa rozwód? Nie było żadnych zdrad, czy innej typowej patologii, po żadnej ze stron, ale żona okazuje mi zupełny brak szacunku i parę razy w kłótniach już padła propozycja rozwodu, głównie ona proponowała. Będzie to jednostronne, ale dodam, że pracuję z domu 9-17 (ona nie, bo albo jest na macierzyńskim albo na wychowawczym od paru lat), potem ok 4-5 godzin poświęcam 1-2 córkom, czasem chwilowo ogarniam wszystkie 3, niemniej najmłodszym bobasem zajmuje się głównie żona, no ja cycka nie wyjmę.
Cały dom i wszystko wokół ogarnam ja, ona od biedy włączy zmywarkę, pralkę, czy czasem poodkurza. Jak ja nie zmienię pościeli to może spokojnie z pół roku być nie zmieniona (jako przykład).
Można by tu długo pisać, ale powinno starczyć za obraz tym co to znają.
Zagryźć zęby i męczyć się dalej dla dobra dzieci, czy iść na zwarcie, tj. rozwód, wyprowadzka (oczywiście moja, bo mimo, że ja zapłaciłem pieniędzmi i pracą za cały remont domu, to żona nawet nie piśnie, że ona chce się wyprowadzić, ale ja to bardzo chętnie)?
0.058903932571411