Dyskusje ogólne
5 m
32
Dziś na przystanku spotkałem takie bingo
Kolorowe kudły. Przetłuszczające się, rozdwojone końcówki. Ogólnie zniszczone intensywnymi zabiegami.
Jedzenie gwoździ tapicerskich i inne metalowe gówno w całym pysku. Liczne zaczerwienienia sugerują stan zapalny być może beznadziejnym metalem na bazie niklu. Jakaś tandetna nierdzewka do budowy karmników z temu albo innego wietkongu.
Skórzana czapka w stylu punk. Model "piłsudzki po wybuchu gwoździarki"
Nic nie znaczące bazgroły na skórze. Ręce gęsto usiane gównem bez pomysłu, pod wpływem impulsu. Dziś chcę mieć taki wzorek, jutro inny.
Koszulka i torebka materiałowa z charakterystycznym motywem. Czarne, białe. Bez polotu. Po prostu byle były jakieś "demoniczne" bochomazy.
Creme, de la creme. Kod kreskowy z międzynarodowym ID zespołu chorobowego, tutaj ostre problemy psychiczne. Niektóre świeże. Jak kiedyś usuwałem piankę montażową nożem do tapet i mi zjechał, to nawet tak bardzo nie byłem pochlastany jak ona. Spora część sznyt - nie starsza niż kilka miesięcy. Gęsto usiane ramiona, okolice piersi (tak, 25°C na dworze, to trzeba chodzić z cyckami na wierzchu.) Nowe nakładały się na stare. Okolice nadgarstka - szyte u nas w szpitalu. Z drugiego końca ulicy bym poznał. Przez pewien czas samobójców szyli u nas na żywca, to po kilku głośnych epizodach - mocno to odstraszało kolejnych, a na pewno tych, co już raz byli szyci. Parkitka to takie miejsce, gdzie nie chciałbyś trafić tam nawet z katarem.
I teraz najważniejsze!
A co, jeśli Natanek miał rację? Choćby w części swojej wypowiedzi? Taki zestaw widzę nad wyraz często. Te wszystkie pierdolnięte laski, wielkie feministki wręcz uwielbiają się w tarocie i innym mrocznym gównie.
Moja baba, jak ją poznawałem - to samo. Ostre problemy i zakochanie się w jakichś tam kolczykach z pentagramem, ateistka na siłę. Nie wierzę w pana z chmurki, bo to głupie, ale szatan już spoko, jak najbardziej możliwe. Jak tylko ją wyrwałem z jej zjebanego środowiska, to jej się zaczęło polepszać.
A co, jeśli Natanek miał rację? Choćby w części swojej wypowiedzi? Taki zestaw widzę nad wyraz często. Te wszystkie pierdolnięte laski, wielkie feministki wręcz uwielbiają się w tarocie i innym mrocznym gównie.
Moja baba, jak ją poznawałem - to samo. Ostre problemy i zakochanie się w jakichś tam kolczykach z pentagramem, ateistka na siłę. Nie wierzę w pana z chmurki, bo to głupie, ale szatan już spoko, jak najbardziej możliwe. Jak tylko ją wyrwałem z jej zjebanego środowiska, to jej się zaczęło polepszać.