29
Kojarzycie pewnie film Interstellar, gdzie było ukazane jak klimat zrobił się nie do zniesienia, wszędzie w powietrzu był pył, piasek i ludzie byli zmuszeni do życia w tym okropnym świecie. 
Ostatnio czytałem jak to jest że niby jest globalne ocieplenie a i tak piździ u nas zimnem, chmurami i szarością. I tak: przez to że zwierzęta hodowlane pierdzą, spaliny z aut są ogromne, jest ogrom zanieczyszczeń przez ludzi to warswa dzieląca naszą atmosfere od kosmosu stała się bardziej szczelna i nadmiar ciepła nie ma jak odparować w kosmos i zostaje tu u nas. Przez to wody, oceany bardziej parują i to się wszystko skrapla tworząc chmury, ponadto psuje to prądy atmosferyczne do których byliśmy przyzwyczajeni które dawały nam pogode znaną dobrze jeszcze 30 lat temu. 
I poczułem się jakbym żył trochę w świecie z tego Interstellar, że na wiosne i lato kiedy powinno być ciepło i pięknie, tak to się zmieniło i mamy morze szarych chmur na niebie, brak słońca, zimno, duszno... 
Co o tym sądzicie?
0.066728115081787