65
Siemanko!
Doradźcie mi jaki samochód kupić.
Jestem z miasta epidemii kolesiostwa (Kraków), więc nie mogę kupić nic poniżej 2005.
Obecnie mam Fabię Bożą, 2002 1.4 benzyna z wyposażeniem ABC, i gdyby nie brak klimy (mogę się grzać w lato, chuj tam, ale szyby w deszczu parują jak wściekłe) i ABS, to bym położył na to chuj. (ludziom pierdolącym, że nie potrzebuje, bo na torze nie używają hehe, odpowiadam że ja chcę ABS i chuj, mam mieć jak wdusić hamulec do spodu jak mi ktoś się na jedzenie wjebie, a nie blokada kół niemal od razu).
Pudełko zwane Skodą jest w sedanie, i kurwa nigdy więcej, długie jak kombi, zapakujesz tyle co do hatchbacka, wygląda jak ogórek czarodzieja pod szafą. Koszmar. Ale jeździ.
Co chcę, albo co wolę: duże (kombi albo hatchback, terenowane w sumie ok), byle większe lub wielkości dajmy na to Golfa lub Civica, kolumbryna typu Voyager spoko, może być bus na 5 osób też.
Zdecydowanie paliwo LPG-T (gaz benzyna normalna rodzina), po pierwsze tanio, po drugie tanio, po trzecie diesel od 2014 w Krakówku.
Żadnych 1.0, 0.9, wynalazków w stylu mam 2 cylindry i jestem dynamiczny. Dynamicznie to się psuje, i tyle.
Nie musi zapierdalać, ma w porządku jechać 140 na A4, może się kończyć licznik na 150, za stary jestem na nakurwianie, od tego mam babę, starczy. Z innej strony nie wezmę żadnego 60 koni, bo trzeba to gnieść spod świateł żeby jechać 70, auto "oszczędne" pali w ten sposób dychę, szlak by to. Takie ustawowe "2.0, 140 koni" jak najbardziej w pytę.
Z następnych spraw ... To tyle. 
Wodotryski to nie dla mnie, ma jechać, asystenty pasa w dupie i inne systemy won. Jak będzie grzanie dupy, no to będzie, szyby w prądzie już raczej wszędzie są poza może Fiatami..., no nie podnieca mnie motoryzacja za chuj, nie ślinie się na widok żadnego auta. Może jeszcze fajnie by było mieć auto które nie będzie nadawało się na złom za 2 lata, tylko takie, że jak naprawisz u mechanika raz na pół roku/rok za 500 to będzie jeździć do oporu.
Przebieg dowolny, rocznik gdyby nie ten *ekhm* w Krakowie, też. Wygląd w sumie też, jak będzie miał spłowiały lakier to będzie miał.
Nie mam wcale pieniędzy na auto (znaczy się inaczej, chcę wydać możliwie jak najmniej się da - 6k, 9k max - kurwa, ja chcę 20 letnie auto, nie roczne audi).
Sam przeglądałem jakieś ogłoszenia, ale nie wiem na jaki się nastawić model, zwykle kupowałem jakieś auta "na dojeb" i było. 
Co mi wpadło w oczy i stwierdziłem że w sumie to spoko to: Volvo V50, Ford Mondeo/Foka Kombi, Kia Ceed/Hyundai i30. 
Mazda 6 no ładna tylko nawet ja wiem że degraduje szybciej niż siatka z biedry.
Powiedzcie coś o tych trzech co wymieniłem, dorzućcie jakiś swój jak moje to jest chuj. 
Pozdrawiam i Wypierdalam.
0.066357135772705