Humor
5 m
117
Mieszkam w średniej wielkości miejscowości pod miastem. Od roku mamy tu nowoczesną Biedronkę, a obok niej absolutny cud techniki, warszawski sen o ekologii – jedyny w promieniu 15 kilometrów recyklomat do butelek plastikowych i puszek. Za każdą wrzuconą butelkę dostaje się voucher na 50 groszy.
Początkowo ludzie przychodzili po prostu wrzucić dwie butelki po coli i wyjść. Ale dobrobyt i darmowe grosze szybko zepsuły ludzi. Zaczęła się anarchia. I wtedy pojawił się ON. Pan Mirosław. Szeryf z Nadarzyna ma swojego odpowiednika, a my mamy Mirka – Strażnika Zielonego Ładu.
Mirek ma około 60 lat, stałe miejsce parkingowe dla swojego Passata B5 tuż pod maszyną i notes w skórzanej oprawie, na którym widnieje napisany korektorem tytuł: „HARMONOGRAM KORZYSTANIA Z SYSTEMU KAUCYJNEGO RP – SEKTOR BIEDRONKA”.
Wszystko zaczęło się niewinnie. Ktoś przywiózł trzy worki po tynku pełne puszeczek po piwie, zablokował maszynę na godzinę, a czujnik się zawiesił. Mirek stał wtedy w kolejce z dwoma plastisiami po Muszyniance. Tego dnia w jego sercu coś pękło. Zrozumiał, że bezpłatne oddawanie surowców wtórnych to nie zabawa. To przywilej, który wymaga żelaznej dyscypliny.
Teraz, jeśli chcesz oddać butelkę, musisz należeć do grupy na WhatsAppie: „Recyklomat Ekologiczna Elita – Tylko Prawdziwi Eko-Patrioci”. Mirek jest tam jedynym administratorem. Regulamin ma 48 punktów.
Przykładowy wtorek. Podjeżdżam pod sklep, w bagażniku mam skromne pół worka butelek po wodzie gazowanej. Jeszcze nie zdążyłem wyłączyć silnika, a Mirek już stoi przy mojej szybie. Stuka palcem w zegarek, a potem w swój notes.
– Panie młody, a na którą była rezerwacja slotu plastikowego? – pyta głosem, jakby kontrolował bilety w pociągu do Radomia.
– No, na nikogo, pusto jest przecież... – bąkam nieśmiało.
Mirek patrzy na mnie z głębokim potępieniem. Otwiera notes.
– Pusto? Panie! O 16:15 pan Janusz ma slot na puszki po żubrach (kod operacji: ALUM-99). O 16:30 wchodzi pani Halinka z trzeciego bloku – segment: „Plastik miękki po jogurtach pitnych”. Pan ma czas nieudokumentowany. Wpisać pana w okienko techniczne między 16:28 a 16:30? Tylko lojalnie uprzedzam, jak laser w maszynie będzie brudny i wyskoczy błąd „Oczyść skaner”, to czas leci, nie ma przedłużania sesji!
Najgorzej mają „Janusze biznesu”, czyli ekologiczni kłusownicy. To ludzie, którzy przywożą całe przyczepki butelek zebranych z wesel i myślą, że zmonopolizują rynek. Mirek wyczuwa ich na kilometr. Gdy tylko widzi podejrzanie wypchanego vana, odpala procedurę blokady.
Staje przed recyklomatem, krzyżuje ręce na piersi i mówi:
– Awaria systemu. Baza danych w Warszawie się zawiesiła, centrala przetwarza solary. Proszę odjechać, albo piszę raport do urzędu gminy o próbę destabilizacji lokalnego systemu segregacji.
Ludzie dla świętego spokoju odjeżdżają, a Mirek z dumą wpisuje do notesu: „Atak spekulacyjny odparty. Naród obroniony”.
Początkowo ludzie przychodzili po prostu wrzucić dwie butelki po coli i wyjść. Ale dobrobyt i darmowe grosze szybko zepsuły ludzi. Zaczęła się anarchia. I wtedy pojawił się ON. Pan Mirosław. Szeryf z Nadarzyna ma swojego odpowiednika, a my mamy Mirka – Strażnika Zielonego Ładu.
Mirek ma około 60 lat, stałe miejsce parkingowe dla swojego Passata B5 tuż pod maszyną i notes w skórzanej oprawie, na którym widnieje napisany korektorem tytuł: „HARMONOGRAM KORZYSTANIA Z SYSTEMU KAUCYJNEGO RP – SEKTOR BIEDRONKA”.
Wszystko zaczęło się niewinnie. Ktoś przywiózł trzy worki po tynku pełne puszeczek po piwie, zablokował maszynę na godzinę, a czujnik się zawiesił. Mirek stał wtedy w kolejce z dwoma plastisiami po Muszyniance. Tego dnia w jego sercu coś pękło. Zrozumiał, że bezpłatne oddawanie surowców wtórnych to nie zabawa. To przywilej, który wymaga żelaznej dyscypliny.
Teraz, jeśli chcesz oddać butelkę, musisz należeć do grupy na WhatsAppie: „Recyklomat Ekologiczna Elita – Tylko Prawdziwi Eko-Patrioci”. Mirek jest tam jedynym administratorem. Regulamin ma 48 punktów.
Przykładowy wtorek. Podjeżdżam pod sklep, w bagażniku mam skromne pół worka butelek po wodzie gazowanej. Jeszcze nie zdążyłem wyłączyć silnika, a Mirek już stoi przy mojej szybie. Stuka palcem w zegarek, a potem w swój notes.
– Panie młody, a na którą była rezerwacja slotu plastikowego? – pyta głosem, jakby kontrolował bilety w pociągu do Radomia.
– No, na nikogo, pusto jest przecież... – bąkam nieśmiało.
Mirek patrzy na mnie z głębokim potępieniem. Otwiera notes.
– Pusto? Panie! O 16:15 pan Janusz ma slot na puszki po żubrach (kod operacji: ALUM-99). O 16:30 wchodzi pani Halinka z trzeciego bloku – segment: „Plastik miękki po jogurtach pitnych”. Pan ma czas nieudokumentowany. Wpisać pana w okienko techniczne między 16:28 a 16:30? Tylko lojalnie uprzedzam, jak laser w maszynie będzie brudny i wyskoczy błąd „Oczyść skaner”, to czas leci, nie ma przedłużania sesji!
Najgorzej mają „Janusze biznesu”, czyli ekologiczni kłusownicy. To ludzie, którzy przywożą całe przyczepki butelek zebranych z wesel i myślą, że zmonopolizują rynek. Mirek wyczuwa ich na kilometr. Gdy tylko widzi podejrzanie wypchanego vana, odpala procedurę blokady.
Staje przed recyklomatem, krzyżuje ręce na piersi i mówi:
– Awaria systemu. Baza danych w Warszawie się zawiesiła, centrala przetwarza solary. Proszę odjechać, albo piszę raport do urzędu gminy o próbę destabilizacji lokalnego systemu segregacji.
Ludzie dla świętego spokoju odjeżdżają, a Mirek z dumą wpisuje do notesu: „Atak spekulacyjny odparty. Naród obroniony”.
Mirek wprowadził też system kar i nagród.
* Jeśli twoja butelka jest pognieciona i recyklomat jej nie przyjmuje, blokując kolejkę na ponowne prostowanie – dostajesz żółtą kartkę i ostrzeżenie dyscyplinarne.
* Jeśli nie odkleiłeś nakrętki (Mirek uważa, że nakrętki to osobny obieg zamknięty i trzeba je oddawać do serduszka pod kościołem) – dostajesz bana na korzystanie z maszyny w weekendy handlowe.
* Za to za idealnie czyste, nieporysowane butelki PET, ułożone kodem kreskowym do góry, Mirek potrafi przydzielić „Premium Slot” w sobotę o 9:00, tuż przed dostawą świeżych bułek.
Ostatnio hitem było, jak lokalny proboszcz przywiózł pięć zgrzewek po wodzie mineralnej z plebanii. Mirek spojrzał w grafik, zmrużył oczy i powiedział:
– Księże proboszczu, szanuję posługę, ale ład społeczny jest jeden. Kościół podlega pod grafik niedzielny, po sumie, sekcja „Materiały biodegradowalne i inne”. Dzisiaj jest czwartek, dzień komercyjny. Proszę czekać na rezerwę, albo pisać podanie do administratora grupy.
Płaczemy ze śmiechu, ale nikt mu się nie sprzeciwia. Dlaczego? Bo jak Mirek ma dobry dzień, to sam przetrze szybkę skanera szmatką z mikrofibry, nasmaruje zębatkę wejścia masłem, żeby puszki płynnie wchodziły, i przypilnuje, żeby nikt ci nie ukradł paragonu z kodem rabatowym.
Nadarzyn ma swojego szeryfa od prądu, my mamy strażnika świętego plastiku. Prawdziwy terminator ekologii. Strach pomyśleć, co będzie, jak u nas w gminie postawią drugi recyklomat. Mirek chyba przejdzie na dwa etaty i zatrudni zięcia jako zastępcę komendanta ds. puszek aluminiowych.
* Jeśli twoja butelka jest pognieciona i recyklomat jej nie przyjmuje, blokując kolejkę na ponowne prostowanie – dostajesz żółtą kartkę i ostrzeżenie dyscyplinarne.
* Jeśli nie odkleiłeś nakrętki (Mirek uważa, że nakrętki to osobny obieg zamknięty i trzeba je oddawać do serduszka pod kościołem) – dostajesz bana na korzystanie z maszyny w weekendy handlowe.
* Za to za idealnie czyste, nieporysowane butelki PET, ułożone kodem kreskowym do góry, Mirek potrafi przydzielić „Premium Slot” w sobotę o 9:00, tuż przed dostawą świeżych bułek.
Ostatnio hitem było, jak lokalny proboszcz przywiózł pięć zgrzewek po wodzie mineralnej z plebanii. Mirek spojrzał w grafik, zmrużył oczy i powiedział:
– Księże proboszczu, szanuję posługę, ale ład społeczny jest jeden. Kościół podlega pod grafik niedzielny, po sumie, sekcja „Materiały biodegradowalne i inne”. Dzisiaj jest czwartek, dzień komercyjny. Proszę czekać na rezerwę, albo pisać podanie do administratora grupy.
Płaczemy ze śmiechu, ale nikt mu się nie sprzeciwia. Dlaczego? Bo jak Mirek ma dobry dzień, to sam przetrze szybkę skanera szmatką z mikrofibry, nasmaruje zębatkę wejścia masłem, żeby puszki płynnie wchodziły, i przypilnuje, żeby nikt ci nie ukradł paragonu z kodem rabatowym.
Nadarzyn ma swojego szeryfa od prądu, my mamy strażnika świętego plastiku. Prawdziwy terminator ekologii. Strach pomyśleć, co będzie, jak u nas w gminie postawią drugi recyklomat. Mirek chyba przejdzie na dwa etaty i zatrudni zięcia jako zastępcę komendanta ds. puszek aluminiowych.