37
Czołem dzidki.
Niedawno zacząłem swoją pierwszą pracę po 5 msc szukania i trafiłem do korpo zajmującego się kabelkami dla przemysłu. Generalnie po studiach IT wylądowałem na stanowisku kontroli jakości dostawców - kontrola czy nie przychodzi chujnia, jacy dostawcy są ważni a jakich można pierdolnąć i nikt nie zauważy. Niby spoko bo to jednak praca z danymi czyli dla informatyka spoko. Dochodzą też wyjazdy audyty etc, no coś do CV wpiszesz. Ma się otworzyć jakaś szansa na pójście w PHP na co liczę. Generalnie zaraz minie miesiąc i nie mogę się pozbyć wrażenia że moja praca w sumie chuja znaczy, nikt tego nie zauważa jak to w korpo. Do tego baterie społeczne często padają, jest jednak ta konieczność obcowania z ludźmi mimo że w zespole jest nas 6. Jakie macie doświadczenia z pracy w korpo i jak radziliście sobie z tym zjebanym poczuciem bez sensu? Myślałem że po studiach przyjdzie praca przy jakiś fajnych projektach etc xD i faktycznie przyszła bo są to dość ważne rzeczy, ale jesteś tak chuja wartym ułamkiem tego procesu że nie widzisz w tym morzu procesów tego za co sam odpowiadałeś. Procesy w korpo kompletnie zabijają kreatywność i poczucie wpływu na cokolwiek. Plan raczej mam taki żeby nieco wydoić hajsu wpisać sobie to w CV i szukać czegoś bardziej w zawodzie. 
0.065476894378662