Pewnie pomyślicie - co on nam za żyda pokazuje? Co w nim takiego ciekawego? Ano właśnie. Ten żydowski kupczyk na zdjęciu to bardzo ciekawa osoba. Nazywał się Izaak, czyli Icek i pochodził z rodziny kielecko-wiedeńskich żydów (ale kombo). Zajmował się drobnym handelkiem, a jakże, czasem paserką, miał też niewielką piekarnię. Najczęściej handlował papierosami na sztuki... i rozprawkami szkolnymi. Pisywał dla niego nawet Stefan Żeromski. Co niezwykłe, sam nie umiał czytać po polsku ani trochę, nie potrafił nawet napisać swojego nazwiska. Zmarł w 1939 roku. Wydawałoby się, historia jakich wiele.
Ale nie do końca... Po pierwsze, ten zwykły, niepiśmienny stary żyd znał w Kielcach absolutnie wszystkich, wliczając premiera Felicjana Słowoja-Składkowskiego. Zapewniało mu to teoretyczną nietykalność przy wszystkich procesach. I faktycznie, nigdy go nie skazano, bo zawsze ktoś był gotów za niego poręczyć, choć jak wspominałem, nie miał zwyczaju pytać o pochodzenie kupowanych towarów, o akcyzę, VAT i wiek klientów. Po drugie, jego śmierć nastąpiła w zupełnie innych okolicznościach, niż wydawałoby się po spojrzeniu na datę. Oddajmy tu głos Gustawowi Herling-Grudzińskiemu, z resztą też żydowi, choć trochę bardziej spolonizowanemu:
"Któregoś dnia stary Żyd natknął się na głównej ulicy Kielc na pochód swych współwyznawców, wznoszących okrzyki „Precz z Hitlerem!”. Wbiegł do najbliższej bramy, zemdlał i nie mógł długo jeszcze potem ochłonąć z przerażenia. Był przekonany, że ściga go oto mściwa klątwa proroków izraelskich za sprzedawanie „gojowskich” książek. W kilka lat potem, zostawiwszy najstarszej córce bezcenny księgozbiór pod pierzynami, umarł na atak serca, zgnębiony i niepocieszony w bólu, jaki zadawało mu własne nazwisko".
A co nazwisko ma do rzeczy? Jak wspominałem, Icek nie umiał przeliterować swojego nazwiska (oczywiście, tylko po polsku, bo w jidisz czytał i pisał bardzo dobrze). Urzędnicy zapisywali je więc według uznania: Chytler, Chitler, Hytler i tym podobne wariacje... Trzeba przyznać, że naturalna śmierć starego żyda uratowała niemieckie gestapo przed nieprzyjemnymi komentarzami.
Najstarsza córka Hytlera/Chitlera prawdopodobnie przeżyła wojnę. Udało się jej wyjechać - już po katastrofie września 1939 - do Palestyny, gdzie zmieniła nazwisko. Tam ślad po kieleckich Chitlerach się urywa.
Źródła:
https://sztetl.org.pl/pl/media/75391-mieszkaniec-kielc-icek-chitler
K. Urbański, "Żydzi w Kielcach"
J. Jerzmanowski, "W starych Kielcach"
Ale nie do końca... Po pierwsze, ten zwykły, niepiśmienny stary żyd znał w Kielcach absolutnie wszystkich, wliczając premiera Felicjana Słowoja-Składkowskiego. Zapewniało mu to teoretyczną nietykalność przy wszystkich procesach. I faktycznie, nigdy go nie skazano, bo zawsze ktoś był gotów za niego poręczyć, choć jak wspominałem, nie miał zwyczaju pytać o pochodzenie kupowanych towarów, o akcyzę, VAT i wiek klientów. Po drugie, jego śmierć nastąpiła w zupełnie innych okolicznościach, niż wydawałoby się po spojrzeniu na datę. Oddajmy tu głos Gustawowi Herling-Grudzińskiemu, z resztą też żydowi, choć trochę bardziej spolonizowanemu:
"Któregoś dnia stary Żyd natknął się na głównej ulicy Kielc na pochód swych współwyznawców, wznoszących okrzyki „Precz z Hitlerem!”. Wbiegł do najbliższej bramy, zemdlał i nie mógł długo jeszcze potem ochłonąć z przerażenia. Był przekonany, że ściga go oto mściwa klątwa proroków izraelskich za sprzedawanie „gojowskich” książek. W kilka lat potem, zostawiwszy najstarszej córce bezcenny księgozbiór pod pierzynami, umarł na atak serca, zgnębiony i niepocieszony w bólu, jaki zadawało mu własne nazwisko".
A co nazwisko ma do rzeczy? Jak wspominałem, Icek nie umiał przeliterować swojego nazwiska (oczywiście, tylko po polsku, bo w jidisz czytał i pisał bardzo dobrze). Urzędnicy zapisywali je więc według uznania: Chytler, Chitler, Hytler i tym podobne wariacje... Trzeba przyznać, że naturalna śmierć starego żyda uratowała niemieckie gestapo przed nieprzyjemnymi komentarzami.
Najstarsza córka Hytlera/Chitlera prawdopodobnie przeżyła wojnę. Udało się jej wyjechać - już po katastrofie września 1939 - do Palestyny, gdzie zmieniła nazwisko. Tam ślad po kieleckich Chitlerach się urywa.
Źródła:
https://sztetl.org.pl/pl/media/75391-mieszkaniec-kielc-icek-chitler
K. Urbański, "Żydzi w Kielcach"
J. Jerzmanowski, "W starych Kielcach"