Humor
4 m
15
Wyruszyłem dzisiaj o świcie na trakt ze swoim czworonożnym przyjacielem, nie spodziewając się, że w cieniu czai się nasz odwieczny wróg. Pokrzywy uderzyły bez ostrzeżenia. Przeczesałem całą okolicę, jednak las poskąpił mi godnego oręża – zostałem bez kija na polu bitwy. Choć doznałem bolesnych ran, noszę te bąble z honorem prawdziwego wojownika.