94
Piszę tu bo nie bardzo mam kogo spytać o poradę, może mieliście podobne doświadczenia. 
Czy wyjebać kota? (Z domu, nie mam zapędów) 
Córka chciała kota, ja nie chciałem kota, po emocjonalnych presjach że strony żony (dziecku zalezy, bedzie szczesliwa, corka jest troche na spektrum ale dobrze reagowala na koty) w końcu znalazła siesrciucha i mamy go w domu, z czego kot siedzi głównie u mnie w pokoju (robię z domu), córka głównie na telefonie chyba że znajomi przychodzą by pochwalić się kotem to jest w skowronkach, żona sama stwierdziła że myślała że będzie jakoś bardziej zżyta, kot jest ogólnie ok, kociak z 2 miesiace, robi do kuwety, ale ja kompletnie nie mam pozytywnych emocji związanych z tym kotem, w domu za dzieciaka miałem siostrę która sprowadzała pełno różnych zwierząt, pieski, papugi, sam nie pamiętam już co, robiła z domu (bloku) zwierzyniec, i to chyba mi wypralo mózg że zwierzę to taki obowiazek który żre, sra, i jest ciężarem. Gdybym miał domek to i psa i kota mógł bym mieć, bo by przynajmniej do czegoś mogły się przydać i czlowiek by sie nie gniezdzil, a tak mieszkam w bloku, myszy nie mam, i nic mi ten kot nie wnosi. Teraz patrząc na fakt że tego kota będę musiał nianczyc jeszcze z 10 lat, nie chce mi się z tym użerać. Kot jest z nami dopiero kilka dni i chciałem szybko się go wyzbyc (osoba która go dawała przyjmie z powrotem bez problemu, na kociaki zawsze są chętni) ale jak to powiedziałem, teraz córka beczy, nianczy kota i jest z tym wielka drama. I wiem, powinienem się nie zgodzić na poczatku, ale kto nie miał wielomiesięcznego pierdolenia żony nad uchem w jakiejś sprawie w ktorej w koncu polegl, to mu zazdroszcze. najlepsze, zona stwierdzila ze ten kot to jednak byla pomylka brac, i chuj mi w dupe ze albo corka 11lvl bedzie miala zlamane serce (ktore moze sie zagoi, moze żal zostanie) albo ja będę się pierdolił z tym siersciuchem przez następne lata. 
Myślałem że może będzie jak na memach 'ojciec I x po tygodniu' ale nie, dochodzi do mnie że z domu gdzie dorastalem wyciągnąłem niechęć do zwierząt domowych i sądzę że do tego kota się nie przekonam. brakuje mi tego uczucia ktore zazwyczaj maja ludzie jak widza male kotki. 

I po prostu nie mam kogo spytać czy isc za glosem serca i oddac kota, czy powinienem się z nim meczyc bo zycie to wynik kumulacji naszych błędow i nie mozna przed nimi uciekac?  
0.060754776000977