Dobra, małe wyjaśnienie, bo to nie jest jedna pasta, tylko większy projekt pisany w pastowym stylu.
Punkt wyjścia jest prosty: wieś, dom, podwórko, ojciec zwany Kosmitą, syn, Babka, przepiórki, Konewka, stare Audi i rodzinny syf, który z początku wygląda jak zwykła beka. Ale pod tym siedzi większy motyw.
W normalnym życiu można by to nazwać patologią, schematem rodzinnym albo zaklętym kręgiem: ojciec rani syna, syn mówi sobie „ja taki nie będę”, ucieka od domu, a po latach może sam zacząć powielać rzeczy, których nienawidził. W tym uniwersum nazywa się to Cyklem.
Cykl nie jest typem, który chodzi po podwórku i gada. To nazwa dla fabuły i jednocześnie coś w rodzaju prawa tego świata. Nie odbiera ludziom wyboru, ale ciągnie ich w stare schematy. Główna historia ma opowiadać o tym, czy da się ten Cykl przerwać czyli wyjść z patologii, nie powielić krzywdy i nie stać się własnym ojcem.
Całość będzie podzielona na trzy części:
Kroniki — główna fabuła.
Historia Wojtka, jego ojca Kosmity/UFO, Babki, rodziny, lasu, scyzoryka, Konewki i próby przerwania Cyklu. To tutaj idzie najważniejsza opowieść.
Archiwa — tłumaczenie świata.
Bardziej dokumenty z uniwersum: czym jest Cykl, kim są Strażnicy Cyklu, o co chodzi z wymiarami, Pradziadem Rentownikusem, przepiórkami, Konewką i innymi dziwnymi rzeczami.
Historie Niewyjaśnione — luźne krótkie pasty.
Poboczne historie z tego świata: Audi, które odpala dopiero po obeldze, motorynka szybsza niż rozsądek, Babka gasząca wszystkich jednym zdaniem, koza robiąca chaos, przepiórki ustawiające się w podejrzany kształt itd.
Najprościej:
Kroniki — główna historia.
Archiwa — lore i zasady świata.
Historie Niewyjaśnione — luźne pasty i klimat.
To ma być wiejska pasta rozbudowana do uniwersum: trochę beka, trochę absurd, trochę fikcja naukowa, trochę lokalna mitologia, a pod spodem historia o rodzinie, patologii i próbie wyrwania się z tego, co człowiek dostał w spadku po domu.
Czyli największy kosmos nie zaczyna się na niebie. Czasem zaczyna się na podwórku. Na razie chodzi głównie o zebranie opini i sprawdzenie, czy klimat w ogóle siada. To nie jest jeszcze właściwe wejście w pełne uniwersum ani finalna forma historii, tylko przedsmak przed konkretnym wprowadzaniem świata, postaci i zasad. Całość jest większa niż jedna pasta, więc testuję, jak to najlepiej podać: co jest czytelne, co trzeba uprościć, co doprecyzować, a co zostawić jako tajemnicę.
Dopiero później będą wjeżdżać właściwe Kroniki, Archiwa i luźne Historie Niewyjaśnione.
Punkt wyjścia jest prosty: wieś, dom, podwórko, ojciec zwany Kosmitą, syn, Babka, przepiórki, Konewka, stare Audi i rodzinny syf, który z początku wygląda jak zwykła beka. Ale pod tym siedzi większy motyw.
W normalnym życiu można by to nazwać patologią, schematem rodzinnym albo zaklętym kręgiem: ojciec rani syna, syn mówi sobie „ja taki nie będę”, ucieka od domu, a po latach może sam zacząć powielać rzeczy, których nienawidził. W tym uniwersum nazywa się to Cyklem.
Cykl nie jest typem, który chodzi po podwórku i gada. To nazwa dla fabuły i jednocześnie coś w rodzaju prawa tego świata. Nie odbiera ludziom wyboru, ale ciągnie ich w stare schematy. Główna historia ma opowiadać o tym, czy da się ten Cykl przerwać czyli wyjść z patologii, nie powielić krzywdy i nie stać się własnym ojcem.
Całość będzie podzielona na trzy części:
Kroniki — główna fabuła.
Historia Wojtka, jego ojca Kosmity/UFO, Babki, rodziny, lasu, scyzoryka, Konewki i próby przerwania Cyklu. To tutaj idzie najważniejsza opowieść.
Archiwa — tłumaczenie świata.
Bardziej dokumenty z uniwersum: czym jest Cykl, kim są Strażnicy Cyklu, o co chodzi z wymiarami, Pradziadem Rentownikusem, przepiórkami, Konewką i innymi dziwnymi rzeczami.
Historie Niewyjaśnione — luźne krótkie pasty.
Poboczne historie z tego świata: Audi, które odpala dopiero po obeldze, motorynka szybsza niż rozsądek, Babka gasząca wszystkich jednym zdaniem, koza robiąca chaos, przepiórki ustawiające się w podejrzany kształt itd.
Najprościej:
Kroniki — główna historia.
Archiwa — lore i zasady świata.
Historie Niewyjaśnione — luźne pasty i klimat.
To ma być wiejska pasta rozbudowana do uniwersum: trochę beka, trochę absurd, trochę fikcja naukowa, trochę lokalna mitologia, a pod spodem historia o rodzinie, patologii i próbie wyrwania się z tego, co człowiek dostał w spadku po domu.
Czyli największy kosmos nie zaczyna się na niebie. Czasem zaczyna się na podwórku. Na razie chodzi głównie o zebranie opini i sprawdzenie, czy klimat w ogóle siada. To nie jest jeszcze właściwe wejście w pełne uniwersum ani finalna forma historii, tylko przedsmak przed konkretnym wprowadzaniem świata, postaci i zasad. Całość jest większa niż jedna pasta, więc testuję, jak to najlepiej podać: co jest czytelne, co trzeba uprościć, co doprecyzować, a co zostawić jako tajemnicę.
Dopiero później będą wjeżdżać właściwe Kroniki, Archiwa i luźne Historie Niewyjaśnione.