Tło.
Wojna na Ukrainie powoli zbliża się do końca. Ukraińcy dostali w końcu zgodę i zdolności do masowych ataków na infrastrukturę energetyczną rosji. Rosja, dotychczas nazywana stacją benzynową, została zmuszona do zakupu paliw za granicą. Za przemysłem petrochemicznym pójdą elektrownie i elektrociepłownie. Jeżeli do zimy rosjanie nie znajdą sposobu na eliminację zagrożenia, to ludność cywilna może być narażona na śmierć z ochłodzenia lub masowe przymusowe przemieszczenia całych miast. Wojny z byłymi koloniami kończą się gdy państwo agresor uznaje, że nie jest w stanie odzyskać kolonii po akceptowalnym koszcie. I ten moment prawdopodobnie się zbliża. Ale nie o tym chciałem tak na prawdę. Ważne tutaj będzie co po wojnie.
Ukraina będzie po wojnie krajem zrujnowanym, bez perspektyw, z dużą ilością kombatantów, ale przede wszystkim krajem wyludnionym. Kraj, który pod koniec ery komunizmu liczył około 50 milionów ludzi, dziś zamieszkuje połowa z tego. Po wojnie przestanie obowiązywać zakaz opuszczania kraju i należy zakładać, że duża część mężczyzn będzie chciała z niego wyjechać. Dołączyć do swoich kobiet pracujących na zachodzie i do swoich dzieci polonizowanych w polskich szkołach. na marginesie - Państwo Polskie powinno być gotowe na nową falę i mocno ją ograniczać, nie potrzebujemy tu kilkuset tysięcy mężczyzn z PTSD i przesuniętą granicą akceptowanej przemocy.
Motywacja wewnętrz-ukraińska Zełeńskiego.
Z perspektywy ukraińskiego nacjonalisty Polska jest drugim, po rosji, największym zagrożeniem dla Ukrainy. Zanim wytlumacze o co mi chodzi. W Polsce jest pod tym względem bardzo podobnie. Dla nas drugim największym zagrożeniem są Niemcy. Kraj, z którym jesteśmy w sojuszu wojskowym NATO od niemal 30 lat i w UE od ponad 20. Kraj, który nie ma zdolności wojskowych, którego armia jest w rozsypce, który nie stanowi dla nas zagrożenia militarnego. A mimo to wciąż uznajemy go za zagrożenie dla naszej suwerenności i naszych interesów. Jak to wygląda z perspektywy ukraińskich nacjonalistow? W Polsce mieszka dwa miliony Ukraińców, w tym momencie głównie kobiety i dzieci, w przyszłości dołączyć do nich będą chcieli mężowie i ojcowie. Tutaj budują swoją przyszłość, tu pracują, budują kariery, kupują mieszkania, studiują, uczą się w polskich szkołach. Ci ludzie mogliby budować przyszłość Ukrainy, ale raczej nie będą mieć na to ochoty.
Nadanie imienia bohaterów UPA ukraińskiej jednostce była ukłonem wobec nacjonalistów, których głosów będzie Zełeński potrzebował w wyborach prezydenckich. Nie chodziło jednak tylko o to, że UPA jest uznawana za bohaterów Ukrainy. Celem było wywołanie konfliktu między naszymi narodami. Celem było nastawienie Polaków przeciw Ukraińcom mieszkającym w Polsce. Celem było stworzenie sytuacji, w której Ukraińcy poczują się tu tak bardzo niechciani, że zdecydują się na powrót do swojego kraju.
Wojna na Ukrainie powoli zbliża się do końca. Ukraińcy dostali w końcu zgodę i zdolności do masowych ataków na infrastrukturę energetyczną rosji. Rosja, dotychczas nazywana stacją benzynową, została zmuszona do zakupu paliw za granicą. Za przemysłem petrochemicznym pójdą elektrownie i elektrociepłownie. Jeżeli do zimy rosjanie nie znajdą sposobu na eliminację zagrożenia, to ludność cywilna może być narażona na śmierć z ochłodzenia lub masowe przymusowe przemieszczenia całych miast. Wojny z byłymi koloniami kończą się gdy państwo agresor uznaje, że nie jest w stanie odzyskać kolonii po akceptowalnym koszcie. I ten moment prawdopodobnie się zbliża. Ale nie o tym chciałem tak na prawdę. Ważne tutaj będzie co po wojnie.
Ukraina będzie po wojnie krajem zrujnowanym, bez perspektyw, z dużą ilością kombatantów, ale przede wszystkim krajem wyludnionym. Kraj, który pod koniec ery komunizmu liczył około 50 milionów ludzi, dziś zamieszkuje połowa z tego. Po wojnie przestanie obowiązywać zakaz opuszczania kraju i należy zakładać, że duża część mężczyzn będzie chciała z niego wyjechać. Dołączyć do swoich kobiet pracujących na zachodzie i do swoich dzieci polonizowanych w polskich szkołach. na marginesie - Państwo Polskie powinno być gotowe na nową falę i mocno ją ograniczać, nie potrzebujemy tu kilkuset tysięcy mężczyzn z PTSD i przesuniętą granicą akceptowanej przemocy.
Motywacja wewnętrz-ukraińska Zełeńskiego.
Z perspektywy ukraińskiego nacjonalisty Polska jest drugim, po rosji, największym zagrożeniem dla Ukrainy. Zanim wytlumacze o co mi chodzi. W Polsce jest pod tym względem bardzo podobnie. Dla nas drugim największym zagrożeniem są Niemcy. Kraj, z którym jesteśmy w sojuszu wojskowym NATO od niemal 30 lat i w UE od ponad 20. Kraj, który nie ma zdolności wojskowych, którego armia jest w rozsypce, który nie stanowi dla nas zagrożenia militarnego. A mimo to wciąż uznajemy go za zagrożenie dla naszej suwerenności i naszych interesów. Jak to wygląda z perspektywy ukraińskich nacjonalistow? W Polsce mieszka dwa miliony Ukraińców, w tym momencie głównie kobiety i dzieci, w przyszłości dołączyć do nich będą chcieli mężowie i ojcowie. Tutaj budują swoją przyszłość, tu pracują, budują kariery, kupują mieszkania, studiują, uczą się w polskich szkołach. Ci ludzie mogliby budować przyszłość Ukrainy, ale raczej nie będą mieć na to ochoty.
Nadanie imienia bohaterów UPA ukraińskiej jednostce była ukłonem wobec nacjonalistów, których głosów będzie Zełeński potrzebował w wyborach prezydenckich. Nie chodziło jednak tylko o to, że UPA jest uznawana za bohaterów Ukrainy. Celem było wywołanie konfliktu między naszymi narodami. Celem było nastawienie Polaków przeciw Ukraińcom mieszkającym w Polsce. Celem było stworzenie sytuacji, w której Ukraińcy poczują się tu tak bardzo niechciani, że zdecydują się na powrót do swojego kraju.
Wiem co wielu z Was teraz mysli. I bardzo dobrze, niech wracają, nie chcemy ich. Odłóżcie na chwilę emocje i spójrzcie na twarde dane. W Polsce w I kwartale tego roku było około 580 tysięcy aktywnie szukajacych pracy i gotowych do jej podjęcia. Pracujących w tym samym kwartale obcokrajowców natomiast ponad 1.1 miliona. Zawsze jest jakiś minimalny poziom bezrobocia, są ludzie, którzy są w trakcie zmiany pracy, są ludzie, którzy nie są gotowi na przeprowadzkę do całkiem innego miejsca w Polsce w celu podjęcia pracy, są ludzie, którzy szukają pracy w konkretnym zawodzie. Każdego roku na emeryturę przechodzi o 150 tysięcy więcej ludzi niż wchodzi na rynek pracy. Do 2035 roku prognozowany ubytek pracowników to jakieś 2 miliony (nowi pracownicy-przejścia na emeryturę). Polska potrzebuje rąk do pracy z zagranicy. Ukraińcy mają wysoki odsetek aktywności zawodowej, szybko uczą się języka i dobrze się integrują. Polska od 2015 roku wydaje najwięcej wiz pracowniczych w całej Unii. Rok w rok. W tym 8 lat w ciągu rządów partii będącej retorycznie bardzo antyimigracyjnej. Możemy Ukraińców wyjebac, ale na ich miejsce będziemy musieli ściągnąć tu ludzi z Azji, Afryki lub Ameryki Południowej.
Motywacje zewnętrzne Zełeńskiego.
Niemcy. Czas decyzji Zełeńskiego nie był przypadkowy. Za parę dni ma się odbyć w Gdańsku konferencja na temat odbudowy Ukrainy. Prawdopodobnie będzie niewypałem, bo jak rozmawiać o odbudowie Ukrainy bez Ukraińców. Polskie firmy nie są może największymi w Europie, ale mają pewne przewagi konkurencyjne, których ich konkurenci nie posiadają. Byłyby beneficjentami kontraktów. nie będą, zarobią firmy z Europy Zachodniej i USA. Konflikt między naszymi państwami jest więc ukłonem władz Ukrainy wobec naszych partnerów zza Odry.
Niemcy kombinują aktywnie jak nas wyrzucić z miejsca przy stole negocjacyjnym podczas rozmów pokojowych. A muszą się postarać dużo bardziej niż przy porozumieniach mińskich. Polska ma dziś dużo większy potencjał, jest głównym hubem dla Ukrainy, staje się regionalnym liderem. Niemcy robią sporo, żeby naszą pozycję pogorszyć. A to wsadzili Tuska do innego wagonu, a to organizują spotkania bez Polski. Zełeński skłócając nasze państwa dał im ogromny prezent. A my go jeszcze poprawiliśmy naszą reakcją, ale o tym za chwilę.
Zełeński postawił na Niemców kosztem Polski. Taką sytuację przewidział (chyba parę lat temu) Krzysztof Wojczal. Argumentował, że Ukraińcy pokuszą się na niemiecki kapitał, z którym Polska konkurować nie może. Mówił wtedy jak powinniśmy się zachować, że powinniśmy na to Ukraińcom pozwolić, bo przyjdzie czas kiedy będą musieli wrócić do nas z pochyloną głową i że wtedy przyjdzie czas na wystawienie rachunku. I przyjdzie, ale zanim to się stanie powinniśmy bez zbędnych emocji spokojnie czekać.
Motywacje zewnętrzne Zełeńskiego.
Niemcy. Czas decyzji Zełeńskiego nie był przypadkowy. Za parę dni ma się odbyć w Gdańsku konferencja na temat odbudowy Ukrainy. Prawdopodobnie będzie niewypałem, bo jak rozmawiać o odbudowie Ukrainy bez Ukraińców. Polskie firmy nie są może największymi w Europie, ale mają pewne przewagi konkurencyjne, których ich konkurenci nie posiadają. Byłyby beneficjentami kontraktów. nie będą, zarobią firmy z Europy Zachodniej i USA. Konflikt między naszymi państwami jest więc ukłonem władz Ukrainy wobec naszych partnerów zza Odry.
Niemcy kombinują aktywnie jak nas wyrzucić z miejsca przy stole negocjacyjnym podczas rozmów pokojowych. A muszą się postarać dużo bardziej niż przy porozumieniach mińskich. Polska ma dziś dużo większy potencjał, jest głównym hubem dla Ukrainy, staje się regionalnym liderem. Niemcy robią sporo, żeby naszą pozycję pogorszyć. A to wsadzili Tuska do innego wagonu, a to organizują spotkania bez Polski. Zełeński skłócając nasze państwa dał im ogromny prezent. A my go jeszcze poprawiliśmy naszą reakcją, ale o tym za chwilę.
Zełeński postawił na Niemców kosztem Polski. Taką sytuację przewidział (chyba parę lat temu) Krzysztof Wojczal. Argumentował, że Ukraińcy pokuszą się na niemiecki kapitał, z którym Polska konkurować nie może. Mówił wtedy jak powinniśmy się zachować, że powinniśmy na to Ukraińcom pozwolić, bo przyjdzie czas kiedy będą musieli wrócić do nas z pochyloną głową i że wtedy przyjdzie czas na wystawienie rachunku. I przyjdzie, ale zanim to się stanie powinniśmy bez zbędnych emocji spokojnie czekać.
Polska pokazała słabość.
Pomysł z odebraniem orderu Zełeńskiemu jest oznaką naszej słabości. Są dwie możliwości. Albo Prezydent wykazał się brakiem politycznego doświadczenia i zadziałał emocjonalnie rzucając ten pomysł do kamer, albo któryś z jego doradców uznał, że to będzie świetny ruch na wewnetrznej scenie politycznej. Dlaczego jest to oznaka słabości? Bo Zełeński ma wyjebane na ten order. Jest to więc kara, która nie jest karą. Przychodzi mi na myśl taka analogia: poszliście się najebać z kumplami, wróciłeś do domu nad ranem, kompletnie zalany i bez portfela. A żona w ramach kary zakazuje Ci wyjścia na piłkę do końca roku. Tylko że ty nie chodzisz grać w piłkę, masz 120kg a ostatni raz uprawiałeś sport 20 lat temu. Żadna kara, prawda? No to dokładnie tak wygląda sprawa z orderem. Ta kara nie jest karą i nie powoduje, że w przyszłości będziesz bardziej odpowiedzialny wychodząc z kumplami. Dokładnie tak jest tutaj. Jeżeli jakikolwiek kolejny prezydent Ukrainy postanowi nadać innej jednostce imię Bandery lub Szuchewycza, to nie będzie miał z tyłu głowy, że czeka go jakaś nieprzyjemność z polskiej strony. Polacy trochę pokrzyczą, wykonają jakiś symboliczny ruch i tyle. Pokazaliśmy słabość. Ale to nie wszystko. Dostało się Nawrockiemu, pora na Tuska. Premier postanowił postawić się w pozycji rozjemcy. Nie potrafi pokazać jedności Państwa Polskiego na zewnątrz. Pokazal, że można nas rozgrywać. Rozgrywanie gierek wewnętrznych wykorzystując politykę zagraniczną jest jedną z naszych najwiekszych słabości. Można argumentować, że próbuje w ten sposób uratować szanse dla polskiego biznesu (konferencja już w tym tygodniu), ale mógłby to zrobić w inny sposób. Tu ewidentnie gra przeciw "nieracjonalnemu" Prezydentowi rozbijając jedność państwa na zewnątrz. Z drugiej strony Nawrocki mógłby poczekać do zakończenia konferencji, ale bał się krytyki ze strony społeczeństwa. No bo "jak to Zełeński przyjeżdża do Polski po tym co zrobił? A Prezydent ztchórzył z orderem." Sam rozbudził oczekiwanie w społeczeństwie, a potem nie miał wyboru i musiał je spełnić.
W tym miejscu muszę się rozprawić z dwoma durnymi spinami krążącymi po sieci. Pierwszy, serwowany przez uśmiechniętych klakierów, jest taki, że putin się cieszy z odebrania orderu Zelenskiemu. Nie, putin ma jeszcze bardziej wyjebane na ten order niż sam Zełeński. Na pewno konflik ukraińsko-polski jest rosji na rękę, ale to władze Ukrainy wywołały go świadomie. Drugi durny spin to taki, że Budanov przyjechał do Polski z materiałami kompromitującymi polskich polityków i dlatego Nawrocki nie odebrał orderu Zełeńskiemu. Ten oczywiście już jest nieaktualny, ale wciąż jest idiotyczny. Ukraina nie miała absolutnie żadnego powodu, by naciskać w tej sprawie na Nawrockiego. Order nie miał dla nich znaczenia, a konflikt był ich celem.
Pomysł z odebraniem orderu Zełeńskiemu jest oznaką naszej słabości. Są dwie możliwości. Albo Prezydent wykazał się brakiem politycznego doświadczenia i zadziałał emocjonalnie rzucając ten pomysł do kamer, albo któryś z jego doradców uznał, że to będzie świetny ruch na wewnetrznej scenie politycznej. Dlaczego jest to oznaka słabości? Bo Zełeński ma wyjebane na ten order. Jest to więc kara, która nie jest karą. Przychodzi mi na myśl taka analogia: poszliście się najebać z kumplami, wróciłeś do domu nad ranem, kompletnie zalany i bez portfela. A żona w ramach kary zakazuje Ci wyjścia na piłkę do końca roku. Tylko że ty nie chodzisz grać w piłkę, masz 120kg a ostatni raz uprawiałeś sport 20 lat temu. Żadna kara, prawda? No to dokładnie tak wygląda sprawa z orderem. Ta kara nie jest karą i nie powoduje, że w przyszłości będziesz bardziej odpowiedzialny wychodząc z kumplami. Dokładnie tak jest tutaj. Jeżeli jakikolwiek kolejny prezydent Ukrainy postanowi nadać innej jednostce imię Bandery lub Szuchewycza, to nie będzie miał z tyłu głowy, że czeka go jakaś nieprzyjemność z polskiej strony. Polacy trochę pokrzyczą, wykonają jakiś symboliczny ruch i tyle. Pokazaliśmy słabość. Ale to nie wszystko. Dostało się Nawrockiemu, pora na Tuska. Premier postanowił postawić się w pozycji rozjemcy. Nie potrafi pokazać jedności Państwa Polskiego na zewnątrz. Pokazal, że można nas rozgrywać. Rozgrywanie gierek wewnętrznych wykorzystując politykę zagraniczną jest jedną z naszych najwiekszych słabości. Można argumentować, że próbuje w ten sposób uratować szanse dla polskiego biznesu (konferencja już w tym tygodniu), ale mógłby to zrobić w inny sposób. Tu ewidentnie gra przeciw "nieracjonalnemu" Prezydentowi rozbijając jedność państwa na zewnątrz. Z drugiej strony Nawrocki mógłby poczekać do zakończenia konferencji, ale bał się krytyki ze strony społeczeństwa. No bo "jak to Zełeński przyjeżdża do Polski po tym co zrobił? A Prezydent ztchórzył z orderem." Sam rozbudził oczekiwanie w społeczeństwie, a potem nie miał wyboru i musiał je spełnić.
W tym miejscu muszę się rozprawić z dwoma durnymi spinami krążącymi po sieci. Pierwszy, serwowany przez uśmiechniętych klakierów, jest taki, że putin się cieszy z odebrania orderu Zelenskiemu. Nie, putin ma jeszcze bardziej wyjebane na ten order niż sam Zełeński. Na pewno konflik ukraińsko-polski jest rosji na rękę, ale to władze Ukrainy wywołały go świadomie. Drugi durny spin to taki, że Budanov przyjechał do Polski z materiałami kompromitującymi polskich polityków i dlatego Nawrocki nie odebrał orderu Zełeńskiemu. Ten oczywiście już jest nieaktualny, ale wciąż jest idiotyczny. Ukraina nie miała absolutnie żadnego powodu, by naciskać w tej sprawie na Nawrockiego. Order nie miał dla nich znaczenia, a konflikt był ich celem.
Jak powinna wyglądać polska odpowiedź?
Przewrotnie zacznę od tego jak nie powinna. Otóż nie powinniśmy zamykać przejść granicznych i nie powinniśmy zaczynać remontu Jasionki. Dlaczego? Wiarygodność w regionie. Polska aspiruje do bycia regionalnym liderem. Po wybuchu wojny to my byliśmy największym orendownikiem pomocy Ukrainie i to my (Morawiecki) rugaliśmy Niemców za wysyłanie hełmów. Zbudowaliśmy koalicję państw mocno zaangażowanych w powstrzymywanie rosji, budujemy potężna armię. Nie jest w naszym interesie żeby pokazywać nieracjonalne zachowanie z powodu polityki historycznej. Cały kapitał polityczny, który udało nam się zbudować w ostatnich latach poszedłby się jebać. To co mogą robić państwa małe, którym nie zależy na byciu regionalnym liderem (Węgry) nie jest tym co powinniśmy robić my. Budowanie soft power w regionie jest w naszym interesie jeżeli chcemy być liczącym się graczem w całej Europie.
Jak więc powinna wyglądać nasza odpowiedź? Powinniśmy uderzyć w Zełeńskiego w taki sposób, żeby stracił to co zyskał swoim ruchem. Powinniśmy pokazać naszą racjonalność, dorosłość i wyższość moralną. Powinniśmy uderzyć tak, by władze Ukrainy poczuły respekt. tak, by żaden kolejny ukraiński polityk nie myślał, że może bez strat obrażać Polaków. Odpowiedź powinna być bolesna dla Zełeńskiego i jego otoczenia, dla ukrainskich nacjonalistów, ale nie dla szerokiego społeczeństwa ukraińskiego, a juz na pewno nie dla Ukraińców mieszkajacych w Polsce. To Zełeński powinien wyjść na tego nieracjonalnego w ich oczach.
Podsumowanie.
Pokazaliśmy słabość, daliśmy się wciągnąć w wojenkę i daliśmy się podzielić wewnętrznie. Zrobiliśmy dokładnie to czego oczekiwali Ukraińcy. Zapłacimy za to cenę. Polska powinna budować na Ukrainie wpływy w podobny sposób do Niemców w Polsce w ostatnich kilkudziesięciu latach. A my unieslismy się honorem, wykonaliśmy symboliczny gest w odpowiedzi na ukraińską prowokację i zagraliśmy dokładnie tak jak tego chciał Zełeński i ukraińscy nacjonaliści. Ukraina w dłuższym terminie straci na swojej polityce wobec Polski. Polscy politycy powinni wykazać się zwykłym cynizmem, którym wykazują się na codzień w wojnie wewnetrznej.
Przewrotnie zacznę od tego jak nie powinna. Otóż nie powinniśmy zamykać przejść granicznych i nie powinniśmy zaczynać remontu Jasionki. Dlaczego? Wiarygodność w regionie. Polska aspiruje do bycia regionalnym liderem. Po wybuchu wojny to my byliśmy największym orendownikiem pomocy Ukrainie i to my (Morawiecki) rugaliśmy Niemców za wysyłanie hełmów. Zbudowaliśmy koalicję państw mocno zaangażowanych w powstrzymywanie rosji, budujemy potężna armię. Nie jest w naszym interesie żeby pokazywać nieracjonalne zachowanie z powodu polityki historycznej. Cały kapitał polityczny, który udało nam się zbudować w ostatnich latach poszedłby się jebać. To co mogą robić państwa małe, którym nie zależy na byciu regionalnym liderem (Węgry) nie jest tym co powinniśmy robić my. Budowanie soft power w regionie jest w naszym interesie jeżeli chcemy być liczącym się graczem w całej Europie.
Jak więc powinna wyglądać nasza odpowiedź? Powinniśmy uderzyć w Zełeńskiego w taki sposób, żeby stracił to co zyskał swoim ruchem. Powinniśmy pokazać naszą racjonalność, dorosłość i wyższość moralną. Powinniśmy uderzyć tak, by władze Ukrainy poczuły respekt. tak, by żaden kolejny ukraiński polityk nie myślał, że może bez strat obrażać Polaków. Odpowiedź powinna być bolesna dla Zełeńskiego i jego otoczenia, dla ukrainskich nacjonalistów, ale nie dla szerokiego społeczeństwa ukraińskiego, a juz na pewno nie dla Ukraińców mieszkajacych w Polsce. To Zełeński powinien wyjść na tego nieracjonalnego w ich oczach.
Podsumowanie.
Pokazaliśmy słabość, daliśmy się wciągnąć w wojenkę i daliśmy się podzielić wewnętrznie. Zrobiliśmy dokładnie to czego oczekiwali Ukraińcy. Zapłacimy za to cenę. Polska powinna budować na Ukrainie wpływy w podobny sposób do Niemców w Polsce w ostatnich kilkudziesięciu latach. A my unieslismy się honorem, wykonaliśmy symboliczny gest w odpowiedzi na ukraińską prowokację i zagraliśmy dokładnie tak jak tego chciał Zełeński i ukraińscy nacjonaliści. Ukraina w dłuższym terminie straci na swojej polityce wobec Polski. Polscy politycy powinni wykazać się zwykłym cynizmem, którym wykazują się na codzień w wojnie wewnetrznej.