15
Politycy chcąc cokolwiek zmieniać w opiece zdrowotnej szybciutko rozbiją się o derektywę unijną z 2003 roku (którą podpisali XD) Ograniczającą czas pracy lekarza do 48h na tydzień maksymalnie. Co w polskich warunkach = zamknięcie bardzo dużej ilości placówek z powodu braku obstawy personelu. Żaden ale to żaden polityk nie chce być tego twarzą bo go na taczkach wywiozą. Szpital to często największy pracodawca w danym regionie, i nie zatrudnia tylko lekarzy ale też pielęgniarki, ratowników, fizjoterapeutów, personel konserwacyjny, techniczny administrację ale też dużo firm ma przetargi na usługi dla takiego szpitala np. sterylizację, katering usługi, informatyczne. Taki jeden szpital dla 30 tysięcznego miasta to są setki miejsc pracy. 

Zaczyna się przerzucanie nie dość, że śmierdzącego to gorącego ziemniaczka 

Jako osoba która w tym siedzi jedno co faktycznie można zrobić. To przydusić tych którzy wyceniają świadczenia. Które zwyczajnie - często są nierealnie wycenione. Jak robin hood trzeba zabrać jednym i dać drugim. 

Słuchajcie, oddziały chirurgi ogólnej i oddziały internistyczne nawet jakby lekarz tam złotówki nie zarabiał i pracował tylko na wolontariacie to i tak byłyby stratne. Tymczasem inne oddziały pomimo gigantycznych zarobków lekarzy tam pracujących przynoszą szpitalowi milionowe zyski. Trzeba byłoby wypłaszczyć te wydatki. Aby nie było tak, że jak szpital robi jakąś operację to musi jeszcze do tego dopłacić. 

Kiedyś miałem takie zdanie, że do budżetu trzeba dosypać. Teraz mam inne - trzeba poważną reformę wyceny świadczen.

Jasne będzie to poważny bunt lekarzy korzystający z tych procedur wysokowycenianych ale na jednego takiego lekarza, jest 3 innych których robota jest równie ciężka równie wymagająca a nie zarobią nawet 1/5 tego. 
0.10739803314209