9
Jezuuu... Ale się wkurwiłem teraz - Aż mnie częsie...
Przed chwilą trafiłem na ten film i coś mi się kurwa od razu nie zgadzało.
I zanim przeczytasz, co tam wysmarowałem dalej, to obejrzyj tak ze 2-3 razy, wyciągnij własne wnioski, a potem spróbuj zrozumieć moje wkurwienie...
Przed chwilą trafiłem na ten film i coś mi się kurwa od razu nie zgadzało.
I zanim przeczytasz, co tam wysmarowałem dalej, to obejrzyj tak ze 2-3 razy, wyciągnij własne wnioski, a potem spróbuj zrozumieć moje wkurwienie...
Mamy "dziennikarkę" i kobietę, która niby(albo rzeczywiście, w co bardziej wierzę) straciła wszystko, a pomimo tego dzieli się z "dziennikarką" swoim ostatnim jedzeniem, więc ta się popłakała.
No... Taka jest narracja, tylko że kurwa nie.
Wystarczy spojrzeć na emocje i gestykulację Pani, która "nie ma nic":
- Przynosi(niepewnie) banany i pokazuje je do kamery;
- Pokazuje je "dziennikarce";
- "dziennikarka" ZABIERA jej te banany, przy czym kobieta nagle smutnieje i widocznie nie chce ich oddać;
- "dziennikarka" stoi z bananami, a druga Pani z pustymi rękoma - dosłownie - I nie wie co się odjebało właśnie..;
- "dziennikarka" zaczyna płakać, przy czym Pani poszkodowana dalej nie ogarnia, o co kaman...
Ja sobie wyobrażam tę sytuację tak, że podbili, owi kurwa "dziennikarze", do tej Pani, i zapytali, czy coś jej zostało / czy ma co jeść; Ona nie mogła się z nimi dogadać, więc postanowiła pokazać, że ma jedzenie... I nasza spiralka manipulacji sama się nakręca...
Wypłakałem się. Aż mi ulżyło.
Teraz przejdźmy do komentarzy pod tym "filmem":
No... Taka jest narracja, tylko że kurwa nie.
Wystarczy spojrzeć na emocje i gestykulację Pani, która "nie ma nic":
- Przynosi(niepewnie) banany i pokazuje je do kamery;
- Pokazuje je "dziennikarce";
- "dziennikarka" ZABIERA jej te banany, przy czym kobieta nagle smutnieje i widocznie nie chce ich oddać;
- "dziennikarka" stoi z bananami, a druga Pani z pustymi rękoma - dosłownie - I nie wie co się odjebało właśnie..;
- "dziennikarka" zaczyna płakać, przy czym Pani poszkodowana dalej nie ogarnia, o co kaman...
Ja sobie wyobrażam tę sytuację tak, że podbili, owi kurwa "dziennikarze", do tej Pani, i zapytali, czy coś jej zostało / czy ma co jeść; Ona nie mogła się z nimi dogadać, więc postanowiła pokazać, że ma jedzenie... I nasza spiralka manipulacji sama się nakręca...
Wypłakałem się. Aż mi ulżyło.
Teraz przejdźmy do komentarzy pod tym "filmem":
I TYCH KOMENTARZY JEST W CHUJ!!!
I nikt nie wyłapał fałszu. Serio. 10 minut siedziałem, przeczytałem wszystkie, każdy się spuszcza nad tym, jakie to jest słodkie i humanitarne...
I nikt nie wyłapał fałszu. Serio. 10 minut siedziałem, przeczytałem wszystkie, każdy się spuszcza nad tym, jakie to jest słodkie i humanitarne...
I tak właśnie działa internet w XXI w.
Nie liczy się wartość, tylko cena.
Prawda jest obiektywna.
Nie ważne, kto pyta, ważne, kto przytakuje.
Jeśli wszyscy krzyczą, że niebo jest zielone, to niebo jest zielone.
A ty sobie żyjesz, patrzysz jak to wszystko upada, i albo będziesz taki jak oni, albo zrobią z ciebie wariata.
Nie liczy się wartość, tylko cena.
Prawda jest obiektywna.
Nie ważne, kto pyta, ważne, kto przytakuje.
Jeśli wszyscy krzyczą, że niebo jest zielone, to niebo jest zielone.
A ty sobie żyjesz, patrzysz jak to wszystko upada, i albo będziesz taki jak oni, albo zrobią z ciebie wariata.