24
Uwe Boll i jego Citizen Vigilante popełniło największą zbrodnię XXI wieku.

Zrobiło jeden kurwa film antyimigrancki.

I nagle całe to internetowe towarzystwo od tolerancji dostało zbiorowego pierdolca.

"PRAWICA FORSUJE ŚWIATOPOGLĄD!"

XDDDDDDDD.

Przypomnijmy.

Przez lata:
– wciskanie ideologii lgbt do filmów? - tak
– obowiązkowa lista poprawności politycznej? - tak
– facet jako jebany amebowaty debil?  - i to jeszcze jak
– przepisywanie znanych postaci, żeby zgadzały się kolorki skóry? - tak 
– moralizowanie widza co 15 minut? - kurwa co 10 minute.

I wtedy było:
"To nie propaganda. To sztuka. To reprezentacja. To rozwój."

Ale ktoś zrobił JEDEN PIERDOLONY FILM, który nie śpiewa z tego samego chóru...

I nagle:
"O BOŻE, PROPAGANDA!"
"FASZYZM!"
"ZAMACH NA DEMOKRACJĘ!"

No kurwa, to jak jest?

Jak wy przez dekadę napierdalacie swoją narrację z każdej platformy, każdego serialu i co drugiego filmu, to jest "normalność".

Ale jak druga strona raz odpowie tym samym, to nagle wszyscy udajecie, że odkryliście istnienie propagandy.

Wy nie walczycie z propagandą.

Was po prostu boli dupa, że pierwszy raz od dawna to nie wy trzymacie megafon.

I żeby nie było – ten film sam w sobie jest po prostu chujowy.

To nie jest żadne wybitne kino. Reżysersko wygląda, jakby Uwe Boll przez dwie dekady nie nauczył się absolutnie niczego. Jakimś cudem nadal wyciąga do obsady rozpoznawalne mordy, ale sam film to filmowo jakieś 2/10.

Przez większość czasu nie dzieje się praktycznie nic. Jakieś 70% seansu to albo główny bohater zapierdala z punktu A do B, albo policja zapierdala z punktu A do B, żeby na końcu zachować się jak banda skończonych idiotów i dać się rozstrzelać jak na strzelnicy.

Można jednocześnie uważać, że film jest zrealizowany jak gówno i jednocześnie śmiać się z ludzi, którzy dostali ataku paniki tylko dlatego, że tym razem przekaz nie był ich.
0.063547134399414