Ej ale ta akcja z ukrainska dziewczynką, to w gruncie rzeczy jeden z największych festiwali spierdolenia, jaki ostatnio odpalił polski internet.
Najlepsze jest to, że ci sami święci obrońcy praworządności jeszcze chwilę temu darli mordę, że Polak nie ma prawa brać spraw w swoje ręce, bo od tego jest policja, prokuratura i sądy. Nie wolno nikogo sprawdzać, prześwietlać ani wydawać wyroków na podstawie emocji.
Po czym wpada krótki filmik z autobusu i... jeb, amnezja.
W kilka godzin zrobili z gościa rasistę, urządzili publiczny lincz i jeszcze zdążyli przeprosić Ukraińców w imieniu wszystkich Polaków. Monitoring? Świadkowie? Ustalenia policji? A chuj tam. Wyrok już był, a fakty tylko przeszkadzały.
Najbardziej rozbraja zachwyt, że facet stracił robotę. Serio? To już jest sukces? Wystarczy odpowiednio rozkręcić gównoburzę na X i można każdemu rozwalić życie, zanim ktokolwiek sprawdzi, co się właściwie wydarzyło.
Potem pojawia się informacja, że jest monitoring i może jednak warto poczekać na pełny obraz sytuacji.
Ale po co?
Przecież narracja była już gotowa. Gozdyra już zdążyła odjebać Propagande Dnia w tej sprawie. Winny wskazany. Teraz tylko dopisać, że to produkt Bosaka, Brauna, Mentzena, Czarnka, Morawieckiego i kogokolwiek jeszcze akurat trzeba dojebać do listy. Bo dziś nawet kłótnia w autobusie musi być elementem wojny politycznej.
I później ci sami ludzie z kamienną twarzą opowiadają w telewizjach, że to prawica psuje relacje polsko-ukraińskie.
Nie, kurwa.
To lewactwo robi z każdej awantury międzynarodową aferę, zanim policja zdąży obejrzeć monitoring. To wy pompujecie temat przez media i sociale, wciągając w to miliony ludzi po obu stronach granicy. A potem udajecie zdziwionych, że rosną emocje i wzajemna niechęć.
Gratulacje. Sami dolewacie benzyny do ognia, a później biegacie z gaśnicą i krzyczycie, że ktoś podpalił.
I jeszcze ten wybiórczy aktywizm. Gdy ofiarą jest Ukrainiec to konferencje, wpisy, wywiady i alarm dla całego internetu. A gdy ofiarą jest Polak i sprawcą jest obcokrajowiec? Nagle zapada kurwa dziwna cisza.
Ktoś się jeszcze zastanawia, skąd u ludzi bierze się przekonanie, że obowiązują podwójne standardy?
Wypierdalam.
Najlepsze jest to, że ci sami święci obrońcy praworządności jeszcze chwilę temu darli mordę, że Polak nie ma prawa brać spraw w swoje ręce, bo od tego jest policja, prokuratura i sądy. Nie wolno nikogo sprawdzać, prześwietlać ani wydawać wyroków na podstawie emocji.
Po czym wpada krótki filmik z autobusu i... jeb, amnezja.
W kilka godzin zrobili z gościa rasistę, urządzili publiczny lincz i jeszcze zdążyli przeprosić Ukraińców w imieniu wszystkich Polaków. Monitoring? Świadkowie? Ustalenia policji? A chuj tam. Wyrok już był, a fakty tylko przeszkadzały.
Najbardziej rozbraja zachwyt, że facet stracił robotę. Serio? To już jest sukces? Wystarczy odpowiednio rozkręcić gównoburzę na X i można każdemu rozwalić życie, zanim ktokolwiek sprawdzi, co się właściwie wydarzyło.
Potem pojawia się informacja, że jest monitoring i może jednak warto poczekać na pełny obraz sytuacji.
Ale po co?
Przecież narracja była już gotowa. Gozdyra już zdążyła odjebać Propagande Dnia w tej sprawie. Winny wskazany. Teraz tylko dopisać, że to produkt Bosaka, Brauna, Mentzena, Czarnka, Morawieckiego i kogokolwiek jeszcze akurat trzeba dojebać do listy. Bo dziś nawet kłótnia w autobusie musi być elementem wojny politycznej.
I później ci sami ludzie z kamienną twarzą opowiadają w telewizjach, że to prawica psuje relacje polsko-ukraińskie.
Nie, kurwa.
To lewactwo robi z każdej awantury międzynarodową aferę, zanim policja zdąży obejrzeć monitoring. To wy pompujecie temat przez media i sociale, wciągając w to miliony ludzi po obu stronach granicy. A potem udajecie zdziwionych, że rosną emocje i wzajemna niechęć.
Gratulacje. Sami dolewacie benzyny do ognia, a później biegacie z gaśnicą i krzyczycie, że ktoś podpalił.
I jeszcze ten wybiórczy aktywizm. Gdy ofiarą jest Ukrainiec to konferencje, wpisy, wywiady i alarm dla całego internetu. A gdy ofiarą jest Polak i sprawcą jest obcokrajowiec? Nagle zapada kurwa dziwna cisza.
Ktoś się jeszcze zastanawia, skąd u ludzi bierze się przekonanie, że obowiązują podwójne standardy?
Wypierdalam.