17
System stereo Hi-Fi DiY
Czołem! Postanowiłem z niektórymi z Was podzielić się moim hobby jakim jest muzyka (lubię o sobie myśleć per meloman). Żeby jednak muzyka odpowiednio wybrzmiała potrzebny jest odpowiedni system stereo (stereo traktuję jako narzędzie do uzyskania odpowiedniego efektu, a nie cieszenie się cyferkami). Na początku warto sobie zadać jedno zajebiście ważne pytanie: "jak chcę w ogóle słuchać muzyki?" Czy liczy się dla mnie wysoki poziom szczegółów (jak np. Dźwięk kalafonii smagającej po strunach)? Może kinowy wielki bas (tak żeby sąsiadom spadały talerze z półek)? A może chcemy słuchać tylko i wyłącznie dla relaksu? W powyższych przypadkach oczywiście nie ma poprawnej odpowiedzi bo każdy ma swój gust i swoją percepcję dźwięku. Kiedy już się mniej więcej zdecydujemy na obrany kierunek powinniśmy zacząć od przygotowania pomieszczenia i jego analizy. Jeśli mamy mały pokoik to nie wsadzimy tam wielkich kolumn podłogowych bo zabiją nas dudnieniem. I na odwrót, jeśli mamy duży pokój nie wsadzimy tam małych podstawkowych kolumn bo znikną w eterze. Kiedy już mam obrany kierunek słuchania i obrane miejsce czas wybrać to co najważniejsze: kolumny (to one odpowiadają za 70% dźwięku) oraz wzmaczniacz (to w mojej opinii jakieś 20% wpływu na tor audio). Reszta (dac, kable i inne udziwnienia to tylko ewentualny szlif tego co już wypracowaliśmy). I tutaj pojawia się ważna kwestia: synergia kolumn ze wzmacniaczem. Jeśli wybierzemy jasne analityczne kolumny i taki sam wzmacniacz otrzymamy rachityczny i chudy dźwięk. Nie da on nam niczego poza chłodną jak chirurgiczna stal analizą nagrania. Warto jest zdawać sobie sprawę z tego jak grają kolumny i dobrać do tego wzmacniacz, który je uzupełnia. Na moim przykładzie kolumn JBL LS80 których przekaz może być zbyt bezpośredni wybrałem aksamitnie grający Sony F770ES. Kolejną kwestią jest moc wzmacniacza, musi mieć zapas mocy żeby trzymać membrany w żelaznym ucisku. Wtedy mamy pewność, że bas który słyszymy to faktyczny dźwięk, a nie efekt dudnienia czy rozlewania się dźwięku na lewo i prawo. No dobrze, a jak już mamy i kolumny i prawidłowo dobrany wzmacniacz, co wtedy? Wtedy najważniejsze to zdawanie sobie sprawy z akustyki pomieszczenia. Większość kolumn z bass reflexem potrzebuje przestrzeni wokół żeby "odetchnąć". Jeśli dosuniemy je do tylnej ściany wzbudzimy tzw. mody pomieszczenia i bas będzie zalewał inne pasma i stracimy szczegółowość nagrania. To samo tyczy się bocznych ścian, niskie częstotliwości są jak rozchodzące się kręgi na tafli wody i zbierają się w rogach i narożnikach. Tego unikamy jak ognia. Kolejnym ważnym aspektem jest odległość z jakiej słuchamy kolumn. Złotą zasadą jest zachowanie odległości trójkąta równobocznego czyli odległość kolumn od sobie równa sie odległości od miejsca odsłuchowego. Duże kolumny najlepiej sprawują się w odległości 2 metrów (lub więcej). Kiedy słuchamy ich tak blisko mamy wówczas tzw monitory bliskiego pola, które dają Nam wgląd w detale nagrania. Ok, załóżmy że kolumny mamy rozstawione. Co wtedy? Wtedy trzeba je odpowiednio dogiąć na słuchacza. Dogięcie kolumn w sposób, w którym ścieżka dźwięku przecina się w miejscu głowy słuchacza dostarcza najwięcej detali. Tutaj mała pułapka dla kolumn z "ostrą górą", szczegółów może być za dużo i na dłuższą metę może to być męczące. Wtedy można je "odgiąć" tak żeby ścieżka dźwiękowa krzyżowała się za lub przed głową słuchacza w zależności od preferencji. To co powyżej opisuję to tylko i wyłącznie moje prywatne doświadczenia z budowania systemu audio pod mój gust (lubię kiedy muzyka "żyje" i daje poczucie obcowania ze spektaklem, a nie z chłodną analiza nagrania). Opisałem tylko wierzchołek góry lodowej żeby nie przynudzać. Jeśli kogoś temat zainteresował chętnie służę pomocą w ustawieniach systemów na bazie własnych doświadczeń, jeśli ktoś ma inne zdanie również chętnie posłucham bo jak to w życiu bywa: nic nie jest nigdy czarno białe.
0.065640926361084