17
A więc tak. Poznałem dziewczynę i zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia. Wiedziałem, że to ta jedyna. Czułem to.
Spotykaliśmy się, chodziliśmy na pierwsze randki. W końcu zapytała, czy chcę z nią być. Byłem wniebowzięty, bo pragnąłem tego od pierwszych chwil.
Na początku pisała ze swoim byłym, ale spoko, przecież nie mogę jej tego zabraniać. Pisała mu, jak świetnie jej było, ale teraz ma nowego chłopaka, czyli mnie. Pisała tak jeszcze do kilku innych. Czułem się naprawdę wyjątkowy.
Wysyłała mi miłe SMS-y, pisała, jaka jest we mnie zakochana i że chętnie by pogadała, ale akurat idzie na wyjście ze znajomym. Stwierdziłem, że okej, skoro to tylko jej znajomy.
Wieczorem, kiedy się spotkaliśmy, pokazywała mi, jak słodko spędzali razem czas. Czasami ją dotykał, ale to nic. Przecież kochała tylko mnie.
Stwierdziliśmy, że zamieszkamy razem. Z racji tego, że miałem pracę, a ona nie, myślałem, że zbliżymy się do siebie jeszcze bardziej.
Gdy się wprowadziła, mówiła, że źle się czuje i boli ją brzuch. No trudno. Wszystkie obowiązki robiłem więc ja. Sprzątałem, gotowałem, przynosiłem jej śniadanie i kolację do łóżka, bo w końcu była moją księżniczką.Często wracałem zmęczony po pracy, ale ona zabierała mnie na zakupy. Kupowała sobie różne rzeczy za moje pieniądze. W końcu byliśmy razem, więc uznałem, że to całkowicie fair.
Czasami, gdy wracałem do domu, widziałem, że miała potargane włosy, a łóżko było całe rozwalone. Pytałem, co się stało, ale mówiła, że tak bardzo bolał ją brzuch, iż wierciła się z bólu. W sumie brzmiało to logicznie, więc nie
 dopytywałem.
Zdarzało się też, że spod łóżka wystawały męskie buty. Mówiła, że to buty Pawła, bo było mu wygodniej chodzić boso. W sumie miało to sens. Elegancko posprzątałem pokój, ugotowałem obiad i wszystko wróciło do normy.Później poprosiła mnie, żebym podwiózł ją do swojego kolegi, bo mieli jakieś bardzo ważne spotkanie.
Nie wnikałem. Zawsze jej kolega Paweł zapewniał mnie, że dobrze się nią zajmie, i jeszcze klepał mnie po plecach, także byłem spokojny. Przecież mnie kochała.
Paweł miał nawet własny kubek u nas w domu. Pomyślałem, że to bardzo miłe z jej strony, że tak dba o swoich znajomych.
Pewnego dnia powoli miałem już dość i w końcu odważyłem się powiedzieć, żeby po jedzeniu odnosiła talerze z łóżka do zlewu.
Spojrzała na mnie i zapytała:
„To ty już mnie nie kochasz?”
Przeraziłem się. Szybko zabrałem talerze do zlewu, żeby tylko załagodzić sytuację. W końcu nie chciałem, żeby przeze mnie cierpiała.
W następnym tygodniu powiedziała, że przyjdzie do niej Paweł, i zapytała, czy mógłbym gdzieś wyjść po południu. Niestety byłem chory, więc powiedziałem, że zostanę w domu. Cóż, trochę się zdenerwowała, ale w końcu się zgodziła.
Paweł przyszedł. Ponieważ mieliśmy łóżko naprzeciwko telewizora, kazała mi przenieść się do salonu. No okej, w końcu nie chciałem im przeszkadzać.
Z pokoju słyszałem dźwięki głośnego klaskania. Cieszyłem się, że dobrze bawi się ze swoim kolegą. Może grali w łapki?
Później przyszła do salonu. Miała coś na ustach, chyba budyń. Zapytała, gdzie są chusteczki, więc szybciutko jej je podałem.
Kiedy Paweł wychodził, powiedział, że ma najwspanialszego chłopaka. Bardzo się ucieszyłem, że ktoś w końcu mnie docenił.
Następnego dnia powiedziała:
-Dotknij mnie tam i powiedz, czy czujesz jakieś włoski.
Dotknąłem. Było gładko.
Powiedziała tylko:
„Dziękuję. Wrócę dziś później, idę z Pawłem na zakupy.”
Nie protestowałem. Co potrzymałem, to moje. Warto było czekać na takie chwile. W międzyczasie musiałem przecież znaleźć drugą pracę, żeby utrzymać moją księżniczkę.
Któregoś dnia powiedziała, żebym spał na kanapie, bo z Pawłem oglądają serial i nie chcą mi przeszkadzać. Wzruszyłem się. Dbała o mój sen.
Paweł dostał nawet klucze do mieszkania. Powiedziała, że tak będzie wygodniej, bo często wpada. W sumie racja. Po co chłopak ma marznąć pod drzwiami?
Następnego dnia w końcu powiedziała:
-Czas, żebyś mnie wziął.
Niestety nie wiedziałem, jak się za to zabrać.
Powiedziała:
-Nie przejmuj się, zadzwonię po Pawła. On ci pokaże.
Paweł zjawił się dosyć szybko. Kazał mi usiąść obok i uważnie patrzeć. Przyglądałem się każdemu jego ruchowi, żeby niczego nie przegapić. W pewnym momencie poprosił mnie o szklankę wody, więc szybko im ją przyniosłem.
Po wszystkim zapytała:
-I jak? Myślisz, że już jesteś gotowy?
Po sześciu miesiącach w końcu zaliczyłem.
Nara przegrywy
0.31382203102112