10
W skrócie - dziadek, który jest członkiem Komitetu Obrony Demokracji oraz uważa siebie za niezależnego emeryta, byłego wojownika o demokrację jeszcze w czasach PRLu, działającego społecznie, bezinteresownie składa sprzeciwy i obecnie zażalenie na decyzję sądu o nieuwzględnienie sprzeciwu wyborczego. Jakie stawia zarzuty?
- bo się przygotowali dosyć solidnie do referendum (np. "fala hejtu" w internecie na Miszalskiego xD)
- zaangażowali własne środki do działania
- oferowano podwózkę dla osób chcących wziąć udział w referendum i mogło to naruszać ciszę wyborczą, bo nagłaśnia trwającą akcję
- twierdzi, że Miszalski jest dobrym prezydentem i w ogóle padł ofiarą hejtu
Sąd kazał gościowi spadać, bo nie ma żadnych obiektywnych dowodów ze strony skarżącego ani faktów wskazywanych komisarza wyborczego o naruszaniu ciszy wyborczej. Dziadek oczywiście ma wyjebane w to uzasadnienie i składa teraz zażalenie, do którego sąd się musi ustosunkować w ciagu 30 dni.
Jaki jest tego efekt końcowy? Referendum zostało tak +/- zaplanowane, aby wybory odbyły się w sierpniu. Przez taki paraliż wybory odbędą się prawdopodobnie w październiku. Wszystko przez widzimisie jednej osoby, która uważa inaczej.
- bo się przygotowali dosyć solidnie do referendum (np. "fala hejtu" w internecie na Miszalskiego xD)
- zaangażowali własne środki do działania
- oferowano podwózkę dla osób chcących wziąć udział w referendum i mogło to naruszać ciszę wyborczą, bo nagłaśnia trwającą akcję
- twierdzi, że Miszalski jest dobrym prezydentem i w ogóle padł ofiarą hejtu
Sąd kazał gościowi spadać, bo nie ma żadnych obiektywnych dowodów ze strony skarżącego ani faktów wskazywanych komisarza wyborczego o naruszaniu ciszy wyborczej. Dziadek oczywiście ma wyjebane w to uzasadnienie i składa teraz zażalenie, do którego sąd się musi ustosunkować w ciagu 30 dni.
Jaki jest tego efekt końcowy? Referendum zostało tak +/- zaplanowane, aby wybory odbyły się w sierpniu. Przez taki paraliż wybory odbędą się prawdopodobnie w październiku. Wszystko przez widzimisie jednej osoby, która uważa inaczej.