19
Ja pierdolę, poziom odklejenia w tym kraju jest już taki, że zaraz ktoś wmówi ludziom, iż ceny paliw rosną, bo Nawrocki lubi jak w Bieszczadach pada deszcz.

No to jeszcze raz dla tych z ostatniej ławki.

Po pierwsze: nie było żadnego weta. Prezydent skierował ustawę do TK, bo miała działać wstecz. Tak, w państwie prawa takie kwiatki nazywa się problemem konstytucyjnym, a nie "ratowaniem Orlenu".

Po drugie: przy obecnym kursie dolara i cenach ropy litr paliwa spokojnie mógłby kosztować okolice 6 zł. Ale po co obniżać, skoro z każdego droższego litra państwo zgarnia jeszcze więcej kasy?

Po trzecie: ponad połowa ceny paliwa to podatki, opłaty i daniny. Im drożej na stacji, tym grubszy uśmiech ministra finansów.

I teraz hit sezonu.

KO próbuje sprzedać swoim wyznawcom teorię, że gdyby nałożyć kolejny podatek od "nadmiarowych zysków", to paliwo... stanieje.

Kurwa, genialne. To może dowalmy jeszcze podatek od oddychania. Dzięki temu chleb będzie po 2 zł, mieszkania za darmo, a prąd zacznie dopłacać do rachunków.

Pokażcie mi usmiechniete dzbany jeden przykład z historii, gdzie nowy podatek, nowa akcyza albo nowa danina sprawiły, że cokolwiek było tańsze. Jeden. Czekam. Bo na razie jedyne, co tanieje po kolejnych podatkach, to poziom inteligencji ludzi łykających tę propagandę bez popitki.
0.14940905570984