5
Zebranie oficjelów partii. Stalin wygłasza jedno ze swoich długich, nudnych przemówień.
Towarzysza Czapajewa, siedzącego na końcu sali zaczęło moco kręcić w nosie.
-Cholera, nie mogę kichnąc, bo Stalin się wkurwi i każe mnie rozstrzelać. Dam radę.
Po pięciu minutach już nie wytrzymał. Z sali słychać głośne: 
-Aaapsik!
Stalin powoli podnosi głowę z nad notatek, ewidentnie bardzo rozzłoszczony.
-Kto prichnął?!
Na sali cisza. Wszyscy spoglądają niepewnie jeden na drugiego. Nikt się nie zgłasza.
Stalin skinął na oficera NKWD:
-Pierwyj rząd. Czapa.
Strażnicy wyprowadzili wszystkich z pierwszego rzędu. Przed budynkiem słychać strzały.
Czapajew poci się z przerażenia, ale przecież się nie przyzna.
Stalin pyta ponownie:
-Nu, wy skażycie. Kto prichnął?
Dalej nic.
-Horoszo. Wtaroj rząd, czapa.
NKWD wyprowadza drugi rząd i znów słychać strzały.
Wszyscy zebrani są już porządnie wystraszeni.
Czapajew w końcu pęka. Podnosi się i krzyczy.
-Eto ja, tawariszcz Stalin! Eto ja prichnął!
Stalin słysząc to, uśmiecha się i mówi.
-Na zdrowie!
Dobroć wujka Stalina
0.25412607192993