Rządy PO–PSL 2007–2015: PiS opublikował listę 115 afer i spraw, w której znalazły się m.in. afera taśmowa, hazardowa, stoczniowa, Amber Gold, teleinformatyczna, NIK, gazowa, autostradowa, węglowa, paliwowa, Pendolino, OFE, Lasy Państwowe, „zielona pajęczyna”, kilometrówki, prywatyzacje, problemy kopalń i stoczni, przetargi publiczne, nepotyzm i wiele mniejszych spraw.
Największe kwoty, które pojawiały się przy rozliczaniu tamtych rządów, to m.in. około 250–300 mld zł strat związanych z luką VAT i aferami finansowymi, około 150 mld zł aktywów przeniesionych z OFE, około 60 mld zł rocznie nieściąganych podatków, około 10 mld zł roszczeń firm budujących drogi, około 9 mld zł strat przedsiębiorstw na opcjach walutowych i 62 mld zł deficytu Krajowego Funduszu Drogowego. W audycie rządów PO–PSL padała zbiorcza kwota około 340 mld zł strat.
Przy 37 mln mieszkańców:
340 mld zł = ok. 9 190 zł na osobę.
Jeżeli zamiast tego wziąć szerokie 300 mld zł afer finansowych + 150 mld zł OFE, wychodzi 450 mld zł, czyli około 12 160 zł na każdego mieszkańca.
Od końca 2023 r., po powrocie Tuska do władzy, doszła kolejna grupa zarzutów dotyczących finansów państwa, inwestycji i spółek. W raportach i wypowiedziach PiS pojawiały się m.in. rosnący deficyt i zadłużenie, rezygnacja lub ograniczenie części inwestycji, CPK, energetyka, kolej, sytuacja spółek Skarbu Państwa, wykonanie KPO, ochrona zdrowia, rolnictwo i wydatki administracji. PiS w swoim raporcie z 2024 r. wskazywał budżet z deficytem rzędu 164,8 mld zł.
W kolejnych latach padały jeszcze większe liczby. W marcu 2026 r. politycy PiS wskazywali, że w budżetach 2024–2026 około jedna trzecia wydatków musi być finansowana pożyczaniem, a samo zadłużenie miało rosnąć w tempie ponad 1 mld zł dziennie. Przy takim tempie 1 mld zł dziennie to około 365 mld zł rocznie, czyli niemal 9 865 zł na mieszkańca rocznie — choć oczywiście dług państwa nie jest tym samym co pieniądze „znikające” z budżetu.
Do tego dochodzą mniejsze konkretne sprawy, np. sprzedaż dwóch lokomotyw PKP Intercity za około 130 tys. zł za sztukę, podczas gdy wcześniejsza wycena miała wynosić około 1,3 mln zł za sztukę.
Czyli:
Za pierwszych rządów Tuska i PO–PSL PiS sporządził listę 115 afer i nieprawidłowości. W samym audycie po 2015 r. wskazywano około 340 mld zł strat, czyli około 9,2 tys. zł na każdego z 37 mln mieszkańców. Przy szerszym liczeniu największych pozycji — około 300 mld zł afer finansowych i luki podatkowej oraz około 150 mld zł OFE — wychodzi około 450 mld zł, czyli 12,2 tys. zł na osobę.
Po powrocie Tuska do władzy w 2023 r. doszły kolejne zarzuty: rekordowe deficyty, szybki wzrost zadłużenia, problemy spółek państwowych, ograniczanie lub opóźnianie inwestycji, CPK, energetyka, kolej, KPO, ochrona zdrowia i rolnictwo. Sam deficyt budżetu na 2024 r. wynosił około 165 mld zł, czyli równowartość około 4,45 tys. zł na mieszkańca. W 2026 r. PiS mówił już o wzroście zadłużenia przekraczającym miliard złotych dziennie.
Gdyby więc każdą z tych kwot potraktować jak pieniądze, które można byłoby po prostu rozdać ludziom, rachunek liczony od pierwszych rządów Tuska do dziś szedłby nie w setki ani tysiące, lecz w dziesiątki tysięcy złotych na mieszkańca.
Największe kwoty, które pojawiały się przy rozliczaniu tamtych rządów, to m.in. około 250–300 mld zł strat związanych z luką VAT i aferami finansowymi, około 150 mld zł aktywów przeniesionych z OFE, około 60 mld zł rocznie nieściąganych podatków, około 10 mld zł roszczeń firm budujących drogi, około 9 mld zł strat przedsiębiorstw na opcjach walutowych i 62 mld zł deficytu Krajowego Funduszu Drogowego. W audycie rządów PO–PSL padała zbiorcza kwota około 340 mld zł strat.
Przy 37 mln mieszkańców:
340 mld zł = ok. 9 190 zł na osobę.
Jeżeli zamiast tego wziąć szerokie 300 mld zł afer finansowych + 150 mld zł OFE, wychodzi 450 mld zł, czyli około 12 160 zł na każdego mieszkańca.
Od końca 2023 r., po powrocie Tuska do władzy, doszła kolejna grupa zarzutów dotyczących finansów państwa, inwestycji i spółek. W raportach i wypowiedziach PiS pojawiały się m.in. rosnący deficyt i zadłużenie, rezygnacja lub ograniczenie części inwestycji, CPK, energetyka, kolej, sytuacja spółek Skarbu Państwa, wykonanie KPO, ochrona zdrowia, rolnictwo i wydatki administracji. PiS w swoim raporcie z 2024 r. wskazywał budżet z deficytem rzędu 164,8 mld zł.
W kolejnych latach padały jeszcze większe liczby. W marcu 2026 r. politycy PiS wskazywali, że w budżetach 2024–2026 około jedna trzecia wydatków musi być finansowana pożyczaniem, a samo zadłużenie miało rosnąć w tempie ponad 1 mld zł dziennie. Przy takim tempie 1 mld zł dziennie to około 365 mld zł rocznie, czyli niemal 9 865 zł na mieszkańca rocznie — choć oczywiście dług państwa nie jest tym samym co pieniądze „znikające” z budżetu.
Do tego dochodzą mniejsze konkretne sprawy, np. sprzedaż dwóch lokomotyw PKP Intercity za około 130 tys. zł za sztukę, podczas gdy wcześniejsza wycena miała wynosić około 1,3 mln zł za sztukę.
Czyli:
Za pierwszych rządów Tuska i PO–PSL PiS sporządził listę 115 afer i nieprawidłowości. W samym audycie po 2015 r. wskazywano około 340 mld zł strat, czyli około 9,2 tys. zł na każdego z 37 mln mieszkańców. Przy szerszym liczeniu największych pozycji — około 300 mld zł afer finansowych i luki podatkowej oraz około 150 mld zł OFE — wychodzi około 450 mld zł, czyli 12,2 tys. zł na osobę.
Po powrocie Tuska do władzy w 2023 r. doszły kolejne zarzuty: rekordowe deficyty, szybki wzrost zadłużenia, problemy spółek państwowych, ograniczanie lub opóźnianie inwestycji, CPK, energetyka, kolej, KPO, ochrona zdrowia i rolnictwo. Sam deficyt budżetu na 2024 r. wynosił około 165 mld zł, czyli równowartość około 4,45 tys. zł na mieszkańca. W 2026 r. PiS mówił już o wzroście zadłużenia przekraczającym miliard złotych dziennie.
Gdyby więc każdą z tych kwot potraktować jak pieniądze, które można byłoby po prostu rozdać ludziom, rachunek liczony od pierwszych rządów Tuska do dziś szedłby nie w setki ani tysiące, lecz w dziesiątki tysięcy złotych na mieszkańca.
Głosujta na konfe nie na PiS - wtedy na pewno odsuniemy Tuska od władzy !!