2
-Wiesław, coś taki markotny?  
-Nie wiesz?! Benek nie żyje!  
-No coś ty?! Jak to?!  
-Wrócił przedwczoraj do domu, wypił, położył się do łóżka, zapalił szluga, pościel się zajęła. 
-I spalił się?!  
-Nie. Zdążył okno otworzyć i wyskoczyć.  
-I połamał się na śmierć?  
-Nie. Straż wezwał. Strażacy rozciągnęli takie koło z gumy i tam skoczył.  
-Pękło?  
-Nie. Jakoś tak się od tego odbił i z powrotem wskoczył do chałupy.  
-I się spalił.  
-Nie! Odbił się od framugi i spadł.  
-Rozbijając się?  
-Otóż nie! Stał tam wóz strażacki. Z plandeką. 
-Trafił w to, odbił się iznowu wskoczył do okna.  
-Zginął?  
-Nie. Spadł, odbił się znów od tej gumy i wleciał do mieszkania!  
-Orzesz ja pierdole! To jak ten Benek zginął?!  
-Zastrzelili go, bo ich zaczął wkurwiać.
0.3211350440979