52
Siema dzidki.
Postanowiłem podzielić się z wami moim "wyzwaniem", a mianowicie terapią zamkniętą leczenia alkoholizmu. Jest to właściwie tryb pół otwarty tzn, że z oddziału można swobodnie wychodzić. A całość trwa 6 tygodni.
Skąd w ogóle taki pomysł?
To oczywiste, jestem alkoholikiem.
Spieprzyłem sobie życie po całości, ucierpiało nie tylko moje zdrowie fizyczne i psychiczne. Chyba więcej szkód narobiło się w koło mnie. Rodzina, znajomi, praca.
Wielokrotnie próbowałem coś z tym zrobić na własną rękę, zawsze z tym samym marnym skutkiem. Czas więc na środki bardziej radykalne.
Mija drugi tydzień i wiecie co, wcale nie jest tak źle. 
Terapia
Oczywiście początek nie był ciekawy. Obawy co mnie czeka, między jakich ludzi trafię, co ja w ogóle będę tu tyle czasu robił. Nic bardziej mylnego. Robić jest co, od poniedziałku do piątku zaczynamy od godziny 7 gimnastyką 15minutową. Dalej śniadanie, obchód, leki. Później 9-14 zajęcia z terapeutami, wliczając przerwy na fajka oraz godzinną na obiad. A propo żarcie obecnie nie jest takie złe, a przede wszystkim go nie brakuje. Nikt głodny nie chodzi.
Terapia
Weekendy są wolne od zajęć. Więc jest i czas na wypoczynek. Przepustka w tygodniu jest jedna na dwie godziny. Do wyboru środa lub sobota, więc można wyjść na miasto. Na zakupy itp.
Oczywiście jest dmuchanie, więc ten teges.
Czas wolny spędzam głównie na CDA, czasami coś nabazgram.
Terapia
Żeby się dłużej nie rozwodzić. Napiszę wam tylko, że jest to zdecydowanie jak dotąd najważniejsza i najlepsza decyzja w moim życiu.
Jeśli ktoś z was czuje, że ma problem. Niech się nie lęka tylko bierze życie za rogi. Z Bogiem.

3majcie się tam cieplutko i czem prędzej wypierdalam.
0.065871953964233