34
Przestaliśmy funkcjonować jako jedno społeczeństwo. Nie ma już wspólnoty, pojęcia rodaka czy po prostu drugiego człowieka. Zostaliśmy podzieleni na dwa wrogie, plemienne obozy: „my” (ci mądrzy, dobrzy i szlachetni) oraz „tamci” (zli, głupi i zasługujący na najgorsze).

Co najważniejsze — to działa dokładnie tak samo w dwie strony, po lewej i po prawej stronie politycznego sporu. Schemat jest identyczny, zmieniają się tylko wektory nienawiści:

Gdy giną lub cierpią ludzie z jednej grupy, drwi i szydzi lewa strona.

Gdy tragedia dotyka kogoś o odmiennych poglądach, dokładnie to samo szambo wylewa strona prawa.

Doskonałym i zarazem przerażającym przykładem tego mechanizmu jest niedawny tragiczny wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Zginęli ludzie, rodziny przeżywają niewyobrażalny dramat, tymczasem w sieci natychmiast ruszyła fala jadu. Wystarczyła informacja, że autokarem podróżowali pielgrzymi z Medziugorie, by z automatu przypiąć im łatkę, zacząć stygmatyzować całą grupę i pisać o „flaszkach w rowie” czy drwić z ich religii.

Zamiast odrobiny empatii, ludzka tragedia została natychmiast sprowadzona do politycznej i światopoglądowej wojny. Gdy poszkodowany pasuje do etykiety „tamtych”, automatycznie odbiera mu się prawo do szacunku i współczucia, a jego śmierć staje się pożywką dla trolli i okazją do zdobycia lajków we własnej bańce informacyjnej.

Partie polityczne i media wstrzykiwały ten jad przez lata i dopięły swego. Politycy po spektaklach w telewizji idą razem na kawę do sejmowej restauracji, podczas gdy zwykli ludzie – omotani tą sekciarską narracją z lewa i z prawa – skaczą sobie do gardeł i stygmatyzują się nawzajem nad zwłokami własnych współobywateli.

Warto czasem wyłączyć politykę i przypomnieć sobie prostą prawdę: zanim ktoś stał się częścią jakiejkolwiek grupy, wyborcą danej partii czy zwolennikiem konkretnej opcji, był po prostu człowiekiem. Jeśli gubimy to z oczu, to jako społeczeństwo przegraliśmy całkowicie.

Jeśli nic się nie zmieni i ludzie nadal nie będą potrafili prowadzić normalnej dyskusji bez szufladkowania się na każdym kroku, to nie widzę żadnej dobrej przyszłości na nadchodzące lata. Pęknięte na pół, skłócone społeczeństwo nigdy nie zbuduje silnego ani lepszego państwa — będzie tylko marnować energię na wzajemne niszczenie się.
0.1202290058136