Każdy z nas słyszał o Praworządności i Zielonym Ładzie, ale czy zastanawialiście się kiedyś, jak właściwie powstaje rząd UE, który te wszystkie dyrektywy wymyśla?
Spoiler: nie masz na to żadnego bezpośredniego wpływu, a cały system jest zaprojektowany tak, żeby na górze zawsze siedzieli ci sami ludzie.
Jak się tam rozdaje stołki?
Szef Komisji z kuluarów: Rada Europejska (szefowie rządów) siada za zamkniętymi drzwiami i po targach politycznych wybiera kandydata na Szefa KE. Obywatel w wyborach nie ma tu nic do powiedzenia.
Kolekcja znajomków rządowych: Każdy kraj przydziela jednego komisarza. Rządy wysyłają tam często polityków, których trzeba było gdzieś upchnąć albo nagrodzić za lojalność.
Głosowanie na hurt, nie na detal: Europarlament przesłuchuje komisarzy, ale na koniec zatwierdza ich w całym pakiecie. Nie możesz odrzucić jednego odklejonego typa od klimatu – musisz odrzucić wszystkich albo przyklepać całą paczkę.
Dlaczego ten system to absurd?
Monopol na prawo: Tylko Komisja Europejska (nie wybierani urzędnicy) ma prawo wnosić nowe ustawy. Wybierany przez ludzi Europarlament sam z siebie nie może nawet zgłosić projektu ustawy!
Brak odpowiedzialności: Jak komisarz odwali coś głupiego, nie masz jak go odwołać w wyborach. Będzie siedział na stołku całą kadencję, bo wotum nieufności trzeba by złożyć całej Komisji naraz.
Wieczna lewa strona / beton polityczny: Dzięki systemowi szerokich koalicji centrowo-lewicowych w Brukseli, niezależnie od tego, jak glosują poszczególne kraje i jak bardzo rośnie niezadowolenie społeczne, kierunek polityczny w ogóle się nie zmienia.
Zrzucanie winy: Politycy w kraju mówią: „To dyrektywa z Brukseli, musimy wprowadzić”, a urzędnicy w Brukseli mówią: „Przecież wasz rząd to zaakceptował”. Zmowa idealna, odpowiedzialnych brak.
W skrócie: płacisz na to wszystko w podatkach, nakrętek ci odrywać nie wolno, a rządem zarządzają ludzie, na których nikt nigdy nie oddał bezpośrednio głosu. Wybory są, ale decyzje zapadają w kuluarach. Nie pozdrawiam. Wypierdalam.
Spoiler: nie masz na to żadnego bezpośredniego wpływu, a cały system jest zaprojektowany tak, żeby na górze zawsze siedzieli ci sami ludzie.
Jak się tam rozdaje stołki?
Szef Komisji z kuluarów: Rada Europejska (szefowie rządów) siada za zamkniętymi drzwiami i po targach politycznych wybiera kandydata na Szefa KE. Obywatel w wyborach nie ma tu nic do powiedzenia.
Kolekcja znajomków rządowych: Każdy kraj przydziela jednego komisarza. Rządy wysyłają tam często polityków, których trzeba było gdzieś upchnąć albo nagrodzić za lojalność.
Głosowanie na hurt, nie na detal: Europarlament przesłuchuje komisarzy, ale na koniec zatwierdza ich w całym pakiecie. Nie możesz odrzucić jednego odklejonego typa od klimatu – musisz odrzucić wszystkich albo przyklepać całą paczkę.
Dlaczego ten system to absurd?
Monopol na prawo: Tylko Komisja Europejska (nie wybierani urzędnicy) ma prawo wnosić nowe ustawy. Wybierany przez ludzi Europarlament sam z siebie nie może nawet zgłosić projektu ustawy!
Brak odpowiedzialności: Jak komisarz odwali coś głupiego, nie masz jak go odwołać w wyborach. Będzie siedział na stołku całą kadencję, bo wotum nieufności trzeba by złożyć całej Komisji naraz.
Wieczna lewa strona / beton polityczny: Dzięki systemowi szerokich koalicji centrowo-lewicowych w Brukseli, niezależnie od tego, jak glosują poszczególne kraje i jak bardzo rośnie niezadowolenie społeczne, kierunek polityczny w ogóle się nie zmienia.
Zrzucanie winy: Politycy w kraju mówią: „To dyrektywa z Brukseli, musimy wprowadzić”, a urzędnicy w Brukseli mówią: „Przecież wasz rząd to zaakceptował”. Zmowa idealna, odpowiedzialnych brak.
W skrócie: płacisz na to wszystko w podatkach, nakrętek ci odrywać nie wolno, a rządem zarządzają ludzie, na których nikt nigdy nie oddał bezpośrednio głosu. Wybory są, ale decyzje zapadają w kuluarach. Nie pozdrawiam. Wypierdalam.