Dyskusje ogólne
2 m
133
Witam was wszystkich. Jestem osobą, która od dwóch lat stale przyjmuje 3 leki przeciwdepresyjne. Przeszedłem szereg wielu spotkań z psychologiem. Mimo wszystko nadal siedzę w depresji i jestem w grupie wysokiego ryzyka osób zagrożonych samobójstwem.
Dałem sobie jeszcze jeden rok życia - albo stanie się cud, coś się zmieni na lepsze i zechce mi się żyć. Jeżeli nie wydarzy się cud - kończę ze sobą.
Mam tego serdecznie kurwa dość, że WSZYSTKIE OSOBY dookoła znajdują sobie drugą połówkę. Znajdują sobie szczęście w życiu, zyskują sens życia i mają dla kogo żyć. Wszyscy, tylko nie kurwa Ja! Tego już jest za wiele.
I proszę, nie piszcie mi takich pierdolonych głupot, że mam wyjść z piwnicy, wyjść do ludzi.
- Nie siedzę w piwnicy, wolę spędzać czas poza domem. Ba, nawet lubię chodzić na imprezy.
Nie piszcie mi także, że dzisiaj mam chujowy humor i że jutro się poprawi.
- Nic się nie poprawi. Jak było chujowo, tak będzie jutro, a może być jeszcze tylko gorzej!
Dlatego s@m0bójstwo uważam za JEDYNE wyjście z tej okropnej sytuacji. To jedyne koło ratunkowe, które dostrzegam w bezkresnym morzu łez i spierdolenia, w którym pływam sam i się w nim topię.
Jako puentę zadam wam pytanie, może ktoś z was będzie wtajemniczony w temat i mi opowie: czy może zamiast s@m0bójstwa powinienem pojechać do zakładu psychiatrycznego? Czy te psychotropy, które będą mi podawać, zmienią coś we mnie? Czy sam pobyt odmieni mnie na tyle, że się nie zabiję?
Zapraszam do dyskusji jak to widzicie.
Dałem sobie jeszcze jeden rok życia - albo stanie się cud, coś się zmieni na lepsze i zechce mi się żyć. Jeżeli nie wydarzy się cud - kończę ze sobą.
Mam tego serdecznie kurwa dość, że WSZYSTKIE OSOBY dookoła znajdują sobie drugą połówkę. Znajdują sobie szczęście w życiu, zyskują sens życia i mają dla kogo żyć. Wszyscy, tylko nie kurwa Ja! Tego już jest za wiele.
I proszę, nie piszcie mi takich pierdolonych głupot, że mam wyjść z piwnicy, wyjść do ludzi.
- Nie siedzę w piwnicy, wolę spędzać czas poza domem. Ba, nawet lubię chodzić na imprezy.
Nie piszcie mi także, że dzisiaj mam chujowy humor i że jutro się poprawi.
- Nic się nie poprawi. Jak było chujowo, tak będzie jutro, a może być jeszcze tylko gorzej!
Dlatego s@m0bójstwo uważam za JEDYNE wyjście z tej okropnej sytuacji. To jedyne koło ratunkowe, które dostrzegam w bezkresnym morzu łez i spierdolenia, w którym pływam sam i się w nim topię.
Jako puentę zadam wam pytanie, może ktoś z was będzie wtajemniczony w temat i mi opowie: czy może zamiast s@m0bójstwa powinienem pojechać do zakładu psychiatrycznego? Czy te psychotropy, które będą mi podawać, zmienią coś we mnie? Czy sam pobyt odmieni mnie na tyle, że się nie zabiję?
Zapraszam do dyskusji jak to widzicie.