50
I teraz trochę informacji:
> o milionie+ bezrobotnych wiedziano już na początku kwietnia i praktycznie nic z tym twardo nie zrobiono;
> nie dajcie się zwieść rzekomymi drobnymi spadkami, pamiętajcie o dorabiających młodych w wakacje, oraz o wzrastającej liczbie zatrudnianych po taniości zagranicznych (głównie "przybyszów z ukrainy);
> podane oficjalne statystyki urzędów pracy i tak są zaniżane, ponieważ dokumenty zarejestrowanych oraz wyrejestrowanych są uzupełniane w najpóźniejszych terminach, jak sami pracownicy urzędów twierdzą, mają za dużo w robocie i nie wyrabiają z rejestracją państwową, jedynie duże miejscowości, nawet niecałe swoje województwo;
> w rządzie twierdzą, że wszystko mieli zaplanowane od początku, związku z czym nie ma czego alarmować i robić "kolejnych afer na siłe";
> na dzień dzisiejszy w Polsce mieszka nieco ponad 1.3mln osób, które nie mają lub nie mogą znaleźć pracy;
> obecnie rynek pracy polega na tym, że aby znaleźć cokolwiek godnego i we własnym zakresie lub wyksztacełniu, osoba zazwyczaj wysiedlona na dystans od domu (średnio) od 12 do 37 km od domu;
> co oznacza że bez dojazdu własnego (patrz własne wydatki na paliwo czy też bilety miesięczne, za pośrednictwem komunikacji publicznej, które cenowo są niemal identyczne do dystansu użytkowanego paliwa) potencjalny pracownik nie zaczynając nawet okresu próbnego musi płacić przed dostaniem się na miejsce pracy;
> ilość pracodawców oraz otwartych miesjc pracy zalicza wyraźny regres, co oznacza, że znacząco więcej pracowników poszukuje pracy, niż zakłada własne stanowiska;
> mało tego więcej pracodawców preferuje zamknąć całą firme, niż ryzykować zadłużeniem, ze wzgląd na regularnie spadające zarobki firmy lub zwiększanie się opodatkowania na dosłownie niemalżę wszystko;
> system nie wyrabia, a wśród ludzi, którzy wcześniej pracowali zauważa się mocne szukanie luk, dzięki którym zaoszczędzą lub zarobią więcej, tzw. ryzykowanie brakiem kontroli wewnętrznej;
> sytuacja jest na tyle tragiczna, że w kraju trwa obecnie od 1989 roku rekordowe zadłużenie (patrz 840mld+), co obecna władza tłumaczy brakiem funduszy, poprzez upśledzenie przez poprzedni rząd, zapominając, że znaczące przyśpiesznie regresu nastąpiło po objęciu władzy, przez nich samych (co potwierdzają ich własne statystyki);
> na dzień dzisiejszy rozwiązań nie ma, chyba że prowizoryczne, w związku z czym, przewiduje się nadal rosnące straty (zadłużenie kraju) i ewentualne znikome hamulce, które na dłuższą mete, nie są w stanie rozwiązać problemu, podkreślając, że "musi się nimi zająć" kolejna władza;
"Panie miej ten kraj w opiece", mam nadzieję, drodzy bracia i siostry dzidowcy, że jesteście przyszykowani na nadchodzącą głodówke, bo wyhamowywać problem, nie znaczy go rozwiązać, a po tym, co się odpierdalało w rządzie i publicznych placówkach przez ostatnie 3 lata, następne mniej więcej 8-16 lat przez zadłużenie będą mocno przepierdolone. "To nie pesymizm, to realizm, to obecna Polska...".
Dzięki za przeczytanie, przynajmniej świadomość zachowana, z godnością i niepodległością już niestety różnie.
Pozdrawiam i wypierdalam.
> o milionie+ bezrobotnych wiedziano już na początku kwietnia i praktycznie nic z tym twardo nie zrobiono;
> nie dajcie się zwieść rzekomymi drobnymi spadkami, pamiętajcie o dorabiających młodych w wakacje, oraz o wzrastającej liczbie zatrudnianych po taniości zagranicznych (głównie "przybyszów z ukrainy);
> podane oficjalne statystyki urzędów pracy i tak są zaniżane, ponieważ dokumenty zarejestrowanych oraz wyrejestrowanych są uzupełniane w najpóźniejszych terminach, jak sami pracownicy urzędów twierdzą, mają za dużo w robocie i nie wyrabiają z rejestracją państwową, jedynie duże miejscowości, nawet niecałe swoje województwo;
> w rządzie twierdzą, że wszystko mieli zaplanowane od początku, związku z czym nie ma czego alarmować i robić "kolejnych afer na siłe";
> na dzień dzisiejszy w Polsce mieszka nieco ponad 1.3mln osób, które nie mają lub nie mogą znaleźć pracy;
> obecnie rynek pracy polega na tym, że aby znaleźć cokolwiek godnego i we własnym zakresie lub wyksztacełniu, osoba zazwyczaj wysiedlona na dystans od domu (średnio) od 12 do 37 km od domu;
> co oznacza że bez dojazdu własnego (patrz własne wydatki na paliwo czy też bilety miesięczne, za pośrednictwem komunikacji publicznej, które cenowo są niemal identyczne do dystansu użytkowanego paliwa) potencjalny pracownik nie zaczynając nawet okresu próbnego musi płacić przed dostaniem się na miejsce pracy;
> ilość pracodawców oraz otwartych miesjc pracy zalicza wyraźny regres, co oznacza, że znacząco więcej pracowników poszukuje pracy, niż zakłada własne stanowiska;
> mało tego więcej pracodawców preferuje zamknąć całą firme, niż ryzykować zadłużeniem, ze wzgląd na regularnie spadające zarobki firmy lub zwiększanie się opodatkowania na dosłownie niemalżę wszystko;
> system nie wyrabia, a wśród ludzi, którzy wcześniej pracowali zauważa się mocne szukanie luk, dzięki którym zaoszczędzą lub zarobią więcej, tzw. ryzykowanie brakiem kontroli wewnętrznej;
> sytuacja jest na tyle tragiczna, że w kraju trwa obecnie od 1989 roku rekordowe zadłużenie (patrz 840mld+), co obecna władza tłumaczy brakiem funduszy, poprzez upśledzenie przez poprzedni rząd, zapominając, że znaczące przyśpiesznie regresu nastąpiło po objęciu władzy, przez nich samych (co potwierdzają ich własne statystyki);
> na dzień dzisiejszy rozwiązań nie ma, chyba że prowizoryczne, w związku z czym, przewiduje się nadal rosnące straty (zadłużenie kraju) i ewentualne znikome hamulce, które na dłuższą mete, nie są w stanie rozwiązać problemu, podkreślając, że "musi się nimi zająć" kolejna władza;
"Panie miej ten kraj w opiece", mam nadzieję, drodzy bracia i siostry dzidowcy, że jesteście przyszykowani na nadchodzącą głodówke, bo wyhamowywać problem, nie znaczy go rozwiązać, a po tym, co się odpierdalało w rządzie i publicznych placówkach przez ostatnie 3 lata, następne mniej więcej 8-16 lat przez zadłużenie będą mocno przepierdolone. "To nie pesymizm, to realizm, to obecna Polska...".
Dzięki za przeczytanie, przynajmniej świadomość zachowana, z godnością i niepodległością już niestety różnie.
Pozdrawiam i wypierdalam.