18
Siemanko Dzidy.

Zastanawialiście się kiedyś, jak właściwie wygląda zarządzanie państwem z biznesowego punktu widzenia? Bo im dłużej na to patrzę, tym bardziej dociera do mnie, że żyjemy w jednej wielkiej Spółce z o.o. z wyjątkowo miernym zarządem i jeszcze gorszymi kompetencjami.

Zobaczcie sami:

Zarząd z przypadku: O stanowiskach nie decydują umiejętności, bilans zysków czy znajomość branży, tylko znajomości i to, kto głośniej pokrzyczy na zebraniu.

Typowy Januszex i obsadzanie stołków: Jak w najgorszej firmie u Janusza – szwagier, kuzynka i pociotki dostają fikcyjne albo mało znaczące stanowiska "dyrektorskie", na których nic nie robią, ale ciągną z tego potężne pensje. Zwykła rodzinno-koleżeńska spółka, tylko za nasze pieniądze.

Budżet przepalony na głupoty: Inwestycje? Dział R&D? A po co to komu. Lepiej przepalić całą płynność finansową na bieżące rozdawnictwo i premie dla kolesi, a koszty wrzucić w subskrypcję dla klientów (czyt. w podatki).

Brak jakiejkolwiek odpowiedzialności: I to jest absolutne sedno. W normalnym życiu, jak prezes rozwali spółkę na miliony, odpowiada majątkiem, a czasem ląduje w więzieniu. A w rządzie? Przewalasz miliard na nieistniejące wybory, sprzedajesz majątek za bezcen albo podpisujesz absurdalne umowy, po czym idziesz na polityczną emeryturkę. Przecież jako "akcjonariusze" i finansujący ten biznes powinniśmy wymagać twardej, prawnej i majątkowej odpowiedzialności za decyzje, a nie patrzeć, jak każdy po kolei rozkłada ręce i zgarnia odprawę.

Sztuczne podtrzymywanie trupa: Prywatna firma przy takim zarządzaniu padłaby w kilka miesięcy. Ale ten Januszex ma ciągłą kroplówkę – jak zaczyna brakować kasy, po prostu dokręca się śrubę obywatelom i wydusza z nich nowe podatki, akcyzy i opłaty. Przez ten przymusowy abonament taki potworek nie ma jak samoistnie upaść w krótkim terminie.

Klient i tak zapłaci: W biznesie mierny zarząd doprowadza do bankructwa, bo klienci odchodzą do konkurencji. Tutaj nie masz dokąd uciec, a za każdy błąd zarządu i tak płacimy my z własnej kieszeni.

Ciekawi mnie, czy też macie takie odczucia? Czy nie czas w końcu zacząć wymagać od nich realnej odpowiedzialności finansowej i karnej za podejmowane decyzje, zamiast pozwalać na ten wieczny bezkarny cyrk?

Płacę w podatkach i wypierdalam.
0.10100293159485