12
To elita uśmiechnięta, na wyborców wciąż wypięta,

Z której z mocą złego Tuska ustawicznie gówno pluska.

I w tym mocnym, wielkim smrodzie wybierz znowu ich, narodzie!

Lecz gdy powiesz do nich słowa: „Niech się ta elita schowa,

Teraz PiS wybierzem, właśnie!” – wtedy zrobisz lepiej, błaźnie...

Zmiana tu to nic nowego, wszyscy mają dole z tego.

Bo nie w rządzie frukt wyrasta, lecz w powiatach, gminach, miastach,

Wszędzie, gdzie nie spojrzeć – draństwa: w spółkach miejskich, Skarbu Państwa,

W ministerstwach na projektach, na szpitalach i „korektach”,

Na przetargach, NGO-sach – żniwa jak na sianokosach!

KPO i MERCOSUR-y – hałda forsy jak do dziury.

W parku, w lesie chcesz spacery? Daj Cienkowskiej bańki cztery!

Toaletę, rzeźbę, ławkę? Odpowiednią rzucasz stawkę,

Odpowiednią szarpniesz strunę i dostajesz każdą sumę.

Dla powodzian były wały, lecz dla swoich też bywały:

Jebniesz sobie remont chaty i wyczyścisz wszystkie graty,

Przecież żona z koalicji nie odmówi tej tradycji!

Ale służb koordynator szybko odpowiedział na to,

Że medialne doniesienia nic nie mają do wniesienia,

Z zawadiackim swoim tonem, jakby chwalił się pytonem,

Że tę sprawę dobrze znają, więc niech wszyscy się schowają,

A w dowodzie dobrej woli wnet zawiesić ją pozwoli.

Kacprzyk za to od miesięcy, miast w areszcie zaznać nędzy,

Nieprzesłuchan... I co gorsze: zgarnia punkty w swoim Porsche!

Za to sygnalista wrogi, co dołożył sitwie trwogi,

Drugi miesiąc już zeznaje, czemu brzydkim jest hultajem.

Ukrainie pomoc wszystka, choćby pluli nam do pyska!

Daj Patrioty, Kraby, drony – towar będzie upłynniony.

Daj paliwo za 3 złote (osiem złotych dla hołoty!),

Niech przyjeżdża drób do woli – bez badania, bez kontroli!

Ziarno z grzybem, jabłka w kile, aż położysz się w mogile...

Hola, hola! Przyjacielu, nie trafili na frajerów!

Za te wszystkie ich szczodrości otrzymamy dar wdzięczności!

Dzisiaj z uniesionym czołem patrzę na nasz kraj wesoły...

Wyliczając te zdobycze, całym gardłem tutaj krzyczę

Uśmiechniętym swym rodakom... Wszystkim szwindlom, hucpom, drakom.

Obserwując to bez słowa, wręcz wybierasz ich od nowa,

Będąc biernym w tej udręce, krzyczysz tylko: więcej, więcej!
0.11615800857544