Dyskusje ogólne
2 m
27
"Jezus przyszedł do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: " Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana." Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: "Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście ." A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego."(Łk 4,16-30) Słowa Jezusa wywołały najpierw podziw, zdziwienie a następnie gniew wśród mieszkańców Nazaretu. Dlaczego, zamiast być dumni z faktu, że były mieszkaniec ich miasteczka stał się tak mądrym i znanym nauczycielem, okazali Mu wrogość? Czy kierowała nimi zazdrość, czy nie rozumieli powagi chwili i znaczenia Osoby Jezusa? Jak to możliwe, że w ich sercach nie było radości płynącej z faktu, że zbawienie wyczekiwane od wieków nagle stało przed nimi? Powinna nas także zaboleć wzgarda, która spotkała Jezusa w Nazarecie i spotyka także dziś. Jego rodacy nie rozpoznali bliskości Boga. A my- ludzie XXI wieku? Czy rozpoznajemy Boga w pięknie stworzenia, w drugim człowieku czy w Sakramentach? Oby ta lekcja z Nazaretu dała nam do myślenia.
Dobrego dnia dzidki!
Dobrego dnia dzidki!