14
W 1978 bankrutujący już brytyjski przemysł motoryzacyjny produkował średnio 6 aut rocznie na jednego pracownika, włoski (Alfa Romeo) - 6, Amerykanie w Detroit prawie 15, Japończycy - 43, zaś FSO na Żeraniu - 4,5. 

Z takim bagażem peerelowski przemysł motoryzacyjny wchodził w straszną dla gospodarki i państwa dekadę Jaruzela, kiedy wszystkie wskaźniki jeszcze bardziej pospadały, aby następnie ten poziom wnieść jako bazowy już w lata 90-te.

Nie mogę się oprzeć, żeby nie opowiedzieć o genezie rdzawego bąbla na styku słupka A i dachu Poloneza Caro:
Motoryzacja PRL
Technologia zakładała, że przed założeniem płatu dachu należy w tym rogu nałożyć uszczelniacz - na stanowisku znajdował się pistolet z tym uszczelniaczem. Następnie należało założyć płat dachu i docisnąć po czym wytrzeć ręcznie nadwyżkę uszczelnienia, które się wycisnęło i (teraz uwaga) palcem ukształtować tą „fugę”. 

Oczywiście praktycznie nikt tego nie robił, kontrola jakości nie istniała i dlatego już po kilku miesiącach gdy lakier w tym miejscu delikatnie pękł na skutek pracy nadwozia dostawała się tam wilgoć (a zimą sól) i ruszała korozja. 

Technologia była prymitywna (opracowana od początku produkcji Poloneza i utrzymywana do końca) ale przy prawidłowym stosowaniu pozwalała na zabezpieczenie tego miejsca na tyle, że ta korozja jeżeli już by się tam pojawiła to duuuużo później.
A Polonez składał się z kilkuset takich małych błędów popełnianych podczas produkcji. 

Wyobraźcie sobie dzisiaj taką sytuację, że w normalnej fabryce samochodów wychodzą auta, które po kilku miesiącach zaczynają korodować w jednym specyficznym miejscu. Natychmiast idzie audyt i sprawdza jaka jest przyczyna, po czym szuka rozwiązania problemu. 

A w FSO ? No widzimy na filmie. I teraz perełka ! Czasami korozja była po prawej stronie a po lewej jej nie było ! Przyczyna ? Drugi pracownik (stanowisko montażu dachu było obsługiwane przez 2 osoby) trzymał się technologii a drugi miał ją w dupie. Tyle, że czasami zamieniali się stanowiskami (prawa strona była lepsza) więc w jednym tygodniu szły takie co koronowały po jednej stronie a w drugim po prawej. 

Niżej podpisany stosował się do technologii i te, które wyszły spod mojej ręki (ok. miesiąca pracy na tym stanowisku - na jednej zmianie szło od 80 do 130 Polonezów więc mniej więcej ok. 2000 sztuk) miały i uszczelniacz i ukształtowaną fugę natomiast pracownik po drugiej stronie (mocno zaawansowana choroba alkoholowa) miał na to wywalone. 

Opisem tego drobiazgu chciałbym unaocznić obrońcom krzyczącym „mieliśmy polskie fabryki samochodów ale przyszła konkurencja i doprowadziła do ich zamknięcia” jak to było w małych atomach.

źródła: Jeremy Clarkson w którymś filmie o brytyjskiej motoryzacji oraz czyjś komentarz pod filmem Zbigniewa Łomnika
0.058398008346558