32
Ludzki odruch dzidowca
Wczoraj miałem sytuację, która jakoś mocno siedzi mi w głowie.

Umówiłem się z mamą, że zawiozę ją na zakupy i po drodze załatwimy jeszcze jakieś pierdoły. Po drodze zajechaliśmy też do taty na cmentarz. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze przy jednym sklepie.

Przy sklepie stał facet zbierający pieniądze. No i każdy chyba zna ten widok. Kiedyś bardzo ruszały mnie takie sytuacje  bieda, choroby, ludzkie nieszczęście. Z czasem jednak trochę się na to uodporniłem. Człowiek tyle razy słyszy o fałszywych zbiórkach, wyłudzaniu pieniędzy czy podszywaniu się pod różne fundacje, że zaczyna podchodzić do takich ludzi z dystansem.

Sam kiedyś miałem podobną sytuację. Tankowałem samochód i po zapłaceniu czym prędzej wsiadłem do auta, żeby „czmychnąć” przed facetem stojącym przy stacji. W głowie od razu: „pewnie jakiś żul”. Jechałem wtedy do pracy na rozmowę kwalifikacyjną, ale coś mnie tknęło. Zawróciłem i pomyślałem, że chociaż kupię mu hot doga.

I jak się okazało, kompletnie źle go oceniłem. To nie był żaden „pan żul”, tylko zwyczajny chłop żyjący w skrajnej nędzy. Nie pił, nie palił, po prostu był biedny i próbował jakoś przeżyć. Kupiłem mu jedzenie i pojechałem na rozmowę. Pracę dostałem.

Dlaczego o tym piszę?

Bo wczoraj znowu zrobiłem dokładnie to samo.

Podchodzę do tego faceta przy sklepie i na początku mówię tylko „dziękuję”, tak trochę na odczepnego. A on się tylko uśmiechnął. Zero pretensji, zero tekstów w stylu „panie, pomóż pan”. Po prostu normalny człowiek.

Zaczęliśmy rozmawiać.

I wtedy dowiedziałem się, że facet zbiera pieniądze dla swojego dziecka  Milana.

I wtedy zrobiło mi się zwyczajnie głupio. Znowu oceniłem człowieka po wyglądzie i sytuacji, zanim w ogóle zamieniłem z nim kilka słów.

Pogadałem z nim chwilę. Opowiedział o swoim synku, o leczeniu, rehabilitacji i całej sytuacji, w której się znaleźli. Z tego, co mówił, wielokrotnie była tam też policja sprawdzająca legalność zbiórki. Zbiórka jest prowadzona przez Siepomaga.

Wrzuciłem do puszki praktycznie całą gotówkę, którą miałem przy sobie. Mama również dorzuciła coś od siebie.

I nie piszę tego, żeby robić z siebie dobrego człowieka. Nie jestem nim i zdecydowanie daleko mi do ideału. Po prostu czasami człowiek dostaje okazję, żeby zrobić coś dobrego dla drugiego człowieka i chyba warto z takich okazji korzystać.

Dlatego wrzucam tutaj tę zbiórkę.

Jeżeli ktoś może  dorzućcie choć kilka złotych. Jeżeli nie możecie, to chociaż udostępnijcie. Nic Was to nie kosztuje, a może trafić do kogoś, kto będzie mógł pomóc bardziej.

https://www.siepomaga.pl/milan-sosnecki

Nie wiem, czy ten post coś zmieni. Ale po wczorajszej rozmowie z tym człowiekiem pomyślałem, że skoro już go spotkałem, to chociaż spróbuję zrobić tyle, ile mogę.

I może czasami warto jednak nie zakładać z góry, że człowiek stojący pod sklepem z puszką to po prostu kolejny nieuczciwy naciągacz. Czasem za tą puszką stoi ojciec, który po prostu próbuje ratować swoje dziecko.
Nie widziałem wczoraj nic piękniejszego niż wdzięczność w spojrzeniu tego człowieka za kilka papierków wrzuconych do puszki, które gdyby nie ma to poszłyby na jakieś durnoty.
Dlatego jeszcze raz proszę was o pomoc zróbmy im miłą niespodziankę 🥹
Wklejam też link jednak nie za bardzo w to umiem także nie krzyczcie za mocno 
0.060957908630371