Wiedza
1 m
12
Dennis Rader znany jako BTK, Dusiciel BTK lub Dusiciel z Wichity (ur. 9 marca 1945) – amerykański seryjny morderca. Pomiędzy rokiem 1974 a 1991 zabił 10 osób w Wichicie, w stanie
Kansas
Pseudonim "BTK" został wymyślony przez samego mordercę. Skrót ten pochodzi od słów "Bind, Torture, Kill" (pol. "Skrępować, Torturować, Zabić"), które określały jego modus operandi.
Kansas
Pseudonim "BTK" został wymyślony przez samego mordercę. Skrót ten pochodzi od słów "Bind, Torture, Kill" (pol. "Skrępować, Torturować, Zabić"), które określały jego modus operandi.
Tutaj na zdjęciach posiadał jeszcze piękna fryzurę
Swoje ofiary wybierał poprzez wcześniejsze, skrupulatne śledzenie (nazywał je w swoich zapiskach „projektami”). Najczęściej włamywał się do ich domów, przecinał linie telefoniczne, a następnie dusił lub wieszał swoje ofiary w celach zaspokojenia seksualnego.
Koleś był naprawdę zdrowo pierdolniety
Był to pierwszy i najbardziej krwawy atak Radera, w którym zginęły cztery osoby z jednej rodziny w ich własnym domu:
Joseph Otero (38 lat) – ojciec rodziny, emerytowany żołnierz amerykańskiego lotnictwa (USAF). Rader zmusił go pod groźbą użycia broni do związania reszty rodziny, po czym sam go skrępował i udusił
Julia Otero (33 lata) – matka, związana i uduszona na oczach dzieci.
Joseph Otero II (9 lat) – najmłodszy syn, na którego głowę morderca założył plastikowy worek i udusił go, gdy chłopiec leżał na podłodze w sypialni.
Josephine Otero (11 lat) – córka, którą Rader zaciągnął do piwnicy. Tam powiesił ją na rurze ciepłowniczej, dokonując przy tym aktu samozadowolenia.
Od nadmiaru testosteronu i posiadowek w piwnicy stała się rzecz nieunikniona czyli został zakolakiem
Oto zdjęcie z córką. Napisała książkę o swoim tatusi , ale jebac to
Julia Otero (33 lata) – matka, związana i uduszona na oczach dzieci.
Joseph Otero II (9 lat) – najmłodszy syn, na którego głowę morderca założył plastikowy worek i udusił go, gdy chłopiec leżał na podłodze w sypialni.
Josephine Otero (11 lat) – córka, którą Rader zaciągnął do piwnicy. Tam powiesił ją na rurze ciepłowniczej, dokonując przy tym aktu samozadowolenia.
Od nadmiaru testosteronu i posiadowek w piwnicy stała się rzecz nieunikniona czyli został zakolakiem
Oto zdjęcie z córką. Napisała książkę o swoim tatusi , ale jebac to
Wymordował więcej osób ale szkoda czasu, tu ciekawa informacja bo troszkę go poniosła fantazja
Rader zamordował 10 osób, po czym zapadł się pod ziemię na kilkanaście lat. Niestety, jego ego cierpiało na brak atencji. W 2004 roku stwierdził, że brakuje mu nagłówków w gazetach, więc postanowił wznowić korespondencję z policją.W jednym z listów zapytał śledczych z rozczulającą szczerością: „Ej, a jak wyślę wam dyskietkę, to dacie radę mnie namierzyć? Bo wiecie, zależy mi na anonimowości”. Policjanci, zachowując kamienną twarz, odpisali w gazecie: „Skądże, Dennis, dyskietki są super bezpieczne, śmiało wysyłaj”.
Rader uwierzył. Wysłał fioletową dyskietkę, czując się jak haker z Matrixa. Śledczym analiza dokumentu Word zajęła dokładnie... kilka minut. W metadanych pliku znaleźli imię „Dennis” i nazwę lokalnego kościoła. Szybkie sprawdzenie strony www i bum: Dennis był tam przewodniczącym rady parafialnej. Żeby dobić go ostatecznie, policja porównała DNA z cytologii jego własnej córki. Match idealny
Zamiast korony genialnego przestępcy, Rader dostał bilet w jedną stronę do celi o zaostrzonym rygorze. Sędzia wbił mu 10 dożywoci. O warunkowe zwolnienie może się ubiegać po 175 latach. Spoiler: raczej nie dożyje. Moral z tej historii? Próżność zabija, a formatowanie tekstu i czyszczenie metadanych ratuje życie. Albo przynajmniej wolność.
Rader zamordował 10 osób, po czym zapadł się pod ziemię na kilkanaście lat. Niestety, jego ego cierpiało na brak atencji. W 2004 roku stwierdził, że brakuje mu nagłówków w gazetach, więc postanowił wznowić korespondencję z policją.W jednym z listów zapytał śledczych z rozczulającą szczerością: „Ej, a jak wyślę wam dyskietkę, to dacie radę mnie namierzyć? Bo wiecie, zależy mi na anonimowości”. Policjanci, zachowując kamienną twarz, odpisali w gazecie: „Skądże, Dennis, dyskietki są super bezpieczne, śmiało wysyłaj”.
Rader uwierzył. Wysłał fioletową dyskietkę, czując się jak haker z Matrixa. Śledczym analiza dokumentu Word zajęła dokładnie... kilka minut. W metadanych pliku znaleźli imię „Dennis” i nazwę lokalnego kościoła. Szybkie sprawdzenie strony www i bum: Dennis był tam przewodniczącym rady parafialnej. Żeby dobić go ostatecznie, policja porównała DNA z cytologii jego własnej córki. Match idealny
Zamiast korony genialnego przestępcy, Rader dostał bilet w jedną stronę do celi o zaostrzonym rygorze. Sędzia wbił mu 10 dożywoci. O warunkowe zwolnienie może się ubiegać po 175 latach. Spoiler: raczej nie dożyje. Moral z tej historii? Próżność zabija, a formatowanie tekstu i czyszczenie metadanych ratuje życie. Albo przynajmniej wolność.