89
O bogowie będzie dyskusja!
Zdecydowałem się napisać bo sporo tu różnych ludzi i znając użytkowników pewnie znajdą się tacy z podobnym problemem. Zatem moim największym problemem jest lęk społeczny i pewnie uogólniony+niskie poczucie własnej wartości. Zmagam się z nim od zawsze bo ojca nie miałem, matki też często nie było po dwa tygodnie bo chlała i siedziałem w domu z dziadkami słuchając jak bardzo do niczego się nie nadaję i nic nie umiem. No i przyszedł taki dzień że robię remont w swoim domu i z wkurwienia rzucam już któryś raz tą robotę bo w siebie nie wierze, nie umiem tego i mam dość. Leżę w łóżku wkurwiony/zaryczany jak dzieciak, a mam 34 lata. Chodziłem do psychologów ale głównie była terapia i potem jakieś zajmowanie się problemami które akurat miały miejsce więc raczej nici z terapii i dałem spokój. 
Macie jakiś sposób na lęki? W dłuższej perspektywie nie mam już siły bo niewiele idzie w życiu po mojej myśli. Jedyne co mnie trzyma w tym bajzlu to dziecko
0.063356161117554