16
Zobaczcie, jaki ten kraj jest popierdolony.

Wróć. Ta uśmiechnięta część kraju. Najbardziej fascynujące jest to, jak łatwo można ludziom sprzedać prostą polityczną narrację, jeśli tylko odpowiednio ją opakować.

Dzisiaj przekaz jest mniej więcej taki: paliwo jest drogie, bo Nawrocki nie podpisał ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków. Podatek miałby przynieść budżetowi około 4 mld zł, a te pieniądze mają pozwolić na ponowne uruchomienie mechanizmu obniżającego ceny paliw.

I cyk. Nawrocki = drogie paliwo.

Pomijając już fakt, że mówimy o podatku, który ma działać również wstecz, spróbujmy zrobić coś absolutnie skandalicznego w dzisiejszej polityce: użyć logiki.

Donald Tusk jeszcze niedawno mówił, że zna bardzo konkretne rozwiązanie, dzięki któremu litr benzyny mógłby kosztować 5,19 zł. Później sam tłumaczył, że cena benzyny nie jest decyzją premiera.

No to kurwa zdecydujmy się. 

Zalozmy jednak, ze premier naprawdę ma możliwość podjęcia jednej decyzji, która pozwala zejść do 5,19 zł- to dlaczego dzisiaj nie podejmie jednej decyzji, która pozwoli zejść chociaż do 6,50 zł?

Przecież nie żądamy już cudów. 5,19 odpuszczamy. Niech będzie skromne 6,50.

Ale nie. Zamiast tego dostajemy opowieść, że potrzebny jest nowy podatek, który zasili budżet miliardami, żeby państwo mogło później znowu obniżyć ceny paliwa.

Czyli najpierw państwo robi tanią benzynę, za co płaci budżet. Potem mechanizm się kończy i benzyna drożeje. Następnie państwo mówi, że trzeba opodatkować „nadmiarowe zyski”, żeby zdobyć pieniądze na ponowne obniżenie ceny.

A kiedy prezydent nie podpisuje ustawy?

WINNY WYSOKICH CEN JEST PREZYDENT.

I właśnie tutaj zaczyna się magia politycznego przekazu.

Bo zamiast powiedzieć:

'Nie mamy podpisu prezydenta, więc nie możemy uruchomić naszego konkretnego mechanizmu finansowania obniżki cen paliw'

można powiedzieć:

„Prezydent nie podpisał ustawy, więc przez niego macie drogie paliwo”.

Niby jedno i drugie mówi o tej samej ustawie.

Ale różnica w przekazie jest jak między instrukcją obsługi a paskiem TVP.

A teraz najlepsze.

Skoro obecne ceny paliwa są wyższe, to państwo pobiera również więcej VAT-u od każdego sprzedanego litra.

Więc może zamiast kolejnej wojny na hasła warto po prostu policzyć:

ile kosztowało budżet państwa poprzednie obniżenie cen paliwa,

ile ma przynieść nowy podatek,

ile dodatkowego VAT-u państwo pobiera obecnie dzięki wyższym cenom

i ile faktycznie kosztowałoby ponowne obniżenie cen.

Bo może się nagle okazać, że cała ta opowieść jest trochę bardziej skomplikowana niż Nawrocki nie podpisał = drogie paliwo. 

Ale wiadomo.

Logika jest mniej medialna.

'TO PRZEZ NAWROCKIEGO' mieści się w jednym pasku.

Teraz taka ciekawostka-porada: 
bez podpisu prezydenta rząd NIE JEST całkowicie pozbawiony wpływu na ceny paliw.
Ma wpływ przez: politykę podatkową, akcyzę, regulacje, jako akcjonariusz Orlenu pośrednio przez organy spółki oraz działania innych instrumentów rynkowych.

Także ten. Wypierdalam. 
0.12353110313416