Humor
4 t
10
Przez 10 km zapierdalałem autem jak pojebany bo cisnęło mnie zajebiście na stanie. Jakieś kurwa ćwiczenia oddechowe robiłem. Pod domem miałem chwilę zwątpienia bo naszła mnie kolejna fala "parcia" ale udało się mi wytrzymać. Pobiegłem na chałupę, w kurtce i butach siadam na kibel, ledwo siadłem i o boże udało się donieść jak prawdziwy gospodarz. Obrona inżyniera czy zdobycie pierwszej pracy to przy tej uldze mały chuj. Chyba jestem gotowy podbić Mount Everest