7
Pa tera
30 października 1961 roku nad Nową Ziemią nadlatuje zmodyfikowany Tu-95. Zrzuca bombę tak gigantyczną, że nie mieściła się w komorze ładunkowej. Waży około 27 ton i ma blisko 8 metrów długości. Masywny spadochron opóźnia opadanie, dając załodze samolotu jedyną szansę na ucieczkę, po czym ładunek eksploduje około 4 kilometry nad ziemią. Oficjalne dane mówią o 50 megatonach, choć Nikita Chruszczow publicznie wspomina o 57. To największy wybuch wywołany ręką człowieka w historii — kilka tysięcy razy potężniejszy niż ten w Hiroszimie.
Atomowy grzyb wznosi się na wysokość ponad 60 kilometrów, a powstała fala uderzeniowa okrąża Ziemię trzykrotnie. Siła eksplozji wybiła szyby z okien oddalonych o setki kilometrów, m.in. w Norwegii i Finlandii. Jako broń czysto wojskowa ta bomba do niczego się nie nadaje. Powstała wyłącznie na pokaz, jako polityczny straszak wobec Zachodu. Detonację zgrano w czasie z XXII Zjazdem KPZR, żeby Chruszczow mógł ogłosić ją ze zjazdu.
Pierwotny projekt zakładał aż 100 megaton i miał stworzyć niewyobrażalnie „brudny” ładunek. Uranowa otoczka podwoiłaby moc, ale zafundowałaby opad radioaktywny groźny dla samego ZSRR. Zespół pod kierownictwem Julija Charitona, w którym kluczową rolę odgrywał Andriej Sacharow, zdecydował się zastąpić uran ołowiem. Ołów utrzymał strukturę bomby, nie produkując przy tym gigantycznych ilości szkodliwych odpadów. Detonację przeprowadzono wysoko w atmosferze, by kula ognia nie dotknęła gleby i nie poderwała radioaktywnego pyłu. Został z tego sam pokaz: połowa mocy i opad, który dało się przeżyć. Pełna „setka” zrównałaby z ziemią własny kraj.
0.058683156967163