Humor
3 t
108
Mangan Mn
Tym razem na tapet bierzemy mangan
Tutaj też będzie rozpierdol.
Uwaga! Długie. Jak siedzisz na kiblu, to nogi Ci zdrętwieją. Jak czytasz do snu - możesz nie zdążyć doczytać do końca. WARTO jednak próbować.
Omówiliśmy w telegraficznym skrócie tytan oraz kadm. W tej wrzutce omówimy mangan. Jaki to jest fantastyczny pierwiastek! Jest on mikroelementem niezbędnym do życia, jednak w nadmiarze - staje się potężną neurotoksyną.
Z czystym manganem spotykamy się jako zwykli śmiertelnicy dosyć rzadko, by nie powiedzieć w ogóle. Występuje on jako dodatek do stali, tworzy przeróżne kolorowe związki chemiczne. Zdecydowanie łatwiej znaleźć kogoś, kto trzymał w ręku baterię AA/AAA niż takiego, który pracuje z czystym pierwiastkiem.
Tlenek manganu MnO2 to ciemnobrązowy, prawie czarny proszek używany w przemyśle szklarskim do odbarwiania szkła oraz właśnie do produkcji baterii. Służy on jako tzw. depolaryzator. Odpowiednio sproszkowany, jest składnikiem farb w odcieniach od jasnego brązu do czerni. Ku zaskoczeniu wszystkich, malowidła naskalne, czarne i brązowe elementy były wykonane nie węglem, a właściwie sproszkowanym minerałem manganu. Innym, dosyć popularnym pigmentem używanym w sztuce był złożony związek manganu i kwasu fosforowego o pięknym fioletowym kolorze znanym z czekolady milka.
Bez wątpienia, najciekawszym związkiemn manganu jest nadmanganian potasu: KMnO4
Są to drobne, czarno-fioletowe z metalicznym połyskiem kryształy, doskonale rozpuszczalne w wodzie. Już mikroskopijny kryształek potrafi zabarwić szklankę wody na intensywnie fioletowo-różowy kolor.
Dzięki temu, że jest patologicznie silnym utleniaczem, był używany przez dłuższy czas w medycynie.
Można go było kupić w aptece w małych, szklanych fiolkach z ciemnego szkła.
Można go było kupić w aptece w małych, szklanych fiolkach z ciemnego szkła.
Wewnątrz było kilka małych pastylek z prasowanego związku. Jego roztwory służyły do odkarzania skóry przy problemach dermatologicznych.
W związku z tym, że po tym łez padole chodzi coraz to więcej debilów, zaczął on być stopniowo wypierany przez inne środki odkarzajace (czasami skuteczniejsze). Przez tzw. podwójne zastosowanie (używanie legalnych substancji w nielegalnych celach) oraz przypadki, gdzie ludzie omyłkowo lub celowo go połykali - stał się mniej popularny, a na pewno nie jest dostępny od ręki w każdej aptece. (Podobnie jak Ryvanol w tabletkach, który kretynki "harry-potterki" wkladały sobie w cipę próbujac dokonać aborcji w domu. Operacja się udawała, mleczan etakrydyny zabijał dziecko wraz z pacjentką).
W związku z tym, że po tym łez padole chodzi coraz to więcej debilów, zaczął on być stopniowo wypierany przez inne środki odkarzajace (czasami skuteczniejsze). Przez tzw. podwójne zastosowanie (używanie legalnych substancji w nielegalnych celach) oraz przypadki, gdzie ludzie omyłkowo lub celowo go połykali - stał się mniej popularny, a na pewno nie jest dostępny od ręki w każdej aptece. (Podobnie jak Ryvanol w tabletkach, który kretynki "harry-potterki" wkladały sobie w cipę próbujac dokonać aborcji w domu. Operacja się udawała, mleczan etakrydyny zabijał dziecko wraz z pacjentką).
Nadmanganian potasu jest jednym z podstawowych odczynników w chemii, zwłaszcza do przeprowadzania efektownych doświadczeń:
A teraz najciekawsza część!
Mangan ma fantastyczny wachlarz nie tylko kolorów, ale i metod zabijania, okaleczania zarówno debilów jak i nieświadomych niebezpieczenstwa ludzi. Lecimy!
Mangan ma fantastyczny wachlarz nie tylko kolorów, ale i metod zabijania, okaleczania zarówno debilów jak i nieświadomych niebezpieczenstwa ludzi. Lecimy!
KRZESŁEM! KRZESŁEM GO!
Metoda pierwsza, czyli mechanicznie. Tak. Mangan może Cię zabić mechanicznie. Wyjątkowo niekonwencjonalne, innowacyjne podejście z jego strony! Otóż mangan jest kluczowy dla produkcji stali, ale jego niewłaściwe stężenie lub zła obróbka termiczna materiału w połączeniu z wodorem prowadzi do zjawiska zwanego kruchością wodorową. Mangan potrafi ułatwiać wnikanie wodoru w strukturę krystaliczną metalu, co czyni stal kruchą jak szkło. W historii inżynierii dochodziło do nagłych, katastrofalnych pęknięć wielkich wałów napędowych statków, elementów suwnic czy rurociągów, w których zastosowano stal o złej proporcji manganu do węgla. (Specjalistów proszę o potwierdzenie lub korektę, bo nie jestem tego pewien, gadam z pamięci) Konstrukcje te nie wyginały się pod wpływem przeciążenia. One pękały natychmiast, bez żadnego ostrzeżenia, doprowadzając do katastrof budowlanych i wypadków śmiertelnych w ciężkim przemyśle maszynowym.
Metoda pierwsza, czyli mechanicznie. Tak. Mangan może Cię zabić mechanicznie. Wyjątkowo niekonwencjonalne, innowacyjne podejście z jego strony! Otóż mangan jest kluczowy dla produkcji stali, ale jego niewłaściwe stężenie lub zła obróbka termiczna materiału w połączeniu z wodorem prowadzi do zjawiska zwanego kruchością wodorową. Mangan potrafi ułatwiać wnikanie wodoru w strukturę krystaliczną metalu, co czyni stal kruchą jak szkło. W historii inżynierii dochodziło do nagłych, katastrofalnych pęknięć wielkich wałów napędowych statków, elementów suwnic czy rurociągów, w których zastosowano stal o złej proporcji manganu do węgla. (Specjalistów proszę o potwierdzenie lub korektę, bo nie jestem tego pewien, gadam z pamięci) Konstrukcje te nie wyginały się pod wpływem przeciążenia. One pękały natychmiast, bez żadnego ostrzeżenia, doprowadzając do katastrof budowlanych i wypadków śmiertelnych w ciężkim przemyśle maszynowym.
NA SYLWESTROWO
Większość adeptów chemii się zaczyna uśmiechać. Otóż każdego roku, przed Sylwestrem (teraz może trochę mniej) dzieciaki jak i starsi z zacięciem majsterkowicza wykonują własne "fajerwerki". Wynikać może to z faktu z żs zamiłowanie do pirotechniki w naszym kraju jest przekazywane międzypokoleniowo: z dziadka na ojca, z ojca na syna. Często opierają się na prochu czarnym lub saletrę z cukrem, ale zdarza się, że chcą uzyskać jasny błysk, głosny huk lub mocno rozerwać korpus - sięgają wtedy po tzw. fotobłysk, proch fotobłyskowy. Jest to bardzo drobny proszek koloru srebrnego, który brudzi palce na srebrno. Składa się z niezwykle drobno sproszkowanego aluminium (glinu)/magnezu ich stopu lub mieszanki, silnego utleniacza i czasami siarki. Wszystkie współczesne petardy (takie jak nieśmiertelne FP3) są oparte o tą mieszankę. Jest to niezwykle mocny materiał pirotechniczny. (Administracji, służbom bezpieczeństwa, które to czytają przypominam, że to nie jest żadna wiedza tajemna a wiadomości wprost z encyklopedii) By Wam to zobrazować:
Większość adeptów chemii się zaczyna uśmiechać. Otóż każdego roku, przed Sylwestrem (teraz może trochę mniej) dzieciaki jak i starsi z zacięciem majsterkowicza wykonują własne "fajerwerki". Wynikać może to z faktu z żs zamiłowanie do pirotechniki w naszym kraju jest przekazywane międzypokoleniowo: z dziadka na ojca, z ojca na syna. Często opierają się na prochu czarnym lub saletrę z cukrem, ale zdarza się, że chcą uzyskać jasny błysk, głosny huk lub mocno rozerwać korpus - sięgają wtedy po tzw. fotobłysk, proch fotobłyskowy. Jest to bardzo drobny proszek koloru srebrnego, który brudzi palce na srebrno. Składa się z niezwykle drobno sproszkowanego aluminium (glinu)/magnezu ich stopu lub mieszanki, silnego utleniacza i czasami siarki. Wszystkie współczesne petardy (takie jak nieśmiertelne FP3) są oparte o tą mieszankę. Jest to niezwykle mocny materiał pirotechniczny. (Administracji, służbom bezpieczeństwa, które to czytają przypominam, że to nie jest żadna wiedza tajemna a wiadomości wprost z encyklopedii) By Wam to zobrazować:
Stare FP3 z lat 2011–2016 zawierały 3g fotoblysku na sztukę.
Obecne FP3 zawierają "zaledwie" 1.8g/szt
Pomimo to, jest to ilość wystarczająca do znacznego uszkodzenia dłoni, utraty wzroku.
Ale do brzegu! W fotoblysku profesjonalnie używa się chloranów (np. chloranu potasu). Mieszanka jest wrażliwa na tarcie, ciepło, wyładowania elektryczne, ale ma jakąś-tam stabilność. Ze względu na duży potencjał używania chloranu potasu do zrobienia sobie lub komuś "kuku", został on wciągnięty na listę substancji ograniczonych w sprzedaży (nie mówiąc już, że to kolejne toksyczne gówno, które zapewnia problem z tarczycą przy zatruciu.) Natomiast domorośli, wyjątkowo niedoświadczeni piromani wpadają co roku na "genialny" pomysł: zastąpić jeden utleniacz innym utleniaczem, by ominąć brak odczynnika. Będzie działało tak samo! Karkołomny jest to pomysł. Fakt. Mieszanka działa, bo jak wspomniałem - nadmanganian jest wybitnie silnym utleniaczem. Problem polega na tym, że w tej konfiguracji jest higroskopijny i pochłania wodę. Ślady wilgoci mogą zapoczątkować reakcję. Wydzieli się trochę ciepła. Reakcja przyspiesza, więc wydziela się go jeszcze więcej. Nazywamy to dodatnim sprzężeniem zwrotnym. Reakcja łańcuchowa i po chwili dochodzi do samozapłonu. Jeśli proszek ten nie jest szczelnie zamknięty, obserwujemy potężną kulę oślepiajaco-białego ognia o ogromnej temperaturze. Poparzenia skóry są dotkliwe: w najlepszym wydaniu twarde płaty skóry pachnące lekko zgniłym jajem (od rozkładu związków siarki po spaleniu prochu), następnie odchodzi całymi płatami i powoduje ból nie do zniesienia. Poparzenia wyzszych stopni również obserwowano. Jeśli akurat zaglądaliście w pojemnik "co tak pachnie/syczy" (co często jest odruchowe) to wasze gałki oczne mają wyjątkowego pecha.
Sytuacja się gwałtownie zmienia, gdy proszek ten zacznie reagować (samorzutnie od wilgoci, od lekkiego tarcia w trakcie otwierania pojemnika itp.) w zamkniętym naczyniu: nie ma dla niego znaczenia czy jest to metalowa puszka, rura kartonowa czy słoik po koncentracie Pudliszki. Reakcja przebiega pod zwiększonym ciśnieniem, a to zapewnia jej jeszcze bardziej dynamiczny przebieg. Dochodzi do wybuchu (nie mylić z detonacją) i to o niezwykle potężnej sile.
Obecne FP3 zawierają "zaledwie" 1.8g/szt
Pomimo to, jest to ilość wystarczająca do znacznego uszkodzenia dłoni, utraty wzroku.
Ale do brzegu! W fotoblysku profesjonalnie używa się chloranów (np. chloranu potasu). Mieszanka jest wrażliwa na tarcie, ciepło, wyładowania elektryczne, ale ma jakąś-tam stabilność. Ze względu na duży potencjał używania chloranu potasu do zrobienia sobie lub komuś "kuku", został on wciągnięty na listę substancji ograniczonych w sprzedaży (nie mówiąc już, że to kolejne toksyczne gówno, które zapewnia problem z tarczycą przy zatruciu.) Natomiast domorośli, wyjątkowo niedoświadczeni piromani wpadają co roku na "genialny" pomysł: zastąpić jeden utleniacz innym utleniaczem, by ominąć brak odczynnika. Będzie działało tak samo! Karkołomny jest to pomysł. Fakt. Mieszanka działa, bo jak wspomniałem - nadmanganian jest wybitnie silnym utleniaczem. Problem polega na tym, że w tej konfiguracji jest higroskopijny i pochłania wodę. Ślady wilgoci mogą zapoczątkować reakcję. Wydzieli się trochę ciepła. Reakcja przyspiesza, więc wydziela się go jeszcze więcej. Nazywamy to dodatnim sprzężeniem zwrotnym. Reakcja łańcuchowa i po chwili dochodzi do samozapłonu. Jeśli proszek ten nie jest szczelnie zamknięty, obserwujemy potężną kulę oślepiajaco-białego ognia o ogromnej temperaturze. Poparzenia skóry są dotkliwe: w najlepszym wydaniu twarde płaty skóry pachnące lekko zgniłym jajem (od rozkładu związków siarki po spaleniu prochu), następnie odchodzi całymi płatami i powoduje ból nie do zniesienia. Poparzenia wyzszych stopni również obserwowano. Jeśli akurat zaglądaliście w pojemnik "co tak pachnie/syczy" (co często jest odruchowe) to wasze gałki oczne mają wyjątkowego pecha.
Sytuacja się gwałtownie zmienia, gdy proszek ten zacznie reagować (samorzutnie od wilgoci, od lekkiego tarcia w trakcie otwierania pojemnika itp.) w zamkniętym naczyniu: nie ma dla niego znaczenia czy jest to metalowa puszka, rura kartonowa czy słoik po koncentracie Pudliszki. Reakcja przebiega pod zwiększonym ciśnieniem, a to zapewnia jej jeszcze bardziej dynamiczny przebieg. Dochodzi do wybuchu (nie mylić z detonacją) i to o niezwykle potężnej sile.
Osobiście miałem okazję się przekonać jako szczyl, że jest to SKRAJNIE NIEPRZEWIDYWALNE. Za dzieciaka nabiłem całą tekturową rurę po workach foliowych ze sklepu - mieszanką na bazie KMnO4 i proszku magnezowego i siarki. Chwała najwyższemu, że nie miałem tego w ręce. Po prostu leżało na betonowej płycie na dworze, gdy ja w tym czasie fascynowałem się wulkanikiem duży kawałek dalej. Zza pleców usłyszałem najgłośniejsze jebniecie w swoim życiu. Gdyby nie otwarta na oścież gęba podczas podziwiania wulkaników, to pewnie i bębenki by mi wyleciały. To jebniecie było czuć w klatce piersiowej. Miałem biało przed oczami i słyszałem tylko ogłuszający pisk w uszach. Prawdopodobnie resztki wody z gipsu z zatyczek rozpoczęły reakcję albo woda ze śniegu, może resztki organiczne w rurce...nie wiem. Gdy w końcu zacząłem dochodzić do siebie, po zestawie sylwestrowym DIY nie zostało śladu. Była tylko ogromna dziura w śniegu i popękana płyta betonowa. Gdy następnego dnia odwiedziłem to miejsce, to zaraz za kręgiem odsłoniętego śniegu rozpościerało się OGROMNE koło śnegu barwionego na fioletowe centki, które w następnych dniach przeszły w jasno-brązowe. Nosiłem to w łapach, byłem przekonany, że to bezpieczne. Po ilości zabarwionego śnegu wnioskuję, że tylko mała część tego wzieła udział w akcji. Przez kilka dni miałem problem z uszami, a nawet dzisiaj gorzej słyszę na jedno ucho. Obiecałem sobie tego dnia, że NIGDY WIĘCEJ. Prócz tego staram się młodych adeptów chemii przestrzegać przed skrajnymi aktami głupoty. NIE WARTO. Widziałem, co zrobiło z płytą betonową. Ze łzami w oczach matce Boskiej dziękowałem, że coś, co jeszcze przed chwilą było w mojej ręce, stało ode mnie daleko.
Apeluję do was ze wszystkich sił! Zaniechajcie takich zabaw. Co roku niezliczoną ilość dzieciaków trafia do szpitala jako kaleki. Na świecie jest za dużo fajnych cycków do macania, dupek do oglądania (lub co tam kto woli), by z powodu kompletnej głupoty stracić taką możliwość.
Apeluję do was ze wszystkich sił! Zaniechajcie takich zabaw. Co roku niezliczoną ilość dzieciaków trafia do szpitala jako kaleki. Na świecie jest za dużo fajnych cycków do macania, dupek do oglądania (lub co tam kto woli), by z powodu kompletnej głupoty stracić taką możliwość.
NA AKADEMICKO
Czy może być coś jeszcze bardziej niestabilnego? Oczywiście! Nadmanganian potasu zmieszany ze stężonym kwasem siarkowym tworzy siedmiotlenek dimanganu. Substancja która ZA WSZELKĄ CENĘ NIE CHCE KURWA ISTNJEĆ...ale jakoś się trzyma, ledwo-ledwo. Wybitnie silny utleniacz. Zwykła wata lub materiał zanurzony w tej zielonej brei zapala się natychmiast z trzaskiem. Rozpuszczalniki organiczne jak etanol reagują z nim w sposób wybuchowy.
Czy może być coś jeszcze bardziej niestabilnego? Oczywiście! Nadmanganian potasu zmieszany ze stężonym kwasem siarkowym tworzy siedmiotlenek dimanganu. Substancja która ZA WSZELKĄ CENĘ NIE CHCE KURWA ISTNJEĆ...ale jakoś się trzyma, ledwo-ledwo. Wybitnie silny utleniacz. Zwykła wata lub materiał zanurzony w tej zielonej brei zapala się natychmiast z trzaskiem. Rozpuszczalniki organiczne jak etanol reagują z nim w sposób wybuchowy.
Czasami parowniczka, gdzie przeprowadzane jest doświadczenie z "zapaleniem waty przez zanurzenie" jest brudna, czasami ktoś bezpośrednio nad nią przechyla butlę z etanolem, by nasączyć watę, czasami zły rozpuszczalnik...a czasami do garści fioletowych kryształków jest jednym ruchem ręki wlewana ogromna ilość kwasu. Wszystko się nagrzewa mocno, a powstały związek niezwykle energicznie się rozkłada rozrzucając odłamki naczynia i resztki kwasu.
Zmodyfikowana wersja tego doświadczenia "burza w probówce" polega na tym, że w probówce są dwie warstwy: na dole stężony kwas, u góry alkohol. Wrzucenie MIKROSKOPIJNEGO kryształka powoduje, że opada on powoli, zatrzymuje się na granicy cieczy i zachodzi gwałtowna reakcja.
Zmodyfikowana wersja tego doświadczenia "burza w probówce" polega na tym, że w probówce są dwie warstwy: na dole stężony kwas, u góry alkohol. Wrzucenie MIKROSKOPIJNEGO kryształka powoduje, że opada on powoli, zatrzymuje się na granicy cieczy i zachodzi gwałtowna reakcja.
Niedoświadczeni prowadzący, bez wprawy dochodzą czasami do wniosku (albo czegoś nie doczytają), że można zmieszać alkohol z kwasem i wsypać "garść" fioletowych kryształków. Skoro maleńki kryształek zapewnia każdorazowo głośny trzask, to przeskalujcie sobie, co się stanie w takim przypadku. Gorąca mieszanka kwasu, alkoholu ląduje na twarzy obserwatorów i prowadzącego. Czasami parowniczka, gdzie przeprowadzane jest doświadczenie z "zapaleniem waty przez zanurzenie" jest brudna, czasami ktoś bezpośrednio nad nią przechyla butlę z etanolem by nasączyć watę i mu coś kapnie, czasami zły rozpuszczalnik...a czasami do garści fioletowych kryształków jest jednym ruchem ręki wlewana ogromna ilość kwasu. Wszystko się nagrzewa mocno, a powstały nietrwały termicznie związek niezwykle energicznie rozkłada się rozrzucając odłamki naczynia i resztki kwasu we wszystkie strony z zaskakujacą siłą.
NA ĆPUNA
To kolejna fascynująca metoda, jaką mangan i jego związki mogą Cię zmieść z planszy. Tytułowi ćpuni (szczególnie z Rosji) używali nadmanganianu do zamiany kropli do nosa/leków na zatoki w tani narkotyk. Bieda w tych rejonach była straszna. W improwizowanych warunkach, w słoiku lub literatce mieszali ocet, leki i nadmanganian. Robili to wszystko na oko, bez sprzętu, bez kontrolowania warunków. Czasami dolewali benzyny, czasami używali nie tych kropli, co trzeba. Ten koktajl wstrzykiwali sobie bezpośrednio do żyły. Jak w przemyśle manganizm (manganozę, zatrucie manganem) "zdobywało się " latami, miesiącami - tak oni robili speedrun. Do krwiobiegu dostawała się niezwykle drobna zawiesina uwodnionego tlenku manganu, sam nadmanganian. Tysiące młodych ludzi w Rosji, Ukrainie, a także w Polsce doznało całkowitego, nieodwracalnego kalectwa ruchowego. Stawali się więźniami własnych ciał: stracili zdolność mówienia (bełkotali), poruszali się wyłącznie na wózkach inwalidzkich, a ich mięśnie były tak spięte, że nie potrafili utrzymać w dłoni szklanki wody. Co najbardziej przerażające – ich umysły pozostawały w pełni sprawne i świadome tego, co sami sobie zrobili. By nie było niedomówień; był to proces nieodwracalny. Wersja "krokodyl", gdzie nadmanganian również wystepował w procedurze była jeszcze straszniejsza. Dla stałych bywalców działu hard proponuję Google-grafika bez safe-search.
To kolejna fascynująca metoda, jaką mangan i jego związki mogą Cię zmieść z planszy. Tytułowi ćpuni (szczególnie z Rosji) używali nadmanganianu do zamiany kropli do nosa/leków na zatoki w tani narkotyk. Bieda w tych rejonach była straszna. W improwizowanych warunkach, w słoiku lub literatce mieszali ocet, leki i nadmanganian. Robili to wszystko na oko, bez sprzętu, bez kontrolowania warunków. Czasami dolewali benzyny, czasami używali nie tych kropli, co trzeba. Ten koktajl wstrzykiwali sobie bezpośrednio do żyły. Jak w przemyśle manganizm (manganozę, zatrucie manganem) "zdobywało się " latami, miesiącami - tak oni robili speedrun. Do krwiobiegu dostawała się niezwykle drobna zawiesina uwodnionego tlenku manganu, sam nadmanganian. Tysiące młodych ludzi w Rosji, Ukrainie, a także w Polsce doznało całkowitego, nieodwracalnego kalectwa ruchowego. Stawali się więźniami własnych ciał: stracili zdolność mówienia (bełkotali), poruszali się wyłącznie na wózkach inwalidzkich, a ich mięśnie były tak spięte, że nie potrafili utrzymać w dłoni szklanki wody. Co najbardziej przerażające – ich umysły pozostawały w pełni sprawne i świadome tego, co sami sobie zrobili. By nie było niedomówień; był to proces nieodwracalny. Wersja "krokodyl", gdzie nadmanganian również wystepował w procedurze była jeszcze straszniejsza. Dla stałych bywalców działu hard proponuję Google-grafika bez safe-search.
NA SPAWACZA I GÓRNIKA
Teoretycznie mógłbym wrzucić tą grupę ludzi do poprzedniego pojemnika "na ĆPUNA"...ale nie zasługują na to. Życie każdego dnia ich jebie wystarczająco, by jeszcze ich kopać. Prócz tego wziewne zatrucia manganem mają trochę inny przebieg. Niech tutaj więc znadą się Ci, co nieświadomie (albo z konieczności by rodzinę wykarmić) pracują w ciężkich warunkach. Manganoza zawodowa, to jest coś strasznego. Atakuje po cichu, bez ostrzeżenia. Jest to bomba z opóźnionym zapłonem. Oprócz spawaczy wymieć należy również górników (np. w kopalniach Guami, Kuba ~1930). Łączy ich jedno. Wdychali pył bogaty w mangan (jego związki). U dziesiątek górników rozwinęła się ostra faza manganizmu, którą lekarze nazwali „szaleństwem manganowym” (manganic madness). Mężczyźni dostawali nagłych napadów agresji, bez powodu atakowali bliskich, cierpieli na potworne omamy, gadatliwość, a po fazie pobudzenia zapadali w głęboką apatię. W trakcie badań wykluczono upojenie alkoholowe. Gdy faza psychotyczna mijała, pojawiało się potworne kalectwo: ich ciała stawały się sztywne jak z kamienia, twarze zmieniały się w nieruchome maski, a ich chód stał się „koguci” Większość z nich nigdy nie odzyskała sprawności i zmarła w nędzy.
Teoretycznie mógłbym wrzucić tą grupę ludzi do poprzedniego pojemnika "na ĆPUNA"...ale nie zasługują na to. Życie każdego dnia ich jebie wystarczająco, by jeszcze ich kopać. Prócz tego wziewne zatrucia manganem mają trochę inny przebieg. Niech tutaj więc znadą się Ci, co nieświadomie (albo z konieczności by rodzinę wykarmić) pracują w ciężkich warunkach. Manganoza zawodowa, to jest coś strasznego. Atakuje po cichu, bez ostrzeżenia. Jest to bomba z opóźnionym zapłonem. Oprócz spawaczy wymieć należy również górników (np. w kopalniach Guami, Kuba ~1930). Łączy ich jedno. Wdychali pył bogaty w mangan (jego związki). U dziesiątek górników rozwinęła się ostra faza manganizmu, którą lekarze nazwali „szaleństwem manganowym” (manganic madness). Mężczyźni dostawali nagłych napadów agresji, bez powodu atakowali bliskich, cierpieli na potworne omamy, gadatliwość, a po fazie pobudzenia zapadali w głęboką apatię. W trakcie badań wykluczono upojenie alkoholowe. Gdy faza psychotyczna mijała, pojawiało się potworne kalectwo: ich ciała stawały się sztywne jak z kamienia, twarze zmieniały się w nieruchome maski, a ich chód stał się „koguci” Większość z nich nigdy nie odzyskała sprawności i zmarła w nędzy.
Jeśli podtruwasz się "tylko trochę" manganem w trakcie spawania, to też nie mam dla Ciebie dobrych wiadomości.
Chociaż mangan w ŚLADOWYCH ilościach jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu, to dalej mówimy o ŚLADOWYCH ILOŚCIACH. Nadmiar manganu generuje silny stres oksydacyjny w tkankach jąder. Wolne rodniki niszczą komórki odpowiedzialne za produkcję plemników. Prowadzi to do pogorszenia parametrów spermy. Badania wykazują, że u mężczyzn zawodowo narażonych na dymy spawalnicze dochodzi do zmniejszenia liczby plemników, ograniczenia ich ruchliwości oraz zwiększenia odsetka plemników o nieprawidłowej budowie. Toksyczne działanie manganu może też uszkadzać barierę krew-jądro oraz wpływać na oś hormonalną podwzgórze-przysadka-jądra. Skutkuje to wahaniami poziomu testosteronu oraz obniżeniem libido i problemami ze wzwodem.
Do manganu jeszcze wrócimy, bo jest on zdecydowanie jednym z ciekawszych pierwiastków, a my się skupiliśmy dopiero na zaledwie kilku jego związkach.
https://jbzd.com.pl/obr/4640748/pierwiastki-poimana-2-10
https://jbzd.com.pl/obr/4638648/pierwiastki-pojmana-1-10
Jak się Wam serie bardzo spodobają, a znajdzie się chętny na lektora, dzida udostępni więcej miejsca na MP4 lub będzie na swojego YT wrzucać, to możemy składać podcasty.
Chociaż mangan w ŚLADOWYCH ilościach jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu, to dalej mówimy o ŚLADOWYCH ILOŚCIACH. Nadmiar manganu generuje silny stres oksydacyjny w tkankach jąder. Wolne rodniki niszczą komórki odpowiedzialne za produkcję plemników. Prowadzi to do pogorszenia parametrów spermy. Badania wykazują, że u mężczyzn zawodowo narażonych na dymy spawalnicze dochodzi do zmniejszenia liczby plemników, ograniczenia ich ruchliwości oraz zwiększenia odsetka plemników o nieprawidłowej budowie. Toksyczne działanie manganu może też uszkadzać barierę krew-jądro oraz wpływać na oś hormonalną podwzgórze-przysadka-jądra. Skutkuje to wahaniami poziomu testosteronu oraz obniżeniem libido i problemami ze wzwodem.
Do manganu jeszcze wrócimy, bo jest on zdecydowanie jednym z ciekawszych pierwiastków, a my się skupiliśmy dopiero na zaledwie kilku jego związkach.
https://jbzd.com.pl/obr/4640748/pierwiastki-poimana-2-10
https://jbzd.com.pl/obr/4638648/pierwiastki-pojmana-1-10
Jak się Wam serie bardzo spodobają, a znajdzie się chętny na lektora, dzida udostępni więcej miejsca na MP4 lub będzie na swojego YT wrzucać, to możemy składać podcasty.