8
Grzegorz Lewandowski – historia nieślubnego syna Lecha Wałęsy
Historia Grzegorza Lewandowskiego rozegrała się na Kujawach w pierwszej połowie lat 60. XX wieku, na długo przed powstaniem „Solidarności” i polityczną karierą Lecha Wałęsy. Serwis historyczny PAP „Dzieje.pl” podaje w biogramie byłego prezydenta, że w 1967 roku w tragicznym wypadku zginął jego nieślubny syn Grzegorz. Sam Wałęsa, gdy sprawa stała się publiczna kilkadziesiąt lat później, zaprzeczał jednak, że był ojcem chłopca.
Na początku lat 60. Wałęsa pracował jako elektryk w Państwowym Ośrodku Maszynowym w Łochocinie. Według relacji mieszkańców zebranych przez historyka Pawła Zyzaka, około 1962 roku poznał Wandę Lewandowską, młodą mieszkankę pobliskiej wsi Zapusta, obecnie Cyprianka. Świadkowie wspominali, że Wałęsa regularnie odwiedzał dziewczynę, najczęściej wieczorami. Jedna z mieszkanek Łochocina mówiła później reporterom „Expressu Bydgoskiego”, że „chodził do Wandy dzień w dzień”. Wanda była opisywana przez znajomych jako spokojna i bardzo biedna dziewczyna.
Lechu
Warunki materialne jej rodziny były bardzo trudne. Według artykułu Krzysztofa Pietraszkiewicza z 1994 roku, cytowanego później przez Sławomira Cenckiewicza, Lewandowscy żyli poniżej granicy ubóstwa. Ojciec Wandy pracował na kolei i utrzymywał chorą, przykutą do łóżka żonę, dzieci oraz starszego teścia. Rodzina mieszkała w starej, bardzo ubogiej chacie, a dodatkowe zarobki pojawiały się głównie w okresie kampanii cukrowniczej. Również świadkowie, do których w 2009 roku dotarł „Express Bydgoski”, określali Wandę jako „bardzo biedną i skromną”.

W 1963 roku Wanda urodziła syna Grzegorza, któremu dała swoje nazwisko (Lewandowski). Według relacji zebranych przez Zyzaka Wałęsa porzucił Wandę zaraz po zajściu w ciążę i nie pomagał jej materialnie.
"...Nie szukała Lecha, nie występowała o alimenty. To była prosta wiejska dziewczyna. Nie miał jej kto doradzić, co robić w tak trudnej sytuacji. Do tego doszedł wiejski ostracyzm, wyrzuty ojca, samotność, brak środków do życia..."
Lechu
Wanda wychowywała Grzesia sama, korzystając z pomocy sąsiadów i znajomych. Przychodziła z dzieckiem do znajomych oglądać telewizję i pożyczała żywność. Mieszkańcy wspominali także, że namawiano ją, aby udała się do Popowa, rodzinnej miejscowości Wałęsy, i zwróciła się o pomoc do jego matki. Spotkanie miało jednak nie przynieść żadnego rezultatu.

Do tragedii doszło 15 maja 1967 roku. Grzegorz miał około trzech i pół roku. Według świadków chłopiec podczas zabawy w pobliżu zbiornika wodnego zsunął się ze skarpy, wpadł do wody i utonął. Matka została powiadomiona o wypadku, a relacje mieszkańców opisują jej rozpacz po odnalezieniu ciała dziecka.
"...Sąsiedzi pamiętają potworny krzyk Wandy. Tuląc zwłoki dziecka, wyła z bólu. Przed pogrzebem prosiła sąsiadki, żeby zamiast kwiatów dały jej pieniądze, bo nie miała na trumienkę. Nie miała też na karawan, więc trumnę powiózł jeden z sąsiadów..."
Wałęsa został powiadomiony o śmierci chłopca i – według kilku niezależnie cytowanych świadków – pojawił się na pogrzebie. Mieszkańcy wspominali, że spotkał się tam z niechętną reakcją części miejscowych kobiet. Po pogrzebie, według brata Wandy cytowanego przez Zyzaka, Wałęsa nie odwiedzał Wandy ani jej rodziny i nie utrzymywał z nimi kontaktu. Encyklopedia Gdańska podaje, że 30 maja 1967 roku, czyli piętnaście dni po śmierci Grzegorza, Wałęsa wyjechał z Popowa do Gdańska, a 2 czerwca 1967 roku rozpoczął pracę w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. 
Lechu
Grzegorz został pochowany na cmentarzu w Chełmicy Dużej. Według Leszka Śmichowskiego na pierwotnej tabliczce przy grobie znajdował się napis „Grzegorz Wałęsa, żył lat 4”. Po wyjeździe Wandy, która później wyszła za mąż i przeniosła się do Lublina, mogiła stopniowo niszczała. Z czasem zniknęły drewniany krzyż i tabliczka. Śmichowski twierdził, że sam próbował później zabezpieczyć miejsce, stawiając na nim znaleziony na cmentarnym wysypisku metalowy krzyż. Cenckiewicz podawał, że około 1990 roku gdy Wałęsa został Prezydentem Polski, grób był już pozbawiony tabliczki z nazwiskiem i w kolejnych latach pozostawał zaniedbany.
Lechu
W następnych latach sprawą mogiły zainteresował się Sławomir Cenckiewicz. Historyk zadedykował Grzegorzowi Lewandowskiemu książkę „Wałęsa. Człowiek z teczki” i zabiegał o uporządkowanie miejsca pochówku. W 2016 roku informował, że dzięki zaangażowaniu kilku osób, w tym biskupa Wiesława Meringa i miejscowej parafii, na grobie pojawił się trwały nagrobek z imieniem i nazwiskiem dziecka. W 2019 i 2021 roku Cenckiewicz ponownie publikował informacje i zdjęcia pokazujące zadbaną mogiłę.
Lechu
Sam Lech Wałęsa nie potwierdził ojcostwa. Gdy sprawa została nagłośniona w 2008 roku, przyznał, że znał Wandę i że mu się podobała, ale jednoznacznie odrzucił twierdzenie, że miał z nią dziecko. W 2009 roku na swoim blogu ponownie pisał o znajomości z Wandą, nie uznając Grzegorza za swojego syna. Z kolei świadkowie z rodzinnych stron Wałęsy przedstawiali inną wersję wydarzeń. W dostępnych publikacjach historia ta funkcjonuje jednak jako element biografii Wałęsy – w taki sposób przedstawia ją m.in. PAP.

Pytany o rewelacje Zyzaka, Lech Wałęsa odpowiedział w RMF: 
"Moje dzieci, wszystkie w Polsce są moje. Wszystkie. Tylko niech on posprawdza dokładnie o co tam chodzi i niech pisze prawdę".

Dociskany przez dziennikarza były prezydent dodał: 
"Ja też byłem młody, też kocham dziewczyny. Tylko nie było tak daleko. Ja się do niczego nie przyznaję i niczego się nie wypieram. Byłem młody, nawet przystojny, robiłem wiele rzeczy, ale zawsze w klasie i honoru i chrześcijańskiego zachowania".

Jednak jasno Lech Wałęsa nie zaprzeczył informacjom studenta historii, który pisze o nim książkę. Jeszcze raz odpowiedział wymijająco: 
"Gdzie strona - tam żona, gdzie parafia - tam dziecko. Takie było kiedyś na Kujawach przysłowie".
Lechu
0.10226917266846