W pewnym gospodarstwie obudził się rano chłop i poszedł do obory, a tam krowa leży martwa. Pomyślał sobie „Boże, jak ja teraz rodzinę wykarmię bez krowy”? Wziął sznur i powiesił się na pobliskim drzewie.
Potem wstaje baba. Idzie do obory i widzi zdechłą krowę. Patrzy na drzewo, a tam chłop wisi i myśli sobie „Boże, jak ja teraz rodzinę wykarmię bez chłopa i krowy”? Wzięła sznur i powiesiła się obok chłopa.
Wstaje najstarszy syn. Idzie do obory i widzi zdechłą krowę. Patrzy na drzewo, a tam rodzice wiszą. Myśli sobie „Trzeba jakoś żyć”, po czym wziął wędkę i poszedł nad staw łowić ryby. Złowił syrenkę, a ta do niego mówi:
- Jeśli mnie przelecisz 100 razy, to spełnię twoje jedno życzenie. W przeciwnym razie wciągnę cię w odmęty.
Chłopak zabiera się do dzieła i po 50 razie mówi:
- Syrenko, ja już nie mogę…
Cap! Wciągnęła go w głębiny.
Wstaje średni syn. Idzie do obory i widzi zdechłą krowę. Patrzy na drzewo, a tam rodzice wiszą. Starszego brata nigdzie nie ma. Myśli sobie: „Trzeba jakoś żyć”, po czym wziął wędkę i poszedł nad staw łowić ryby. Złowił syrenkę, a ta do niego mówi:
- Jeśli mnie przelecisz 50 razy, to spełnię twoje jedno życzenie. W przeciwnym razie wciągnę cię w odmęty.
Chłopak zabiera się do dzieła i po 25 razie mówi:
- Syrenko, ja już nie mogę…
Cap! Wciągnęła go w głębiny.
Wstaje najmłodszy syn. Idzie do obory i widzi zdechłą krowę. Patrzy na drzewo, a tam rodzice wiszą. Starszych braci nigdzie nie ma. Myśli sobie: „Trzeba jakoś żyć”, po czym wziął wędkę i poszedł nad staw łowić ryby. Złowił syrenkę, a ta do niego mówi:
- Jeśli mnie przelecisz 25… a właściwie ile ty masz lat?
- 15.
- No dobra. Jeśli mnie przelecisz 25… albo niech będzie… 10 razy, to spełnię twoje jedno życzenie. W przeciwnym razie wciągnę cię w odmęty.
Chłopak przez chwilę się nad czymś zastanawia i mówi:
- A mogę 25 razy?
- No możesz.
- A 50 razy?
Syrenka lekko zdziwiona odpowiada:
- Możesz.
- A 100 razy?
Ta już zakłopotana odpowiada niepewnie:
- No… możesz.
Nastała cisza i chłopak pyta:
- Ale nie zdechniesz jak tamta krowa?
Potem wstaje baba. Idzie do obory i widzi zdechłą krowę. Patrzy na drzewo, a tam chłop wisi i myśli sobie „Boże, jak ja teraz rodzinę wykarmię bez chłopa i krowy”? Wzięła sznur i powiesiła się obok chłopa.
Wstaje najstarszy syn. Idzie do obory i widzi zdechłą krowę. Patrzy na drzewo, a tam rodzice wiszą. Myśli sobie „Trzeba jakoś żyć”, po czym wziął wędkę i poszedł nad staw łowić ryby. Złowił syrenkę, a ta do niego mówi:
- Jeśli mnie przelecisz 100 razy, to spełnię twoje jedno życzenie. W przeciwnym razie wciągnę cię w odmęty.
Chłopak zabiera się do dzieła i po 50 razie mówi:
- Syrenko, ja już nie mogę…
Cap! Wciągnęła go w głębiny.
Wstaje średni syn. Idzie do obory i widzi zdechłą krowę. Patrzy na drzewo, a tam rodzice wiszą. Starszego brata nigdzie nie ma. Myśli sobie: „Trzeba jakoś żyć”, po czym wziął wędkę i poszedł nad staw łowić ryby. Złowił syrenkę, a ta do niego mówi:
- Jeśli mnie przelecisz 50 razy, to spełnię twoje jedno życzenie. W przeciwnym razie wciągnę cię w odmęty.
Chłopak zabiera się do dzieła i po 25 razie mówi:
- Syrenko, ja już nie mogę…
Cap! Wciągnęła go w głębiny.
Wstaje najmłodszy syn. Idzie do obory i widzi zdechłą krowę. Patrzy na drzewo, a tam rodzice wiszą. Starszych braci nigdzie nie ma. Myśli sobie: „Trzeba jakoś żyć”, po czym wziął wędkę i poszedł nad staw łowić ryby. Złowił syrenkę, a ta do niego mówi:
- Jeśli mnie przelecisz 25… a właściwie ile ty masz lat?
- 15.
- No dobra. Jeśli mnie przelecisz 25… albo niech będzie… 10 razy, to spełnię twoje jedno życzenie. W przeciwnym razie wciągnę cię w odmęty.
Chłopak przez chwilę się nad czymś zastanawia i mówi:
- A mogę 25 razy?
- No możesz.
- A 50 razy?
Syrenka lekko zdziwiona odpowiada:
- Możesz.
- A 100 razy?
Ta już zakłopotana odpowiada niepewnie:
- No… możesz.
Nastała cisza i chłopak pyta:
- Ale nie zdechniesz jak tamta krowa?